Nowela ustawy o OZE już prawie w Sejmie

W to, że nowelizacja ustawy o OZE pomoże nam w wypełnieniu celu na 2020 r., wątpi prezes URE. Wiceminister energii celem zaś się nie przejmuje.

— Projekt leży na biurku premiera, lada chwila zostanie podpisany i skierowany pod obrady Sejmu — mówiono w kuluarach środowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu Górnictwa i Energii.

ZIELONY CHAOS
Zobacz więcej

ZIELONY CHAOS

Maciej Bando, prezes URE, nie kryje krytycznego nastawienia do nowelizacji przepisów o zielonych źródłach energii. W noweli widzi przede wszystkim chaos. Fot. GK

Plotkowano o wyczekiwanej przez branżę nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). Nadzieje wiążą z nią przedstawiciele wszystkich segmentów zielonej energetyki, a także banki, które zielone inwestycje finansują. Wszystkim się śpieszy.

— Kalendarz jest nieubłagany. Do 2020 r. Polska ma do wypełnienia obowiązek związany z udziałem odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym. Tempo prac Ministerstwa Energii (ME)nie daje żadnych gwarancji, że te unijne wymagania zostaną spełnione — alarmował obecny na posiedzeniu Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

Cel coraz dalej

Unia Europejska wymaga od krajów członkowskich, by do 2020 r. udział źródeł odnawialnych w ich miksie sięgnął określonego udziału procentowego. Cel dla Polski jest na poziomie 15 proc.

Tymczasem według ostatnich danych Polska się od tego celu oddala, zamiast do niego zbliżać. W grudniu 2017 r. Główny Urząd Statystyczny podał, że udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto spadł w 2016 r. do 11,3 proc. W poprzednich latach było to więcej: w 2013 r. ten wskaźnik wyniósł 11,37 proc., w 2014 r. — 11,49 proc., a w 2015 r. — 11,93 proc.

— Celem nowelizacji ustawy o OZE jest umożliwienie realizacji celów w 2020 r. Obecne regulacje tego nie umożliwiają — przyznał w środę w Sejmie Leszek Banaszak, zastępca dyrektora w departamencie energii odnawialnej Ministerstwa Energii. Dobrą minę do złej gry robił natomiast Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii.

— Nie demonizujmy tego, że się zwijamy w OZE. OZE nie może być bożkiem, tak samo jak węgiel nie może być bożkiem, smog nie może być bożkiem — mówił w Sejmie, cytowany przez PAP, Grzegorz Tobiszowski. Podkreślał przy tym, że odnawialne źródła energii muszą być elementem całego systemu energetycznego, opartego także na innych nośnikach energii.

Jeszcze się poprawi

Mimo że wiceminister podchodzi do sprawy z dystansem, urzędnicy ministerstwa przygotowali przepisy zdejmujące część ciężarów z inwestorów zaangażowanych w zielone inwestycje.

Nowelizacja, o ile przejdzie przez parlament w dotychczasowym kształcie, zniesie m.in. dodatkowe opodatkowanie instalacji farm wiatrowych, które weszło w życie z początkiem 2017 r. i silnie zaważyło na ich rentowności. Nowelizacja wprowadzi też zachęty dla inwestorów, którzy rozważają modernizację instalacji lub wymianę starych jednostek na nowe.

— Projekt idzie w dobrym kierunku. Jego wejście w życie jest ważne dla branży, w której— jak wylicza Agencja Rynku Energii — 70 proc. farm wiatrowych nie jest w stanie zarobić na pokrycie kosztów — komentował Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Inwestorzy wiatrowi doceniają nie tylko zniesienie dodatkowych podatków, ale też wydłużenie okresu ważności niektórych pozwoleń. — W projekcie są jeszcze nieścisłości, ale można to rozwiązać na ścieżce sejmowej — dodawał Janusz Gajowiecki.

Jak żołnierz bez karabinu

Nie wszyscy jednak wierzą, że nowelizacja pomoże w wypełnieniu przez Polskę unijnego celu na 2020 r. Żeby nowe instalacje powstały, konieczne będzie zorganizowanie aukcji, w ramach których inwestorom przyznane zostanie długoterminowe wsparcie. Przepisy dotyczące aukcji przygotowuje ME, ale za ich organizację odpowiada URE. Współpraca jest daleka od idealnej.

— Nowelizacja ustawy, w obecnym brzmieniu, jest niewykonalna i jest kolejnym przykładem budowania chaosu, w którym pion OZE w ministerstwie się specjalizuje. URE gra tu rolę żołnierza, który jest wystawiany na front, ale bez karabinu czy choćby kamienia. A potem się mówi, że żołnierz nie obronił ojczyzny — krytykował Maciej Bando.

Pod koniec 2016 r. URE zorganizował pierwszą turę aukcji dla OZE, które z powodu opóźnień po stronie ME przygotowywane były w pośpiechu. W trakcie aukcji system się zawiesił, co zaowocowało odwołaniami od ich wyników. Procedury odwoławcze trwają do dziś.

Sprawdź program warsztatów "Inwestycje w zakresie sieci przesyłowych i dystrybucyjnych", 12-13.04.2018, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / Nowela ustawy o OZE już prawie w Sejmie