Nowości a la carte

Marek Kawecki
opublikowano: 2004-11-24 00:00

Chociaż Polskę zalewa fala aut używanych, firmy wciąż jeszcze stawiają na serwis i dobre warunki gwarancji, czyli pojazdy nowe. Producenci samochodów też nie zasypiają gruszek w popiele.

Luksusowe

Amatorzy bawarskiej marki od tej jesieni mogą skorzystać z możliwości kupienia mniejszego BMW. Mowa o „jedynce”, od podstaw zaprojektowanym kompaktowym modelu tej marki. Samochód z pięciodrzwiowym nadwoziem (trzydrzwiowy w 2005) ma — jak przystało na BMW — napęd na tylne koła, a jego zawieszenie szczególnie docenią entuzjaści dynamicznej jazdy. Auto oferowane jest z dwuletnią gwarancją i pakietem assistance. Ceny „jedynki” zaczynają się od 92,5 tys., ale długa lista wyposażenia dodatkowego kusi, co sprawia, że trudno wybrać tańszą wersję niż za 130-160 tys. We wrześniu (sprzedaż rozpoczęto 18 września) właścicieli znalazło prawie pięćdziesiąt aut w Polsce, na świecie 5600. Nowe BMW konkuruje z Audi A3 Sportback — też pięciodrzwiowym hatchbackiem klasy kompakt premium. A3 ma napęd na przednie koła lub elektronicznie dołączane 4x4, a jego ceny kształtują się podobnie jak konkurenta z Monachium. Na rynku pojawił się również nowy Mercedes klasy A, tym razem nie w wersji krótszej i dłuższej, jak poprzednio, a w 3- i 5-drzwiowej. Najtańsze A 160 3d kosztuje 75,5 tys. zł, pięciodrzwiowy jest o 4 tys. droższy. Obszerniejszy nieco i ładniejszy (niż wcześniejsza wersja) samochód nadal bardzo różni się od swych konkurentów. Chodzi o ogólną koncepcję — wysokie auto z podwójną podłogą „sandwich” trudno porównać z samochodami o klasycznych proporcjach nadwozi i dość sportowym wizerunku.

Do towarzystwa luksusowych kompaktów niektórzy zaliczają też sporo tańszą Alfę Romeo 147 — lekko odświeżony tej jesieni samochód zewnętrznie prawie się nie zmienił (reflektory, wlot powietrza, chromowana listwa z tyłu), ale poprawiono sekwencyjną zmianę biegów Selespeed — nowy wyrób pod nazwą Easy Speed pozwala zmieniać biegi przyciskami na kierownicy albo automatycznie, tyle że w dwóch trybach pracy: zwykłym i sportowym, wreszcie wyraźnie szybszym. W nowych autach, które pojawią się w Polsce prawdopodobnie dopiero na początku 2005, oferowane będzie również (jako opcja) nowe zawieszenie kół Comfort — jeszcze bardziej miękkie i komfortowe niż w standardowej wersji.

„Zwykłe” kompakty

Nowością na polskim rynku są Chevrolety Lacetti. Samochody tej amerykańskiej marki mają opinię skromnych (może z wyjątkiem Corvette) i trwałych, ale po tej stronie Atlantyku Chevrolety mają azjatycki rodowód — zastąpiły Daewoo w konsekwencji przejęcia fabryk koreańskiego koncernu przez General Motors. Lacetti, następca Lanosa/Nubiry, kosztuje o połowę mniej od BMW 1 (co za porównanie!), a oferowany jest z trzyletnią gwarancją. Nienajgorzej wykończony wewnątrz i estetyczny stanowiłby pewno hit GM Poland (ciekawe auto flotowe!), gdyby nie… cena. Polski importer założył bowiem kroczące podwyżki cen sprzedawanych marek (Chevrolet i Opel), sprzedaż Chevroletów spada, a konkurencja nie śpi. Choćby pod tym samym dachem — produkowana w Gliwicach Astra II, w porównywalnej wersji silnikowej, kosztuje drożej tylko o pojedyncze elementy wyposażenia. Ponadto brak w ofercie coraz chętniej kupowanych modeli z silnikiem Diesla.

Chevy czy Ford

Konkurencyjne dla Chevroleta marki, choć oferowane nominalnie za wyższą cenę, po uwzględnieniu promocji i rabatów, okazują się… tańsze. Choćby Ford Focus — poprzedni model można kupić za naprawdę niewielkie pieniądze, bo nowy (Focus II) został już zaprezentowany w Paryżu, choć pojawi się w salonach nie wcześniej niż wiosną 2005. W efekcie cenę Lacetti dzieli od „starego” Focusa FX z identycznym wyposażeniem około 2 tys. zł, a za kolejne 2400 zł można wykupić dla Forda gwarancję na 4 lata… Wracając do Focusa II — w nowym modelu producent poszedł o krok dalej i auto daje się prowadzić jeszcze lepiej niż „stare”, znane już przecież ze wzorowej stabilności na drodze. Materiały wykończenia wnętrza Focusa II są wyższej jakości, ale brakuje trochę… śmiałego designu Focusa I.

Z Japonii

Coraz bardziej interesująca staje się oferta Mitsubishi. Kompaktowy Colt, który kilka lat temu zniknął z rynku (do Polski nigdy nie był oficjalnie importowany), teraz pojawia się z nowym nadwoziem i starym wizerunkiem dynamicznego, poręcznego kompaktu. Colt co prawda nie „urósł”, w przeciwieństwie do konkurentów, teraz więc powinien być raczej klasyfikowany jako auto klasy B, razem z Citroenem C2 i Fiatem Punto. Ma jednak bardzo obszerne wnętrze, przy czym — choć dość wysoki — nie jest nadmiernie rozbudowany w górę — jak coraz popularniejsze w tej klasie mikrovany. Interesujące są możliwości kształtowania wnętrza — tylna kanapa przesuwa się o 15 cm, pozwalając wybrać między powierzchnią na nogi a dużym bagażnikiem, ponadto można ją złożyć, uzyskując płaską podłogę, lub nawet wyjąć. Siedzenie pasażera z przodu także się składa — tę funkcję, cenną dla przewozu długich przedmiotów, miały dotychczas tylko drogie kombi, zwykle za dopłatą. Najtańszy Colt 1.1 Inform, nieźle wyposażony, kosztuje 43 990 zł. W Japonii ukazała się już wersja kombi pod nazwą Colt Plus, dłuższa o 30 cm, ale kiedy będzie dostępna w Europie — na razie nie wiadomo. Jeśli jesteśmy przy ofercie Mitsubishi — jesienią interesujące cenowo stały się także od lat znane na rynku minivany Space Star — na modele 1,6 i 1,9 DiD obowiązuje zniżka 4 tys. zł, a listę wyposażenia uzupełnia radio gratis.

Coraz popularniejszy w Polsce jest Mitsubishi Lancer, jako że wejście do UE zapewniło wreszcie japońskim samochodom rozsądne ceny. W wersji sedan, z silnikiem 1,6 16V (98 KM), co prawda bez kurtyn bocznych, ale za to z klimatyzacją i radiem (w promocji także z kołami zimowymi), podstawowy Lancer kosztuje 57 990.

Rodzina VW-Audi

Interesującą propozycją w klasie samochodów kompaktowych jest Skoda Octavia, i to zarówno w wersji starej, jak i nowej. Producent utrzymał produkcję pierwszego modelu tego popularnego w Polsce hatchbacka, opatrując go przydomkiem „Tour”, i teraz sprzedaje go w cenie wyraźnie niższej od nowego modelu — podobny zabieg wykonał już wcześniej dwukrotnie Opel z Astrą. Najtańszą Octavię Tour można kupić za 47,5 tys. — będzie to 1,4 75 KM w podstawowej wersji Classic, podczas gdy nowy model kosztuje w tej samej wersji 55,5 tys. zł. W salonach Skody, podobnie jak wielu innych marek, oferowane są wraz z nowymi autami pakiety ubezpieczenia OC, AC i NW po atrakcyjnych cenach — 1850 zł. Natomiast najbogatsza wersja nowej Octavii, konkurentki VW Golfa V, diesel 2.0 Tdi Elegance (140 KM, automatyczna skrzynia DSG, 0-100 km/h w 9,6 s), kosztuje 96 tys. zł.

Od października można już zamawiać u dilerów najnowszego VW Golfa Gti, z dwulitrowym silnikiem TFSi (turbo i bezpośredni wtrysk benzyny) o mocy 200 KM i maksymalnym momencie obrotowym 280 Nm, uzyskiwanym w przedziale od 1500 do 5000 obr./min. Auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 7,2 s (wyposażony w skrzynię DSG — 6,9 s) i może osiągnąć prędkość 235 km/h. W podstawowej wersji kosztuje 96 990 zł. Raczej niewiele, porównując odpowiednie dane z osiągami Skody. Natomiast Golf V w najtańszej wersji Trendline, z takim samym silnikiem jak podstawowy nowej Octavii, kosztuje trochę drożej niż ona — ponad 58 tys. Tyle że jeśli do nowej Skody dorzucimy wyposażenie z dziedziny bezpieczeństwa, jakie oferowane jest w standardzie Golfa (kurtyny powietrzne i reflektory przeciwmgielne) cena wychodzi… taka sama. Tańsza marka wcale więc nie musi być tańsza, a Golf i Octavia są doskonałym materiałem do porównań.

Jeszcze jesienią dołączy do towarzystwa Seat Toledo — czwarty z kompaktowego rodzeństwa koncernu. Cena — na razie nieznana.

Auta o numer mniejsze

Renault Modus, pierwszy na świecie samochód tej wielkości, w teście zderzeniowym Euro-NCAP uzyskał pięciogwiazdkowy wynik. Za 49 900 zł otrzymamy jednak w wyposażeniu seryjnym modelu 1.2 16V (75 KM, 0-100 km/h 13,5 s), oprócz bezpieczeństwa (bez kurtyn, tylko poduszki boczne), zaledwie komputer pokładowy. Mimo to auto jest interesujące ze względu na możliwość kształtowania wnętrza — przesuwana tylna kanapa, z możliwością jej przekształcania w dwa oddzielne siedzenia. Wszystko wskazuje na to, że Modus i Mitsubishi Colt będą konkurować o bardziej wymagającego klienta w tej klasie. Małe Renault ma bogatszą gamę silników (trzy benzynowe od 1,2 do 1,6 i dwa warianty diesla 1,5 dCi), najmniejsze Mitsubishi tylko trzy, benzynowe od 1.1 do 1.5. Diesel 1.5 pojawi się w najbliższych miesiącach. Choć większość silników Colta ma nieznacznie mniejszą pojemność od jednostek napędowych Modusa, japońskie auto ma nieco lepszą dynamikę. Być może, że o tym, kto wygra dla siebie większy kawałek rynku, zadecyduje wynik testu EuroNCAP — Colt jeszcze nie był testowany przez tę organizację i jeśli okaże się równie bezpieczny…

W najbliższych miesiącach na rynku pojawi się też nowy Suzuki Swift. Kolejny model japońskiego „specjalisty od maluchów” zbudowany jest podobnie do Colta (szeroki i w miarę wysoki, lecz nieco krótszy) i nosi wszystkie cechy użytkowe poprzednika. Za wcześnie jest jednak na podanie ceny i wyposażenia w Polsce.

Wojna cenowa

Z nowościami skutecznie mogą konkurować auta obecne już pewien czas na rynku. Głównym instrumentem jest tu cena — np. Citroen C3, z rabatem 6 tys. zł, kosztuje w wersji 1.1 X zaledwie 38 200, a wyposażony jest w dwie poduszki, ABS, światła przeciwmgłowe i komputer pokładowy. Trudno znaleźć racjonalne usprawiedliwienie dla kupna podobnego auta za 10 tys. więcej! Nawet jeśli oczekujemy większej niezawodności.

Z Citroenem zresztą trudno ostatnio konkurować ceną — przed pojawieniem się na rynku C5 o odświeżonym wyglądzie (pokazano go właśnie podczas jesiennego salonu w Paryżu), stary model C5 firma sprzedaje z… 22-procentowym rabatem pod hasłem „rabat w wysokości VAT”. Najtańszy więc 1.8 16V X, samochód wyższej klasy, z superkomfortowym hydropneumatycznym zawieszeniem i dobrze wyposażony, kosztuje 62 300!

Klasa średnia wyższa

Nowe Audi A4 (od wiosny 2005 na rynku) upodobniło się zewnętrznie (trapezowy wlot powietrza) do pozostałych aut tej marki, zmieniono także nieco wygląd tyłu nadwozia i zmodyfikowano wystrój wnętrza. Producent przekonstruował także zawieszenie, dzięki czemu auto daje się prowadzić jeszcze lepiej niż poprzedni model, ma mocniejsze hamulce i system stabilizacji toru jazdy ESP Plus, a także nowe silniki FSi i skrzynię biegów DSG. Również wiosną można będzie kupić nowego Hyundaia Sonatę, który od poprzedniego modelu nieco urósł, poprawiono także jakość materiałów we wnętrzu. Podstawowym silnikiem będzie teraz czterocylindrowa jednostka 2,4 l o mocy 161 KM, oferowane będzie także 3.3 l V6 oraz dwulitrowy diesel. BMW serii 3 pojawi się na rynku wiosną. Wszystkie wersje będą wyposażone w sześciobiegowe skrzynie biegów (za dopłatą automatyczne), a pod maską znajdą się m.in. silniki nowej rodziny rzędowych „szóstek”, w których konstrukcji, po raz pierwszy w historii motoryzacji, zastosowano na masową skalę elementy z magnezu (30 proc. lżejsze od aluminium). Nowe rzędowe „szóstki”, podobnie jak wcześniej rzędowe „czwórki” i V8, otrzymały system VALVETRONIC — w układzie dolotowym nie ma przepustnicy, regulowane jest uchylenie zaworów. Tak zbudowane 330i ma 258 KM (wcześniej 231 KM) i te same 300 Nm momentu maksymalnego, tyle że (stały) moment otrzymujemy w przedziale 2500-4000 obr./min. Od wiosny oferowane będą także modele 325i (też z rzędową „szóstką” nowej generacji), diesel 320d (ten sam znakomity silnik co w 120d) oraz 320i (=120i). Nowe auto otrzyma też (jak serie 5 i 6) Active Steering (zmienne przełożenie układu kierowniczego zależnie od prędkości) i system kontroli jazdy DSC+, którego składnikami, obok znanych funkcji ESP, są np.: Brake Standby — przygotowanie hamulców do awaryjnego hamowania gdy gwałtownie puścimy pedał gazu, Soft Stop — płynne zmniejszanie siły hamowania, by nie było szarpnięcia przy zatrzymaniu, Start-Off Assistant — sprzęgło zapobiega stoczeniu się auta przy ruszaniu pod górę i — bardzo ważny dla bezpieczeństwa — system suszenia okładzin hamulcowych podczas jazdy w deszczu — by wykluczyć spadek skuteczności hamulców „na mokro” system niewyczuwalnie dla kierowcy przyhamowuje co jakiś czas, powodując odparowanie wody. Zawieszenie kół (z przodu aluminiowe), idealny rozkład mas (50/50) i zwiększona sztywność nadwozia to kolejne atuty piątej już generacji serii 3.

W terenówkach

Wśród aut terenowych kilka nowości, choć większość z nich ogranicza się do nowych silników lub restylingu. Na rynek wchodzi całkowicie nowa Kia Sportage (w Polsce od wiosny), a w salonach Nissana pojawił się odświeżony Patrol, w którym zmodyfikowano nieco przód nadwozia i wnętrze, nie ruszając głównych mechanizmów samochodu. Mitsubishi Outlander (w zasadzie to ogniwo pośrednie między terenowymi a autami klasy wyższej) otrzymał 202-konny dwulitrowy silnik turbo, pochodzący wprost ze sportowego Lancera Evo. Auto przyspiesza 0-100 km/h w 7,7 s i osiąga 220 km/h. W nowym roku na rynku powinien się pojawić VW Touareg W12 — wyposażony w dwunastocylindrowy silnik o mocy 450 KM i maksymalnym momencie 600 Nm.

I coś z przeciwnego krańca oferty 4x4 — do grona terenówek dołączył również Fiat Panda 4x4, z dołączanym tylnym napędem. Nadwozie Pandy zostało przy tym podwyższone o kilka centymetrów i zaopatrzone o „terenowe” elementy wystroju. Podstawowa wersja kosztuje 44 900 zł.

Niespodzianki

Gruntownemu faceliftingowi został poddany Fiat Mutipla, który w niewielkim stopniu zmienił się technicznie. Sześcioosobowy minivan, całkiem funkcjonalny za cenę od 65 990 zł, wreszcie przestał straszyć wątpliwej wartości urodą.

Hitem polskiego rynku w nadchodzących miesiącach powinna być jednak Dacia Logan. Mały (klasa B) sedan z dużym bagażnikiem, oparty na płycie podłogowej nowego (czyli przyszłego) Renault Clio, będzie kosztować około 29 900 tys. zł. Jest największy w klasie (większy od Thalii), wygląda nieźle, więc — znając (usprawiedliwione) upodobanie Polaków do tanich samochodów — ma szansę na dobrą sprzedaż.