Nowy prezes nosi różowe okulary
Zastępując Włodzimierza Dyrkę na stanowisku prezesa Rafinerii Gdańskiej, profesor Wojciech Żurawik dostanie szansę wprowadzenia w życie swojej wizji rozwoju spółki. Na razie jednak przyszły szef RG prezentuje tylko niepoprawny optymizm.
NIEPOMNY fiaska, jakim zakończyła się w 1998 r. próba sprzedania gdańskiej spółki inwestorowi branżowemu, nowy prezes liczy, że najdalej do końca października któryś z amerykańskich lub europejskich koncernów naftowych kupi rafinerię od Nafty Polskiej.
GDYBY przypadkiem coś się nie powiodło, cóż, trzeba będzie sprzedać spółkę na giełdzie. Wojciech Żurawik nie obawia się jednak, że upublicznienie rafinerii otworzy Polskiemu Koncernowi Naftowemu furtkę do przejęcia kontroli nad gdańską firmą. Innego zdania są fachowcy, którzy uważają, że nawet zachowanie przez Skarb Państwa pakietu akcji uprzywilejowanych RG nie będzie przeszkodą dla PKN. Taki pakiet może wprawdzie zablokować likwidację rafinerii lub przekształcenie jej, powiedzmy, w fabrykę marmolady — nie zmieni to jednak faktu, że koncern, kupując akcje Gdańska, stanie się krajowym monopolistą w produkcji paliw.
KOLEJNY pomysł Wojciecha Żurawika to rychłe zwiększenie zdolności przerobowych RG do 6-6,5 mln ton ropy rocznie. Idea jest rozsądna (według ekspertów 6 mln ton to dolna granica opłacalności) i nienowa — identyczną strategię proponował Włodzimierz Dyrka. Nie wiadomo tylko, gdzie szukać inwestora, który najpierw spłaci dwumiliardowe zadłużenie rafinerii, a potem wyłoży kolejne miliardy na rozbudowę mocy produkcyjnych, z nadmiarem których europejskie koncerny borykają się nie od dziś.
NIE MNIEJ ważny od inwestycji w produkcję jest, zdaniem przyszłego szefa RG, rozwój sieci sprzedaży detalicznej. Niestety, na budowę nowych stacji paliw firma nie ma pieniędzy, zaś rekrutowanie prywatnych obiektów pod skrzydła rafinerii nie jest łatwe. Jednak i na te problemy Wojciech Żurawik ma receptę. Wystarczy zrealizować przedawnioną już opcję przekazania RG części stacji należących niegdyś do CPN, a teraz do PKN. Zapewne akcjonariusze koncernu, zwłaszcza ci prywatni, z radością na to przystaną.