Nowy Świat — nigdy więcej
Wizyta w warszawskiej restauracji Nowy Świat to jedno wielkie nieporozumienie, które pozwala się przekonać, że prawie 120-letnia tradycja i prestiżowa lokalizacja nie wystarczą, aby zapewnić gościom obsługę na choćby przyzwoitym poziomie.
Nowy Świat jest jednocześnie restauracją i kawiarnią. Kiedy jednak próbowałam dostać się do usytuowanej na piętrze sali restauracyjnej, w której zarezerwowałam wcześniej stolik, drogę zastąpiło mi dwóch eleganckich, acz nieuprzejmych osiłków. Dowiedziałam się od nich, iż na piętrze odbywa się właśnie zamknięta impreza, na którą bez zaproszenia nie wejdę. Po takim nieporozumieniu można by zakończyć test restauracji kwitując go określeniem — lokal spalony.
Kuchnia pod psem..
Ponieważ jednak umówiłam się w Nowym Świecie na ważne spotkanie, brnęłam dalej. Po 10 minutach znaleziono dla mnie i moich gości stolik w sali kawiarnianej.
Kuchnia okazała się równie podła, jak sposób traktowania gości. Kelner najpierw poinformował mnie, które pozycje z karty są niedostępne (mniej więcej połowa).
Przystawki — szkoda słów. Carpaccio wołowe tylko wyglądem przypomina to, czym jest z nazwy. Ta sama potrawa z łososia, to po prostu grube plastry ryby wyjęte z kupionego w supermarkecie opakowania. Mozarella z pomidorami składa się w 90 proc. z pomidora. Wszystko bardzo zimne, jakby przed chwilą zostało wyjęte z lodówki.
Dania główne nie odbiegają od standardu narzuconego przez przystawki. Pierś kurczaka w trzech serach podawana jest... bez sera i składa się z kawałków mięsa polanych tym samym sosem, który w Nowym Świecie serwują do spaghetti. Placek po węgiersku smakuje nieco lepiej niż wygląda i pachnie — mimo to nie radzę jednak ryzykować jego degustacji. Wszystkie dania główne są zdecydowanie za zimne.
Desery także nie odstają od marnego poziomu restauracji. Lody ze świeżymi truskawkami w Nowym Świecie serwują... bez truskawek, bo „właśnie się skończyły”. O sałatce owocowej również mogłam zapomnieć, ponieważ zabrakło nie tylko truskawek. Jedno, czego nie zabrakło, to takie sobie pączki.
...obsługa nie lepsza
Obraz rozpaczy dopełnia średnio uprzejmy i średnio sprawny kelner, który wszystkie potknięcia i braki tłumaczy odbywającą się w sąsiedniej sali zamkniętą imprezą.
Szkoda. Bo pokolenie moich rodziców wspomina Nowy Świat jako jeden z najlepszych lokali w mieście.