Czytasz dzięki

Nowy szef Totalizatora zagra o wielką pulę

opublikowano: 05-03-2017, 22:00

Człowiek Mateusza Morawieckiego będzie miał do wydania ponad 1,2 mld zł. I cel, by zwiększyć przychody monopolisty dwukrotnie — do ponad 10 mld zł

Prawdopodobnie już jutro rada nadzorcza Totalizatora Sportowego (TS) wybierze nowego prezesa spółki. Ma nim zostać popierany przez Mateusza Morawieckiego finansista z Dolnego Śląska. Wchodząca w życie w kwietniu nowelizacja ustawy hazardowej sprawia, że będzie miał co robić. Ostatnie tygodnie to dla TS bardzo burzliwy okres.

Zobacz więcej

Jerzy Dudek - FORUM

Zaczęło się 6 lutego, kiedy dymisję złożył Łukasz Łazarewicz, prezes spółki od kwietnia 2016 r. Zrobił to na godzinę przed posiedzeniem rady nadzorczej spółki, na której… i tak zostałby odwołany. Był jednym z szefów państwowych gigantów, kojarzonych z byłym ministrem skarbu Dawidem Jackiewiczem. Kiedy ten popadł w niełaskę prezesa Jarosława Kaczyńskiego, los szefa TS był przesądzony.

Tym bardziej że w ostatnich tygodniach zarząd monopolisty wstrząsany był wewnętrznym konfliktem między Łukaszem Łazarewiczem a Radosławem Śmigulskim, członkiem zarządu ds. sprzedaży i marketingu.

Po odejściu Łukasza Łazarewicza, a wcześniej także wspierającego go z poziomu rady nadzorczej Krzysztofa Radomskiego (również związanego z Dawidem Jackiewiczem), nadzór składający się z czterech członków (dwóch reprezentujących skarb państwa i dwóch z ramienia pracowników) ogłosił konkurs na prezesa spółki. Do drugiego etapu przeszło siedmiu kandydatów, a rozmowy kwalifikacyjne z nimi rada nadzorcza ma prowadzić we wtorek 7 marca.

— Z siedmiu osób cztery nie mają żadnych szans i są traktowane jako folklor. W grze są trzy kandydatury — mówi jeden z informatorów „PB”.

Giełda nazwisk

Udało nam się ustalić tożsamość dwóch z tych trzech osób. Pierwsza to Radosław Śmigulski. Łączony jest ze środowiskiem Stowarzyszenia Republikanie (m.in. budował jego struktury lokalne), z którym związani byli m.in. obecni wicepremier Jarosław Gowin i minister cyfryzacji Anna Streżyńska.

W radzie nadzorczej Totalizatora Sportowego wspiera go także związany z tym środowiskiem Seweryn Szwarocki. Drugim przedstawicielem skarbu, a jednocześnie szefem rady nadzorczej jest Piotr Kwiecień. To adwokat, związany z wpływowym w kręgach PiS redaktorem naczelnym „Gazety Polskiej” Tomaszem Sakiewiczem. Piotr Kwiecień nie tylko reprezentował go przed sądem, ale też zasiada w radzie nadzorczej Telewizji Republika, której wiceprezesem jest Tomasz Sakiewicz.

Z naszych ustaleń wynika, że to właśnie szef „Gazety Polskiej” mocno wspiera i promuje drugiego kandydata: Sławomira Sokołowskiego. To wiceprezes Fundacji na Rzecz Studentów i Absolwentów Uniwersytetu Warszawskiego Universitatis Varsoviensis i szef popularnego warszawskiego klubu Hybrydy. Zarówno za pierwszego rządu PiS, jak i obecnie trafił do rad nadzorczych kilku spółek z bezpośrednim lub pośrednim udziałem skarbu państwa.

Startował już w pierwszym konkursie na prezesa TS, w ubiegłym roku, ale bez skutku. W tym czasie media związane z Tomaszem Sakiewiczem współpracowały z fundacją Universitatis Varsoviensis, m.in. przy organizacji konferencji „Patriotyzm w sieci”. A do zarządu TS trafiały też pomysły, by dużo mocniej niż dotychczas wspierać reklamami biznesy medialne Tomasza Sakiewicza, a nawet, by… przenieść losowania gier Lotto z TVP Info do Telewizji Republika.

— Akurat w tym temacie zarząd był zgodny. Ten pomysł jest absurdalny z biznesowego punktu widzenia, oglądalność TVP Info jest bowiem kilkadziesiąt razy wyższa niż Telewizji Republika — mówi jeden z naszych rozmówców.

Poszczególne frakcje próbowały dotrzeć do sprawującego nadzór nad TS Mateusza Morawieckiego. Z ostatnich informacji „PB” wynika jednak, że zarówno Radosław Śmigulski, jak i Sławomir Sokołowski są na straconej pozycji, a faworytem wicepremiera i ministra rozwoju jest znany mu „finansista z Dolnego Śląska”. Jego nazwiska do zamknięcia tego wydania „PB” nie udało nam się ustalić. Z przeforsowaniem swego kandydata wicepremier nie będzie miał problemów, szczególnie że 27 lutego dokooptował do rady TS Wojciecha Śliża, którego kilka tygodni wcześniej sprowadził do resortu finansów na stanowisko dyrektora departamentu VAT. A tradycyjnie dwaj „pracowniczy” członkowie rady TS głosują na kandydata popieranego przez skarb.

Miliard na automaty

Wybraniec wicepremiera Morawieckiego na biurku zastanie zaawansowane opracowania, dotyczące czterech wielkich projektów, wprost wynikających z noweli ustawy hazardowej, wchodzącej w życie 1 kwietnia. Chodzi o wejście w sektor automatów do gier, akces do międzynarodowej loterii EuroJackpot, wpuszczenie gier Lotto do internetu oraz wdrożenie projektu e-kasyna. Nowy szef TS może decydować o wybraniu określonych rozwiązań w poszczególnych projektach, ale nie będzie mógł z nich zrezygnować. To one bowiem mają dać dochody do budżetu, oszacowane w ustawie na 1,5 mld zł rocznie.

Na cztery projekty TS zamierza wyłożyć co najmniej 1,2 mld zł. Nie powinno być z tym problemów, bo gigant dysponuje 700 mln zł wolnej gotówki, a jego roczny zysk netto oscyluje wokół 300 mln zł. W efekcie inwestycji przychody spółki w ciągu kilku lat mają wzrosnąć dwukrotnie z obecnych 5,6 mld zł. Największy projekt to wejście na rynek automatów do gier, ustawianych poza kasynami.

To on wzbudza też największe emocje. Na tyle duże, że w mediach pojawiła się nieprawdziwa informacja o tym, że TS zawarł umowę na kupno automatów od amerykańskiego IGT (dawniej GTech), który już obsługuje spółkę w zakresie gier liczbowych i loterii. Ustawa zakłada, że docelowo będzie na rynku 35 tys. automatów, co dla TS oznacza wydatek rzędu 1 mld zł. Możliwości są dwie: ogłoszenie otwartego przetargu lub zlecenie „z wolnej ręki” dla spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej (miałyby produkować automaty), Exatelu z grupy PGE (odpowiadałby za połączenie maszyn w sieć) i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (zajęłaby się rejestracją klientów).

Ta ostatnia opcja jest możliwa, bo TS nie podlega prawu zamówień publicznych, a wewnętrzny regulamin umożliwia rezygnację z przetargu, gdy zleceniobiorcami są inne spółki państwowe. Plan zakłada, że pierwsi jednoręcy bandyci z logo TS pojawią się na rynku jeszcze w 2017 r.

Drugi wielki projekt totka to akces do europejskiej loterii Eurojackpot, obejmującej swym zasięgiem 17 krajów. Już jesienią polscy gracze mają mieć możliwość cotygodniowego grania o wygrane, rzędu nawet 90 mln EUR (390 mln zł). Dla porównania — najwyższa wygrana w Lotto to… 35 mln zł.

Nowy szef TS będzie też musiał zdecydować, czy ogłaszać praktycznie gotowe przetargi na dwa ostatnie projekty, internetowe. Pierwszy ma wyłonić dostawcę systemu, umożliwiającego obstawianie w sieci dotychczasowych gier liczbowych i loterii TS. Drugi — wykonawcę internetowego kasyna pod logo TS, w którym będzie można grać na wirtualnych automatach czy ruletkach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane