Nowy tabor musi dogonić stary

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2016-11-02 22:00

Wyprodukowane niedawno wagony i lokomotywy mają gorsze parametry niż 20-30-letnie. Zabrakło czasu na „dotarcie”

Składy Dart i lokomotywy Gama, wyprodukowane przez bydgoską Pesę, radzą sobie słabo. Nabywca, PKP Intercity, twierdzi, że tzw. wskaźnik dostępności pierwszych sięga niespełna 89 proc., a drugich — nieco ponad 58 proc. (patrz info).

— Darty są pociągami nowej generacji, a osiągają wskaźniki dostępności niższe niż pojazdy 20-, a nawet 30-letnie. Tak być nie powinno, ale jestem przekonany, że kiedy przejdą tzw. choroby wieku dziecięcego, ich niezawodność zdecydowanie się poprawi. Każdy nowy tabor po wdrożeniu do eksploatacji ma okres zwiększonej usterkowości. Docelowo musi jednak gwarantować bezawaryjną pracę — mówi Ignacy Góra, p.o. prezesa Urzędu Transportu Kolejowego (UTK).

Dwa lata testów

Szef UTK podkreśla, że pojazdy zaprojektowano i wdrożono do produkcji w bardzo krótkim czasie.

— Zamawiający tabor często stawiają producentów pod ścianą. Wymagają krótkich terminów dostaw i oczekują pojazdów indywidualnie zaprojektowanych, dostosowanych do ich potrzeb. Tabor nowego typu powstaje więc bardzo szybko, co nie sprzyja wysokiej jakości — twierdzi Ignacy Góra.

Jego zdaniem, zanim tabor wejdzie do seryjnej produkcji, powinien być testowany przez około dwóch lat.

— To czas niezbędny, by wyeliminować usterki i potwierdzić poprawność przyjętych rozwiązań technicznych i konstrukcyjnych. Dzięki zaangażowaniu producenta i firmy eksploatującej tabor wkrótce darty i gamy mogą osiągać wskaźniki niezawodności na oczekiwanym poziomie — uważa p.o. prezesa UTK.

Sprawdzian w lutym

Problem w tym, że czasu nie ma zbyt wiele. Gamy mają tylko tymczasowe świadectwo dopuszczenia do eksploatacji — do lutego 2017 r. — Żeby uzyskały bezterminowe, potrzebna jest pozytywna opinia przewoźnika — przypomina Ignacy Góra. Co zrobią PKP Intercity, które od miesięcy z powodu usterek lokomotyw muszą organizować autobusowy transport zastępczy?

„Opinia PKP Intercity stanowi jeden z wielu elementów procesu wydania dopuszczenia. Obecnie analizujemy dotychczasową eksploatację. Za uzyskanie homologacji odpowiada producent” — stwierdza lakonicznie biuro prasowe przewoźnika.

Brak bezterminowego dopuszczenia oznacza wycofanie lokomotyw Gama z ruchu, chyba że producent, za zgodą przewoźnika i jednostki badawczej, wystąpi do UTK o przedłużenie prób eksploatacyjnych.

— Analizujemy wszystkie przypadki usterek i robimy wszystko, by uzyskać dokument dopuszczenia bezterminowego — zapewnia Michał Żurowski, rzecznik Pesy.

Twierdzi, że obecnie nie można przewidzieć, kiedy przyczyny awarii zostaną usunięte. Sporo zależy od tempa modernizacji infrastruktury, bo to jej zły stan — zdaniem Pesy — jest jedną z przyczyn awarii lokomotyw.

— Nie wszystkie usterki są spowodowane wadami pojazdu. Warto zwrócić uwagę, że lokomotywy, które dostarczyliśmy Kolejom Mazowieckim i prywatnym przewoźnikom, nie powodują takich problemów jak eksploatowane przez PKP Intercity, zwłaszcza na Podkarpaciu. Jeśli tory będą spełniać normy — zwłaszcza w tym regionie — problemy ze sprzęgłami w lokomotywach Gama się skończą. Mimo to pracujemy z UTK, przewoźnikiem i jednostkami badawczymi nad zwiększeniem dostępności, bo chcemy, żeby lokomotywy miały dobrą opinię na rynku — mówi Michał Żurowski. PKP Intercity mają 10 lokomotyw Gama, za które zapłaciły 130 mln zł. W 70 proc. zakup sfinansowała Unia Europejska.