NTM to problem ekonomiczny i psychologiczny

Maja Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 28-06-2018, 22:00

Światowa Organizacja Zdrowia uznała nietrzymanie moczu za chorobę cywilizacyjną, na którą, według szacunków, cierpi 4-8 proc. populacji.

Liczba osób cierpiących na nietrzymanie moczu (NTM) będzie rosła podobnie jak koszty ich rehabilitacji, leczenia i zaopatrzenia w wyroby medyczne. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Międzynarodowe Towarzystwo Kontynencji (ICS) definiują nietrzymanie moczu (NTM) jako dolegliwość obejmującą jakikolwiek epizod niezależnego od woli wycieku moczu z pęcherza moczowego.

Jest ono uważane za jeden z najważniejszych problemów zdrowotnych XXI wieku. W Polsce dotyczy on około 2,5 mln kobiet i mężczyzn w różnym wieku. W przypadku kobiet ryzyko wystąpienia NTM jest dwukrotnie wyższe niż u mężczyzn, a zwiększają je porody naturalne, menopauza i budowa anatomiczna układu moczowego. U mężczyzn wystąpieniu nietrzymania moczu sprzyjają choroby prostaty. Po zabiegu radykalnej prostatektomii, czyli usunięcia gruczołu krokowego, problem z kontrolowaniem oddawania moczu ma od 2 do nawet 57 proc. mężczyzn. Na NTM narażeni są więc wszyscy, bez względu na wiek i płeć, jednak wraz z wiekiem ryzyko jego pojawienia się rośnie. Ze statystyk wynika, że z problemem tym boryka się blisko 90 proc. osób przebywających w domach pomocy społecznej i domach późnej starości. Jak wynika z raportu „Pacjent z NTM w systemie opieki zdrowotnej”, opublikowanego w czerwcu 2018 r., od wielu lat rosną społeczne i ekonomiczne koszty NTM.

Przykładowo, w 2017 r. NFZ wydał na refundację leków dla osób z NTM ponad 20,5 mln zł, tj. o 62,4 proc. więcej niż w roku 2016. Koszty zaopatrzenia w środki absorpcyjne (pieluchomajtki, pieluchy anatomiczne, majtki chłonne, wkłady i podkłady) wzrosły rok do roku o 8,52 proc. i wyniosły w 2017 r. ponad 244,8 mln zł, a na sfinansowanie cewników urologicznych NFZ musiał wydać około 4,8 mln zł, czyli o 10,87 proc. więcej niż w 2016 r. Do tego dochodzą jeszcze koszty refundacji badań diagnostycznych, zabiegów operacyjnych, wizyt u specjalistów w poradniach urologicznych i ginekologicznych, rehabilitacji, leczenia powikłań NTM oraz zaburzeń psychicznych, które ta dolegliwość powoduje, a także absencji w pracy.

Wydatki z budżetu państwa rosną, co wcale nie oznacza, że potrzeby osób z NTM są w pełni zaspokajane. Stowarzyszenie Osób z NTM UroConti od lat walczy o dostęp chorych do nowoczesnych terapii, które w Polsce nie są refundowane, oraz o zwiększenie limitu finansowania środków chłonnych. Jak podkreśla Anna Sarbak, prezes stowarzyszenia UroConti, od marca 2018 r. Ministerstwo Zdrowia zwiększyło pacjentom z NTM miesięczny limit ilościowy na refundowane środki absorpcyjne z 60 do 90 sztuk, jednak w ślad za tym nie podwyższyło limitu cenowego, w efekcie czego na nowelizacji przepisów zyskały jedynie osoby zaopatrujące się w najtańsze wkłady urologiczne.

Warto też podkreślić, że rzeczywiste koszty leczenia i zaopatrzenia osób z NTM w wyroby medyczne byłyby znacznie wyższe, gdyby do lekarzy udały się wszystkie osoby z tym problemem. Tak jednak nie jest.

— Schorzenia związane z oddawaniem moczu to niestety w Polsce nadal temat tabu. Po poradę lekarską zgłasza się tylko jedna trzecia pacjentów, a dwie trzecie idzie do specjalisty dopiero po ponad dwóch latach od wystąpienia pierwszych objawów choroby. Wolą cierpieć w samotności i ukryciu, borykać się z zaburzeniami psychicznymi, poczuciem wstydu, zakłopotaniem i niską samooceną — mówi Anna Sarbak. © Ⓟ

20,5 mln zł Tyle wydał NFZ na refundację leków dla osób z NTM w 2017 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maja Marklowska-Dzierżak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / NTM to problem ekonomiczny i psychologiczny