Panoszy się w głowach i na stołach miłośników wina, nawet nie próbując przypominać swej dość nędznej i smutnej w większości historii, kiedy to splendory i królewskie stoły były mu niedostępne. Traktowano je jako mało ciekawego prowincjusza, pozwalając być napędem życia i surogatem wspaniałości dla podstawowych warstw społecznych.
W całej tej mizerii niewiele było jednak jego winy, lecz ludzi, którzy nie wiedzieli, jak się nim opiekować i wspierać, by dać mu szansę wyrosnąć na urodziwego młodzieńca.
Najwyższy czas ujawnić jego imię i oddać mu to, co należne, nie zapominając jednak o jego dość prostaczej proweniencji i posturze. Tempranillo, Cencibel, Ull de Llebre, Tinta de Toro, Tinta del Pais, Aragonez, Tinta Roriz, Sensibel czy jak tam go jeszcze zwą na świecie — imion ma tyle, że wystarczyłoby na wyczerpanie szpalty, a warto wszak powiedzieć jeszcze o nim co nieco.
Najważniejsze z imion: Tempranillo zawdzięcza wczesnemu dojrzewaniu, na długo nim zdążyły dotrzeć do mety szlachetne odmiany. I przez to na długi czas ugrzęzło w prostackiej posturze, dając wina szorstkie, wiotkie i mało ciekawe, za to tanie, łatwo i szybko dostępne. Wszystko zmieniło się w drugiej połowie XX wieku wraz z rozwojem wiedzy i technologii, a głównie — z falą młodych wyedukowanych winiarzy.
Podróżując po świecie, mieli okazję spojrzeć z innej perspektywy na uprawę winorośli i wykorzystywanie jej potencjału dzięki staranniejszej pracy, a przede wszystkim — cierpliwości. To wszystko, a zwłaszcza czas na osiągniecie maksymalnej dojrzałości gron pozwoliło szczepowi pokazać nowe, złożone, eleganckie i krzepkie oblicze, a winiarzom i konsumentom — zakochać się w nim.
Nie ma się co dziwić. Godnie potraktowane da wino pełne smaku, uwodzące nutami owoców leśnych, dojrzałych śliwek, solidną konstrukcją i przyjemną poziomkową kwasowością w finiszu. Bardzo lubi towarzystwo dębowych beczek, pięknie komponując swe aromaty z balsamiczną wanilią, tytoniem, pieprzem i czekoladą w tle, rozwijając z czasem nuty powideł i konfitur, wyprawionej skóry i kawy. Chętnie też patrzy na wsparcie innych odmian, zależnie od pomysłu winiarza.
Winiarze Rioja porzucili dla niego tradycyjnie dominujący tu i w całym kraju szczep Garnacha. Winiarze z Castilla y Leon, Ribera del Duero, Toro i Vega Sicilia do granic możliwości wykorzystują potencjał odmiany i lokalnego klimatu. Także winiarze z pozostałych regionów Hiszpanii, prócz katalońskich i andaluzyjskich, śmiało po niego sięgają.
Winiarze Portugalii dają mu szansę zaistnieć samotnie lub w mniejszościowym towarzystwie. Argentyna, USA i Australia coraz bardziej stawiają na iberyjską perełkę. Ba! Sam próbowałem Tempranillo z węgierskiego Villany i niemieckiego Palatynatu. I nie ma co się oszukiwać — ten stan rzeczy raczej się będzie pogłębiał… &
