NWZA Elektrimu nie przyniesie rozstrzygnięć

Marcin Goralewski
opublikowano: 2002-04-10 00:00

Elektrim jeszcze nigdy nie miał tak ustabilizowanego akcjonariatu. Niedługo pełną odpowiedzialność za spółkę przejmie BRE Bank i dwóch inwestorów prywatnych.

Opinie analityków dotyczące dzisiejszego NWZA Elektrimu są bardzo podobne. Twierdzą oni, że Vivendi oraz BRE Bank, czyli dwóch największych akcjonariuszy spółki, zawarły umowę, która zakłada, że obrady dotyczące wyboru rady nadzorczej zostaną przełożone na później, pewnie na drugi tydzień maja. Sytuację dodatkowo skomplikował natomiast fakt złożenia wczoraj do sądu wniosku przez Pawła Witaszka, akcjonariusza holdingu. Domaga się w nim zakazania grupie BRE wykonywania prawa głosu z akcji powyżej 10 proc. kapitału.

Zmiana układu sił w radzie nie jest na rękę Vivendi. Francuzi chcą najpierw sprzedać udziały w Elektrimie Telekomunikacji, a dopiero później oddać kontrolę nad spółką.

Grupa Vivendi ma wystarczająco dużo głosów aby zablokować obrady. Walne, przed wyborem rady nadzorczej w drodze głosowania grupami, musi najpierw podjąć dwie inne uchwały — o wyborze przewodniczącego obrad oraz o liczbie miejsc w radzie. Zgodnie ze statutem uchwały muszą zostać przegłosowane 3/4 zarejestrowanych głosów. Grupa Vivendi dysponuje pakietem dającym ponad 25 proc. głosów.

Dzisiejsze obrady otworzą nowy rozdział w historii Elektrimu. Znaczącymi akcjonariuszami spółki zostało bowiem dwóch inwestorów prywatnych — Ryszard Opara i Zbigniew Jakubas. Łącznie będą oni dysponować około 30 proc. głosów. Dokładnie tyle samo będzie miał w swojej gestii grupa BRE Banku. Jeszcze nigdy Elektrim nie miał tak skoncentrowanego akcjonariatu. Na dwóch ostatnich walnych, podczas których najpierw nie pozwolono Elektrimowi wyemitować akcji, a później wybrano nową RN, pierwsze skrzypce odgrywały instytucje finansowe, które już sprzedały akcje.