O interes spółki trzeba zadbać już w statucie

Grzegorz Domański
opublikowano: 2001-04-25 00:00

O interes spółki trzeba zadbać już w statucie

Aby zabezpieczyć spółkę przed ryzykiem ujawnienia tajemnic firmy przez członka rady nadzorczej, należy dokonać odpowiednich zapisów w statucie spółki oraz zawrzeć z członkiem rady umowę o zachowanie w tajemnicy informacji poufnych.

Interes spółki akcyjnej nie zawsze pokrywa się z interesem akcjonariuszy. Szczególnie wtedy, gdy ścierają się ze sobą interesy akcjonariuszy dominujących z odmiennymi poglądami mniejszości. Często jednak występuje tendencja do utożsamiania interesu spółki z interesem posiadaczy pakietów większościowych. Nieuchronnie pojawia się wtedy problem, w jaki sposób zdefiniować ów „interes spółki”. Jest to pytanie o model ładu korporacyjnego w danym systemie prawa spółek handlowych. Prawo spółek ogranicza się tu do ukształtowania zasad ogólnych. Szczegółowe regulacje określa statut konkretnej spółki. Dlatego prawo zapisane w ustawach pozostawia wiele miejsca dla tworzonych przez praktykę standardów korporacyjnych.

Nowe polskie prawo spółek zachowuje dotychczasowy model ładu korporacyjnego, wzmacniając zarazem rolę rady nadzorczej. W świetle tego prawa to członkowie rady nadzorczej są powiernikami interesu spółki.

Różne interesy

Akcjonariusz może domagać się od zarządu udzielenia mu określonych informacji na temat działalności spółki. Nie oznacza to jednak sprawowania przez akcjonariuszy osobistej nad spółką kontroli. Podczas obrad walnego zgromadzenia, zarząd ma nawet obowiązek udzielania akcjonariuszom informacji o spółce, jeżeli wynika to z porządku obrad. Nowe prawo otwiera również indywidualnemu akcjonariuszowi możliwość domagania się informacji dotyczących spółki, także poza WZA, z obowiązkiem ich ujawnienia na piśmie na najbliższym walnym. Mało tego, akcjonariusz może dochodzić prawa do informacji także na drodze sądowej. Są to jednak uprawnienia ograniczone

Akcjonariusze zawsze mają istotne powody do zapewnienia sobie obsady mandatów w radzie nadzorczej swoimi ludźmi. Dążą bowiem do tego, aby ów interes spółki utożsamiany był z interesem ich grupy. Istotny jest tu dostęp do informacji o sprawach spółki za pośrednictwem członków rady. W warunkach rządów akcjonariuszy większościowych oznacza to nieuchronnie niebezpieczeństwo pomijania interesów pozostałych grup. Należy pamiętać, że w zasadzie przekazywanie akcjonariuszom informacji przez ich ludzi w radzie nadzorczej nie jest sprzeczne z prawem, chyba, że chodzi o informacje chronione ustawą.

RN ma informacje

Pojawia się więc pytanie, za pomocą jakich środków prawnych można przeciwdziałać udostępnianiu przez członka rady nadzorczej niejawnych informacji o spółce akcjonariuszowi, prowadzącemu konkurencyjną wobec spółki działalność. Powstaje też problem odmowy udzielenia określonych informacji radzie nadzorczej, której członkami są osoby reprezentujące akcjonariusza mniejszościowego. Chodzi tu zwłaszcza o członków rady uprawnionych do stałego, indywidualnego wykonywania nadzoru, którzy mają prawo nawet do uczestniczenia w posiedzeniach zarządu spółki z głosem doradczym.

Tymczasem zarząd nie może odmówić członkom rady nadzorczej udzielenia informacji o spółce (art. 382 par. 4 k.s.h.). Wątpliwe jest, czy członka RN dotyczy zakaz ujawniania informacji stanowiących tajemnicę w rozumieniu przepisu art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Rada nadzorcza jest organem spółki. Można zatem twierdzić, że jej członkowie, wchodząc w posiadanie tajemnicy przedsiębiorstwa, dysponują informacjami własnymi, a nie cudzymi. Ostrze cytowanego przepisu kieruje się raczej przeciwko konkurencyjnej organizacji, wykorzystującej określone informacje, nie zaś przeciwko naszemu informatorowi.

Jaka odpowiedzialność

Nie ulega jednak wątpliwości, że członek rady nadzorczej wykorzystujący uzyskane informacje o swojej spółce w interesie konkurencji, nadużywa swych uprawnień.

Skoro brak jest ustawowych podstaw do odmowy udzielenia mu określonych informacji, pozostaje odwołać się do przepisów o jego odpowiedzialności cywilnej i karnej. Prawo zabrania członkom rady nadzorczej jakichkolwiek bezprawnych działań wyrządzających szkodę spółce pod rygorem odpowiedzialności cywilnej (art. 483 k.s.h.) oraz działań na szkodę spółki pod groźbą odpowiedzialności karnej (art. 585 k.s.h.). Członkowi rady można też zarzucić popełnienie przestępstwa nadużycia zaufania, zagrożonego wysokimi karami (art. 296 kodeksu karnego). Członek rady, ujawniający konkurencyjnej organizacji poufne informacje o spółce, musi liczyć się z tą odpowiedzialnością. Nie zabezpiecza to, niestety, przed wykorzystaniem przez organizację konkurencyjną pozyskanych, niejawnych informacji o spółce.

Jak się bronić

Taki stan prawny skłania do szukania dodatkowych sposobów ochrony interesów spółki. Należy więc dokonać odpowiednich zapisów w statucie. W praktyce spółki usiłują bronić tajemnic przedsiębiorstwa przed nieuczciwą konkurencją poprzez zawieranie z członkami rady nadzorczej (i z członkami zarządu) indywidualnych umów o ochronie informacji. Umowa taka zobowiązuje do zachowania poufności także w określonym czasie po wygaśnięciu mandatu. Wydaje się, że dopuszczenie członków rady nadzorczej do określonych informacji o spółce może być uzależnione właśnie od zawarcia takiej umowy. Nie dotyczy to jednak ewentualnego zawarcia stosownej zapisów w postanowieniach regulaminu rady.

Zgodnie z prawem, regulamin RN musi ograniczać się tylko do określenia trybu działania rady i związanych z tym kwestii proceduralnych. Nie można tu wprowadzać dodatkowych warunków dopuszczenia członków rady do sprawowania nadzoru.

Należy więc rozważyć wprowadzenie do statutu spółki zapisu o zakazie ujawniania określonych informacji przez członków rady nadzorczej oraz obowiązku zawarcia umowy o zachowanie poufności zarówno przez wszystkich członków rady, jak i zarządu. Pozwoli to na łatwiejsze określenie odpowiedzialności kontraktowej za szkodę wyrządzoną spółce. Ułatwi także udowodnienie winy członkom rady nadzorczej, gdyby konieczne okazało się dochodzenie odszkodowania na drodze sądowej.

prof. Grzegorz Domański

wspólnik w kancelarii prawniczej Domański, Zakrzewski, Palinka należącej do sieci Andersen Legal