Dzień po pierwszym wystąpieniu Grzegorza Kołodki analitycy i ekonomiści spędzili na analizowaniu możliwych kroków wicepremiera w kwestii polityki kursowej. Minister opowiedział się za powiązaniem złotego z euro. Kiedy i na jakich zasadach, nie wiadomo.
Po pierwszym wystąpieniu Grzegorza Kołodki, ministra finansów, na konferencji, rynek analizował zręby rzuconych przez niego propozycji dotyczących poprawy sytuacji firm. Jednak kolejne wystąpienia premiera — we wtorek wieczorem w TVP i w środę rano w Polskim Radiu — spowodowały, że rynek ponownie zainteresował się koncepcją powiązania kursu złotego z euro.
— Chcę wyraźnie podkreślić, że musi nadejść taki dzień, kiedy podejmiemy decyzję o tym, jaki kurs złotego do euro zaproponujemy w momencie wchodzenia do europejskiego obszaru walutowego oraz określimy moment, w którym to nastąpi — mówi Grzegorz Kołodko.
Dodaje, że jeśli będziemy robić to wcześniej, będziemy to robić zdecydowanie na naszych warunkach i propozycja sztywnego powiązania złotego z euro będzie rozważana.
— Na ten temat będziemy rozmawiali z zainteresowanymi instytucjami. Chodzi o to, żeby kurs był na właściwym poziomie i stabilny. On nie musi być powiązany li tylko w ramach systemu tzw. currency board — uważa Grzegorz Kołodko.
Ekonomiści krytykują jednak to ostatnie rozwiązanie jako niedostosowane do polskich realiów.
— System currency board może funkcjonować właściwie tylko w gospodarkach otwartych, niewielkich i nie prowadzących luźnej polityki fiskalnej. Polska do nich nie należy, w przeciwieństwie np. do krajów bałtyckich. U nas kurs płynny jest automatycznym stabilizatorem wahań w wymianie handlowej i na rachunku obrotów bieżących. Gdyby go zabrakło, groziłaby nam nierównowaga ekonomiczna — ostrzega Mariusz Jarmużek, specjalizujący się m.in. w systemach walutowych ekonomista z Uniwersytetu Brighton.
Dodaje, że korzyści płynące z wprowadzenia sztywnego kursu walutowego są krótkookresowe — poprawiają się przychody eksporterów. Skutkiem takiego rozwiązania jest jednak wzrost inflacji, który „zjada” ewentualne zyski firm, i utrzymuje się w dłuższym okresie.
— Stosowany przez UE jako miara stabilności waluty przed członkostwem w unii monetarnej system ERM II jest de facto kursem płynnym, ograniczonym pasmem wahań. Funkcjonuje więc w pewnym sensie już teraz i jego zmiana mogłaby być źle odebrana — konkluduje Mariusz Jarmużek.
NBP — który musi zgodzić się na ewentualną zmianę reżimu kursowego, jest neutralnie nastawiony do propozycji ministra finansów.
— Wicepremier jeszcze nie skonkretyzował propozycji. Będziemy o tym spokojnie dyskutować, zaczynając od przyjęcia generalnych założeń strategii, przede wszystkim kiedy chcemy wejść do sterfy euro i jakiej polityki możemy się w tym czasie spodziewać. Na pewno nie należy zaczynać dyskusji od tego, czy currency board jest dobry. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie dzisiaj — mówi Andrzej Bratkowski, wiceprezes NBP.
Bank centralny i minister finansów deklarują wolę rozmów. Utworzenie zespołu roboczego obu instytucji, zajmującego się polityką kursową w perspektywie członkostwa Polski w UE i unii walutowej, było efektem mediacji prezydenta w sporze rządu z NBP
Tymczasem Leszek Miller odwołał wczoraj w związku ze złożoną rezygnacją podsekretarzy stanu w Ministerstwie Finansów: Andrzeja Raczko i Jacka Bartkiewicza. W ich miejsce zostali powołani Marek Ociepka, Ryszard Michalski oraz Jan Czekaj.
Okiem ekonomisty
Powiązanie złotego z euro przed wejściem do ERM II nie jest dobrym rozwiązaniem. Currency board (zarząd walutą) wchodzi w grę w przypadku małych lub zdestabilizowanych gospodarek. Polska nie jest otwarta, a poziom inflacji jest na zadowalającym poziomie. Przed przystąpieniem do UE będzie stały napływ kapitału z zagranicy. Rozsądne jest, aby starać się najpierw wypełnić postanowienia z Maastricht (niski deficyt i inflacja), a dopiero później ustalić poziom złotego do euro w ERM II.
Dariusz Filar główny ekonomista Pekao SA
Okiem ekonomisty
Powiązanie złotego z euro wymaga znalezienia punktu równowagi. Zdewaluowanie w tej chwili złotego jest podszyte wiarą, że pomoże to pobudzić eksport, co nie jest prawdą. Po co więc currency board? Istnieje jeszcze inny sposób powiązania złotego z euro. Możemy jednostronnie przyjąć euro w Polsce jako jednostkę obiegową. Jednak przy obecnym poziomie stóp z punktu widzenia ekonomicznego rozwiązanie to jest nieopłacalne i obarczone dużym ryzykiem.
Mirosław Gronicki główny ekonomista BIG BG