Górnicy na hasło „prywatyzacja” na razie reagują nerwowo. Ale to się może zmienić, bo strony usiądą do stołu.
Na ostatnim posiedzeniu zespołu trójstronnego ds. bezpieczeństwa górników zapadła decyzja o powołaniu zespołów roboczych, które zajmą się wszystkim aspektami prywatyzacji spółek węglowych. W przyszłym tygodniu mają rozpocząć prace.
— W skład zespołów wejdą prezesi spółek węglowych, przedstawiciele resortów skarbu i gospodarki oraz związków zawodowych — wylicza Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Rajd po węglu
W ciągu dwóch tygodni przedstawiciele rządu odwiedzą spółki węglowe i będą rozmawiać z górnikami o prywatyzacji. Wyniki prac mają być znane pod koniec marca i mogą być uwzględnione w strategii branży na lata 2007-15.
Projekt tego dokumentu pióra resortu gospodarki zakłada prywatyzację Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) i Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW) poprzez giełdę. Realny termin to przyszły rok. Według Pawła Poncyljusza, wiceministra gospodarki, na GPW mogą trafić jedynie pakiety mniejszościowe (20-30 proc.), ponieważ skarb państwa chce zachować kontrolę.
— Obawiamy się, że nie uda się zachować kontroli państwa, dlatego do tematu podchodzimy sceptycznie, ale jeśli uzyskamy jakieś gwarancje, np. ustawowe, to zmienimy zdanie — mówi Dominik Kolorz, szef górniczej Solidarności.
Zmiany nastawienia nie wyklucza także Wacław Czerkawski.
— Jeśli zostaną nam przedstawione racjonalne argumenty np. za prywatyzacją JSW, możemy rozmawiać. Dotychczas na rzucone hasło: prywatyzacja, odpowiadaliśmy hasłem: nie. Teraz czas na dialog — dodaje Czerkawski.
Nie wszystko złoto
Przed JSW są rzeczywiście gigantyczne inwestycje, rzędu 1,6 mld zł, na które środki można uzyskać z giełdy. Inna spółka — KHW — potrzebuje 1,8 mld zł do 2010 r. Szans na prywatyzację poprzez GPW nie ma natomiast Kompania Węglowa. Kolejne roszczenia płacowe i nieugięta postawa związkowców mogą firmę doprowadzić do upadłości. To też prywatyzacja — tyle że przez syndyka.