O wyższości... lodówki nad smogiem

opublikowano: 24-10-2019, 22:00

Wymianie kotłów towarzyszy mentalnościowa bariera. Urządzenia wydają się drogie, a oczekiwania, że to państwo sfinansuje ich zakup, powszechne — mówi Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego w podcaście „Puls Biznesu do słuchania”.

„PB”: Walka ze smogiem to walka z wiatrakami, czy jednak jest jakiś postęp w ostatnich latach?

Piotr Siergiej: W sensie świadomości społecznej i świadomości polityków jesteśmy w miejscu nieporównywalnym. Jeszcze dwa-trzy lata temu politycy nie rozumieli problemu i nie byli przekonani, że warto o tym mówić. Dziś społeczeństwo wie więcej o smogu, a na pewno o jego skutkach dla zdrowia. Natomiast w wymiarze działań jesteśmy na początku, a przed nami jeszcze długa droga.

Zabrano się do tego we właściwy sposób? Program Czyste Powietrze realizowany jest powoli, a Komisja Europejska zakwestionowała dopłaty do pieców węglowych.

Program zanieczyszczenia powietrza, zimowego smogu sprowadza się do 4 mln „kopciuchów”, czyli pozaklasowych kotłów na węgiel czy drewno. Generują one mniej więcej połowę zanieczyszczenia pyłowego w Polsce. Chodzi o 3-4 mln domów, najczęściej bardzo źle ocieplonych, z dymiącym źródłem ciepła. Jeśli uda nam się je zmienić w miejsca, w których, po pierwsze, nie marnuje się energii, a po drugie — nie emituje dymu, to jakość powietrza znacząco się poprawi. Oczywiście częściowo problem pozostanie, bo np. w aglomeracjach potężny wpływ na smog mają samochody. Podstawowym problemem jest jednak tzw. niska emisja, czyli kotły na węgiel i drewno. Problem zdefiniowano więc poprawnie i stworzono program dopłat do ocieplenia domu i wymiany urządzeń grzewczych. Program jest więc dobry w zamyśle, natomiast jego wykonanie, delikatnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia — w pierwszym roku działania programu Czyste Powietrze zrealizowano niecałe 7 proc. planu.

Z czego to wynika? Z małego zainteresowania? Z niewydolnej machiny urzędniczej, która nie przerabia wniosków?

Z paru rzeczy. Jedną z nich jest nie do końca duże zainteresowanie, bo nie wszyscy o tym programie wiedzą. Kiedy jednak już zaaplikująo pieniądze na docieplenie czy wymianę kotłów, to napotykają urzędniczą barierę. Wojewódzkie fundusze ochrony środowiska nie radzą sobie z nawałem pracy nawet przy liczbie wniosków znacząco poniżej planu.

Może nie jest to więc aż tak istotny problem, skoro brakuje determinacji po stronie administracji?

Problem społeczny na pewno jest, co widać po zainteresowaniu — nawet przy tak słabym programie Czyste Powietrze złożono relatywnie dużo wniosków. Natomiast jest coś w naszej mentalności, co sprawia, że niechętnie zmieniamy sposób, w jaki ogrzewamy domy. Bardzo łatwo wymieniamy samochód, telewizor, lodówkę czy pralkę na modele energooszczędne. To wydaje nam się zupełnie naturalne. Natomiast kiedy dochodzi do wymiany kotła, widać mentalnościową barierę — urządzenia wydają się drogie, a ponadto są oczekiwania, żeby państwo sfinansowało ich zakup.

Sądzi pan, że to nastawienie się zmieni?

Żeby dodać sobie trochę energii do walki jako działacz Polskiego Alarmu Smogowego, przypominam sobie, jak wyglądała mentalność Polaków wcześniej. I kiedy się tak cofam myślami o 12 czy 24 miesiące, to dostrzegam niesamowity postęp — i w świadomości, i w liczbie doniesień medialnych z hasłami: „smog”, „zanieczyszczenie powietrza,” w liczbie uchwał antysmogowych, w których już zakazuje się spalania węgla. Postęp jest, jest mierzalny, i to powoli zaczyna się przekładać na jakość powietrza. W Krakowie, w którym od września tego roku zakazano spalania węgla i drewna, już to widać. Rozmawiam z mieszkańcami Krakowa i oni mówią: „słuchaj, może to trudne do uwierzenia, ale przyszedł październik, wychodzę na osiedle i nie śmierdzi”. Dla krakusów jest to coś niepojętego. Niektórzy są naprawdę w szoku. Widać to też na stacjach pomiarowych — to są twarde dane, a nie tylko czyjeś subiektywne wrażenie.

Ta rozmowa jest częścią odcinka podcastu pt. „Jak wygrać walkę ze smogiem”. Pełna lista odcinków na pb.pl/dosluchania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy