Obietnice wyborcze na raty

Zanim rząd rozpocznie wielkie wydawanie, najpierw zadba o wpływy do budżetu. Kwota wolna, obniżka VAT i wieku emerytalnego muszą poczekać

Zapowiadana w kampanii wyborczej przez Prawo i Sprawiedliwość dobra zmiana miała być natychmiastowa. Deficytowa kasa państwa jednak nie pozwala na szybkie przejście od słów do czynów. Teraz politycy zapewniają, że ich plan będzie rozłożony na całą kadencję. Priorytetem rządu na ten rok jest uruchomienie programu 500 zł na dziecko, którego koszt dla finansów publicznych obliczono na ok. 17 mld zł.

POWYBORCZA RACJONALIZACJA:
POWYBORCZA RACJONALIZACJA:
Paweł Szałamacha, minister finansów, informował ostatnio, że to na jego wniosek nie będzie w tym roku podwyżki kwoty wolnej od podatku. Szef finansów zaczyna coraz mocniej przypominać kolegom z rządu, że jeśli chcemy utrzymać deficyt pod kontrolą, obietnice muszą być realizowane stopniowo i dla każdego wydanego złotego trzeba znaleźć pokrycie w dochodach.
Marek Wiśniewski

— Trzymamy w limitach deficyt poniżej 3 proc. PKB i przenosimy w czasie realizację naszych pozostałych zapowiedzi — mówiłPaweł Szałamacha, minister finansów, podczas spotkania ze studentami i przedsiębiorcami w Poznaniu.

Najpierw zarobić…

Resort finansów stawia też warunki, które pozwolą realizować przedwyborcze zapowiedzi. Najpierw chce zadbać o to, żeby do kasy państwa wpływało więcej, a później zastanowić się, na co wydawać to, co ściągnie fiskus.

— Pole do obniżek stawek podatkowych, w tym zapisanej od przyszłego roku VAT, będzie wówczas, gdy poradzimy sobie z patologiami w systemie podatkowym, gdy państwo będzie efektywnie, przejrzyście i skutecznie pobierało daniny. To jest wyzwanie, przed którym stoimy w tym roku — mówi Paweł Szałamacha. Minister podkreślał też, że działania, które będą obniżały wpływy budżetowe albo generowały nowe wydatki, muszą być robione „krok po kroku”.

— Żeby ubytki po stronie dochodów budżetowych mogły być skompensowane — podkreśla szef resortu finansów. Jeszcze w styczniu rząd powinien zająć się przygotowaną przez Ministerstwo Finansów (MF) strategią, która ma przyczynić się do zwiększenia wpływów podatkowych. Część efektów ma przyjść już w tym roku, ale z większym optymizmem resort patrzy na kolejne lata. Gra jest warta świeczki, bo należności podatkowe już w tym roku mają sięgnąć ponad 70 mld zł.

Urzędnicy MF chcą oprzeć strategię na trzech filarach: nowych rozwiązaniach informatycznych, które pomogą uszczelnić system, zmianach legislacyjnych, m.in. w ustawie o VAT, oraz reformie fiskusa i budowie Krajowej Administracji Skarbowej. Pod jej skrzydłami połączą się administracja podatkowa, celna i skarbowa.

— Aparat skarbowy nie zmodernizował się tak szybko jak prywatny biznes. Administracja podatkowa będzie musiała wykonać bardzo dużą pracę nad samą sobą, żeby nie spowodować dekoniunktury, ale zredukować wysychanie bazy podatkowej — mówi minister.

…później wydawać

Zanim więc zacznie się wielkie wydawanie i obniżanie podatków, Paweł Szałamacha chce znaleźć konieczne miliardy złotych. Tegoroczny wydatek, czyli nowe świadczenie rodzinne, ma już zapewnione finansowanie — podatki sektorowe i wpływy z aukcji LTE.

Schody zaczną się za rok i to zaprząta najmocniej głowę ministra. Urzędnicy z ul. Świętokrzyskiej obliczyli, że obniżka VAT w 2017 r., gdyby miała dotyczyć tylko stawki podstawowej, spowodowałaby ubytek rzędu 4,6 mld zł. Obcięcie wszystkich stawek to koszt 7-8 mld zł.

Natychmiastowa podwyżka kwoty wolnej od podatku uszczupliłaby kasę państwa o ok. 7 mld zł, zwiększyła zwrot ulgi na dzieci o 1,4 mld zł i zmniejszyła wpływy do NFZ o 2,4 mld zł. Wyższa kwota wolna to też duży problem dla samorządów, którym również ubyłoby ok. 7 mld zł wpływów z PIT. W przyszłym tygodniu przedstawiciele MF spotkają się z władzami lokalnymi i będą dyskutować o tym, jak stopniowo podnosić kwotę wolną, żeby jak najmniej zabolało.

— Spotkamy się z samorządami, aby mieć pełny obraz przepływów finansowych. Ten pełny obraz obejmuje też to, że gros inwestycji w samorządach jest możliwe dzięki funduszom europejskim, a całą składkę do UE pokrywa budżet centralny — zwraca uwagę minister finansów.

Ta i wiele innych obietnic wyborczych będą musiały poczekać. Obniżka podatku CIT dla małego i średniego biznesu to dopiero kwestia przyszłego roku, także obniżenie wieku emerytalnego prawdopodobnie przesunie się na 2017 r. Ustawa o pomocy dla frankowiczów, nawet jeśli nie trafi ostatecznie do kosza, będzie musiała poczekać na lepsze czasy.

Chociaż nie ubędzie od niej wpływów budżetowych, MF uważa, że po nałożeniu na banki nowego podatku nie należy destabilizować sektora kolejnymi obciążeniami, a tych związanych z nowymi wymogami kapitałowymi, wyższą składką na BFG czy wpłatą na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców nie zabraknie w najbliższych miesiącach. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Budżetowy sprawdzian

PIOTR BIELSKI

ekonomista BZ WBK

2016 r. wdrożony będzie głównie program 500 zł na dziecko. Na więcej

W nie ma miejsca w budżecie państwa. Są nawet znaki zapytania, czy uda się to sfinansować. Moim zdaniem, ten rok będzie dla PiS testowy. W kampanii składano bardzo kosztowne obietnice. Widać, że wewnątrz partii trwa teraz dyskusja, co się da zrealizować. Wyraźne są głosy osób twardo stąpających po ziemi, które chcą dopasować plany do realiów. To, jak będzie wyglądała realizacja kolejnych obietnic, zależy od realizacji budżetu w tym roku. Jeśli wpływy z podatków, także nowych, będą szły dobrze, jeśli poprawi się ściągalność danin, zacznie się myślenie, co wprowadzić dalej. Jeśli jednak plan dochodów zacznie się rozłazić, może być impulsem dla rządu, by przemyśleć plany na kolejne lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane