Obligacje komunalne są alternatywą dla lokat

  • Ewa Bednarz
20-03-2014, 00:00

Papiery emitowane przez samorządy polskich miast, powiatów i gmin są wyżej oprocentowane od lokat, a jednocześnie nie mniej bezpieczne.

Średnie oprocentowanie papierów komunalnych, których na Catalyst notowanych jest 59 serii, wynosi w bieżącym okresie odsetkowym 3,9 proc. To więcej niż pół roku temu, kiedy średnia ta wynosiła 3,32 proc. Inwestycja w obligacje samorządowe jest więc atrakcyjniejszą inwestycją niż lokaty bankowe, choć na nich również kokosów się nie zarobi. To cena za niewielkie ryzyko. Jednostki samorządu terytorialnego nie mogą ogłaszać upadłości w przeciwieństwie do korporacji — obligacje komunalne są więc inwestycją bezpieczną.

Większość papierów notowanych na Catalyst ma oprocentowanie zmienne, uzależnione od wysokości sześciomiesięcznej stawki WIBOR (lub jak w przypadku Ustronia Morskiego — trzymiesięcznej) powiększonej o marżę, która wynosi od 0,79 do 3 pkt proc. Wyjątkiem są serie papierów uplasowanych na rynku przez Warszawę.

W ciągu najbliższych lat będą przynosiły od 5,35 do 6,7 proc. stałego zysku. Odmiennie nalicza oprocentowanie również Rybnik. Wysokość odsetek jest uzależniona od 52-tygodniowych bonów skarbowych powiększonycho 0,35 pkt proc. — w przypadku papierów zapadających w 2017 r. i o 1,3 pkt proc. dla tych, które wykupowane będą już w grudniu tego roku. Miasta i gminy emitują papiery na okres od 3 do ponad 20 lat.

Wartość nominalna jednej obligacji wynosi 100 zł lub 1 tys. zł. Na rynku giełdowym dominują niewielkie emisje — prawie połowa dotyczy małych jednostek, które plasują na rynku papiery o wartości do 5 mln zł. Przykładem mogą być emisje obligacji komunalnych o łącznej wartości 1,2 mln zł Ustronia Morskiego lub Połczyna-Zdrój o wartości 2,1 mln zł.

Ostatnia — Barcina, która zadebiutowała na Catalyst w tym tygodniu — jest już większa, bo wynosi 14 mln zł. I to ma sens, bo jak zwracają uwagę analitycy, emisja obligacji komunalnych jest bardziej opłacalna w przypadku programów większych niż 10 mln zł. Koszty obsługi emisji są uzależnione od jej wielkości. Im większa, tym koszty mniejsze. Samorządy zdają sobie z tego sprawę i uchwalają całe programy emisji, które mają być realizowane przez kilka kolejnych lat.

Emisje obligacji komunalnych są najczęściej emisjami prywatnymi. Rzadko można zainwestować w nie na rynku pierwotnym. Zainteresowanym pozostaje kupno papierów na warszawskiej GPW, a to nie jest takie łatwe, ponieważ chętnych do sprzedaży papierów jest niewielu. Do transakcji dochodzi rzadko, a wyceny bywają na tyle wysokie, że rentowność inwestycji spada do 3-4 proc. Dzisiaj średnia rentowność brutto serii, które są notowane na Catalyst, wynosi 3,01 proc., ale zaniża ją Wodzisław Śląski.

Gdyby nie brać go pod uwagę w wyliczeniach, średnia rentowność brutto pozostałych papierów wyniosłaby 4,11 proc., a netto 3,16 proc. Podobnie w przypadku obligacji korporacyjnych psuje obraz Digitel, który zawyża średnią rentowność do 25,47 proc. Gdyby nie on, średnia rentowność papierów korporacyjnych wyniosłaby 13,74 proc., a po usunięciu z wyliczeń jeszcze Milmeksu i Orła, 9,9 proc. Różnica jest więc znaczna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Obligacje komunalne są alternatywą dla lokat