Od dna sprzed sześciu tygodni rentowność 10-letnich obligacji polskiego skarbu poszła w górę o 42 pkt. baz., do 2,40 proc. Zdaniem Mina Dai z banku Morgan Stanley, korekta na rynku obligacji złotowych jest dopiero w połowie drogi.
Jego zdaniem, w ciągu najbliższych trzech miesięcy rentowności papierów ustabilizują się w przedziale 2,70-2,80 proc.
Po tym jak NBP zadeklarował, że cykl obniżek stóp jest zakończony, solidny wzrost gospodarczy w kraju oznacza, że rentowności obligacji powinny być wyższe, ocenił specjalista Morgan Stanley, który wcześniej utrzymywał neutralną rekomendację. Krajowe obligacje tracą w oczach komentatorów.
Zdaniem Piotra Bielskiego, ekonomisty BZ WBK, hossa, która w ciągu roku sprowadziła rentowności 10-latek w dół o ponad połowę, jest bliska momentu zwrotnego. Jego zdaniem, polskie papiery dłużne wspierać powinny jednak ujemne rentowności wielu obligacji z większości rynków krajów strefy euro.
Tymczasem według Arkadiusza Urbańskiego z Banku Pekao, presję na rynek wywiera perspektywa podwyżkistóp procentowych przez Fed.