Obligacje to dochodowy biznes dla oferujących

Materiał zewnętrzny
opublikowano: 2026-01-16 17:47

Wartości przeprowadzonych w 2025 r. emisji obligacji była większa niż w roku poprzednim, a większe emisje to także większe prowizje dla oferujących.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Opublikowany przez nasz serwis ranking podmiotów oferujących obligacje wyraźnie wskazuje, że zwiększyła się wartość wyemitowanych papierów. Bank Pekao, który ponownie zajął pierwsze miejsce w zestawieniu emisji skierowanych na rynek krajowy (z wyłączeniem emisji własnych) zanotował wzrost wartości przeprowadzonych ofert z 3,8 mld zł, do 4,65 mld zł (wyniki uzyskane w rankingu nie muszą być 100-proc. zgodne z rzeczywistymi). W przypadku PKO BP było to 2,85 mld zł wobec 2 mld zł rok wcześniej, Michael Ström zdołał poprawić swój niezwykły wyczyn (2,3 mld zł w 2024 r. do 2,5 mld zł w 2025 r.) mimo spadku liczby emisji, w które się zaangażował z 71 do 57.

Te ostatnie liczby są kluczem do odczytania sytuacji rynkowej - liczba przeprowadzanych emisji obligacji korporacyjnych w Polsce spada, pisaliśmy o tym wielokrotnie, w 2025 r. była niższa niż w 2022 r., kiedy rynek przechodził załamanie wywołane przeceną obligacji skarbowych. Ale wartość rynku rośnie, bo zwiększa się wielkość poszczególnych emisji. A wraz z nimi rosną także przychody oferujących, które są zwykle uzależnione od pozyskanych kwot.

Warto wiedzieć, że koszt przeprowadzenia dużych emisji nie musi być dla emitentów bardzo wysoki. Przeciwnie. Prowizja za uplasowanie miliardowej emisji może być nawet o ponad 90 proc. niższa (w ujęciu procentowym) niż za uplasowanie emisji na kilkadziesiąt milionów złotych (w przypadku dużych emisji obciążeniem jest koszt przygotowania dokumentacji; emitenci płacą często swego rodzaju upfront). Zatem sama kolejność miejsc w rankingu nie precyzuje czyja działalność była bardziej dochodowa. Jeśli wziąć pod uwagę, że dla banków emisje obligacji są formą budowania wielopłaszczyznowej relacji z klientami, którzy otwierają też firmowe rachunki bankowe, dokonują przewalutowań, transakcji zabezpieczających itd., to można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że to jednak miejsca w połowie stawki wskazują na instytucje, które najwięcej zarobiły na wzroście rynku obligacji (kwocie przeciętnej emisji) w ostatnich latach.

Nie ma im czego żałować - koszty prowadzenia działalności także wzrosły, a lata prosperity na rynku obligacji dzielone są latami

chudymi, w których emisji jest mało, a koszty utrzymania infrastruktury trzeba ponosić i tak.

Całkowite wolumeny rynkowe uzależnione są od liczby i wielkości dużych emisji, których liczba okazała się rekordowa w 2025 (11 emisji powyżej 0,5 mld zł). Zaś zainteresowanie przedsiębiorstw tą formą finansowania działalności zależne jest oczywiście od kosztów i porównywalnej oferty bankowej.

Banki są obecnie niebezpiecznie zafascynowane finansowaniem potrzeb budżetu państwa, co przekłada się na rentowności obligacji skarbowych. Rentowność dziesięciolatek spadła w piątek do najniższego poziomu od półtora roku. Korzystają na tym posiadacze obligacji, ale pośrednio także emitenci obligacji korporacyjnych. Niższe dochody z inwestycji w obligacje skarbowe mogą podnosić atrakcyjność papierów korporacyjnych (to zresztą faktycznie się dzieje) i w konsekwencji pozwala emitentom na obniżenie kosztów finansowania nie tylko za sprawą spadku WIBOR-u, ale także przez zacieśnianie marży. Jeśli pamiętać o tym, że obligacje emitowane są zwykle jako niezabezpieczone (w przeciwieństwie do kredytów bankowych), chętnych do finansowania na rynku długu może jeszcze przybyć, zwłaszcza spośród dużych firm.

Jest jednak jeden feler. Piątkowe umocnienie naszych obligacji, związane ze wzrostem oczekiwań na dalsze obniżki stóp, nie miało pokrycia w zachowaniu rynków bazowych. Niemieckim obligacjom zdecydowanie bliżej do ubiegłorocznych maksimów niż dołków (taniały w piątek), w przypadku amerykańskich papierów (także taniały) inwestorzy wciąż nie mogą się zdecydować, czy bardziej boją się zbyt wysokiego zadłużenia USA, czy napięć geopolitycznych.

Emil Szweda, Obligacje.pl

Możesz zainteresować się również: