Rentowność obligacji państw na poziomie 7 proc. jest sygnałem poważnych obaw o wypłacalność państwa. Granica ta dla 10-letnich obligacji włoskich była kilkakrotnie testowana w 2011 r., zanim Europejski Bank Centralny zainterweniował operacjami LTRO, co pociągnęło za sobą zwyżki na giełdach w styczniu i lutym. Ostatnio do spadku rentowności 10-letnich obligacji hiszpańskich poniżej „granicy bólu” wystarczyła słowna interwencja, prezesa EBC, który zadeklarował, że bank zrobi wszystko, co niezbędne, by zachować euro. Za deklaracją nie poszły jednak żadne oficjalne działania, więc nie można wykluczyć powrotu rentowności powyżej 7 proc.
Być może jednak w najbliższych tygodniach europejskie władze monetarne podejmą kroki, aby „kupić czas” do 12 września, kiedy niemiecki Trybunał Konstytucyjny wyda orzeczenie w sprawie możliwości ratyfikacji paktu fiskalnego Unii Europejskiej i funduszu ratunkowego EMS (Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego). Brak udziału Niemiec w funduszu istotnie ograniczyłby jego siłę finansową, zwiększając presję na rentowności obligacji Hiszpanii czy Włoch. Kołem ratunkowym — ale na krótką metę — dla europejskich rynków finansowych mogłoby być rozpoczęcie poluzowania ilościowego (QE3) przez Fed lub też kontynuacja pozytywnych zaskoczeń z amerykańskiego rynku pracy.
Nie przesądzając o szansach na realizację powyższych scenariuszy, warto zwrócić uwagę na spadającą wartość obrotów akcjami na GPW. Niska aktywność inwestorów (mierzona także saldem napływu pieniędzy do akcyjnych TFI) może być oznaką zaawansowanej fazy rynku niedźwiedzia. Panujący marazm i roczny trend boczny jest podatnym gruntem do „wspinaczki po ścianie strachu” oraz pozytywnego zaskoczenia. Ponadto średnio— i długoterminowym argumentem wspierającym zwyżki jest historycznie niski wskaźnik cena do wartości księgowej na poziomie 1,1 dla spółek z WIG oraz szansa na reinwestowanie pieniędzy z dywidend czy wolnych środków OFE. Niestety, dopóki indeks WIG20 nie przekroczy bariery 2450 pkt, zmuszając inwestorów „niedoważonych” do nadrobienia udziału akcji w strukturze portfela, będziemy zapewne obserwować męczącą konsolidację.
2450 pkt To poziom WIG20, który według Sobiesława Kozłowskiego indeks musi pokonać, by wyrwać się z męczącej konsolidacji.
SOBIESŁAW KOZŁOWSKI
Raiffeisen Brokers