Obniżka stóp w USA wywołała realizację zysków

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2003-06-26 00:00

Wczoraj w USA na początku sesji nadal panował umiarkowany optymizm przed decyzją FOMC. Nie popsuły go nawet zdecydowanie złe (nawet można powiedzieć, że zaskakująco złe) dane o majowych zamówieniach na dobra trwałego użytku. Okazało się, że kolejny miesiąc z rzędu spadły, co nie sygnalizuje nadchodzącego ożywienia. Za to rynek nieruchomości nadal jest w hossie, a sprzedaż nowych domów bije rekordy. Inwestorzy woleli zapomnieć o złych danych. Mająca problemy z księgowością Freddie Mac nie wykazała zysku wysokości 4,5 mld USD w latach 2000 —2001. To wcale nie jest dobra informacja, ale o tym więcej w komentarzu tygodniowym.

Taki umiarkowany optymizm trwał do momentu podania decyzji FOMC. Stopy zostały obniżone o 25 pkt. i zaczęły grać nerwy. To normalne, bo część inwestorów chciała realizować zyski, część była zawiedziona, że nie obniżono stóp o 50 pkt., a jeszcze inni uważali, że jeśli stopy obcięto tylko o 25 pkt., to z gospodarką nie jest źle. Komunikat Fed był tak sformułowany, żeby nic nie powiedzieć, ale najważniejsze było chyba to, że prawdopodobieństwo zarówno znacznego jak i niewielkiego ożywienia gospodarki jest prawie równe. Inaczej mówiąc, na dwoje babka wróżyła. Jeśli chodzi o inflację, to FOMC stwierdził, że istnieje niewielkie prawdopodobieństwo znacznego spadku inflacji, a bardzo małe jej wzrostu. W tak sformułowanym komunikacie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Przeważyło jednak klasyczne rozwiązanie — chęć realizacji zysków. Prawdziwa reakcja może przyjść dzisiaj.

Wczoraj w Eurolandzie na początku inwestorzy byli optymistami. Pomógł lepszy od prognoz indeks oczekiwań biznesu instytutu Ifo. Jednak w końcu przeważyło wyczekiwanie na decyzję Fed i słabe dane makro z USA, co nie pozwoliło na wzrosty. Dzisiaj inwestorzy będą czekali na to, co postanowi ECB. Rynki dostaną również dane makro. Przed 9.00 dowiemy się, jaki był indeks klimatu panującego w biznesie francuskim w czerwcu (prognoza to wzrost z 93 do 93,8 pkt.). O tej samej porze również z Francji nadejdą dane o inflacji w cenach producentów (PPI). Prognoza mówi o spadku o 0,4 proc. m/m. Ponieważ raporty nadejdą przed decyzją ECB, to ich wpływ na rynek będzie ograniczony. O 14.30 dostaniemy dane z USA. Ostateczny odczyt zmiany PKB w pierwszym kwartale nie będzie miał najmniejszego wpływu na rynek (prognoza +1,9 proc.). To są dane dalece historyczne. Za to raport o liczbie noworejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu może poruszyć indeksami. Prognoza mówi o 415 tys.

Trudno przewidzieć, jaka będzie decyzja ECB (13.45). Wypowiedzi członków banku nie były zachęcające. Jednak to, co mówią członkowie ECB, a to, co robią, to często zupełnie dwie równe sprawy. Naciski polityczne na obniżkę stóp są olbrzymie. Decyzja Fed również zwiększy chęć do obniżki stóp. Podejrzewam, że bank jednak stóp nie obniży. Gdyby tak właśnie się stało, to rynki będą zawiedzione i mogą rozpocząć się spadki. Obniżka stóp powinna zadziałać w przeciwnym kierunku.

Wczoraj na GWP z początku wydawało się, że nie można liczyć na cud. Poważne kapitały nie powinny ryzykować zajmowania pozycji przed decyzjami trzech banków. Jednak niespodziewanie popyt pojawił się na kilku spółkach (przede wszystkim na Pekao SA i PKN), co sygnalizowało, że zagranica jeszcze nie rezygnuje z popchnięcia indeksów do góry. Decyzja o obniżce stóp też pomagała rynkowi. Widać było, że jeśli rynki światowe nie zrobią nam psikusa, to podfala piąta w fali trzeciej może być kontynuowana. Jednak, jeśli fala trzecia się kończy, a wszystko na to wskazuje, to można będzie liczyć jedynie na ewentualne „window dressing” na świecie, żeby sprzedać akcje. Z technicznego punktu widzenia możliwe jest zarówno powstanie podwójnego szczytu na indeksach jak i kontynuacja zwyżki i dlatego należy, jak zwykle w końcówce wzrostów, zachować olbrzymią ostrożność.