Obracanie pieniędzmi jest teraz dużą sztuką

Piotr Burza
opublikowano: 06-07-1999, 00:00

Obracanie pieniędzmi jest teraz dużą sztuką

Aż się wierzyć nie chce, że przeciętny Polak wciąż nie ma zaufania do złotego. Kupuje też dewizy, których nie inwestuje ani nie trzyma na koncie bankowym, lecz przeważnie w skarpetce.

Tymczasem mimo powstania Eurolandu i nowej waluty euro, wciąż istnieją waluty regionalne. Ciągle jeszcze funkcjonuje marka i frank francuski, zaś samo euro będzie do końca 2002 roku wyłącznie w obrocie bezgotówkowym.

ROZWÓJ WYDARZEŃ na początku roku niezwykle sprzyjał zakupom dewiz. Wartość złotego była bardzo wysoka, a pogarszające się wskaźniki makroekonomiczne, jak również spodziewana redukcja stóp procentowych wskazywały, że wartość polskiej waluty znacznie spadnie. Najpewniejszą inwestycją był dolar amerykański. Jeszcze do tej pory, mimo powolnego, lecz systematycznego umacniania złotego, zapewnia on ponad 20-procentową stopę zwrotu. Kupując tysiąc dolarów na początku stycznia w kantorze po 3,50 zł za USD i sprzedając ten tysiąc teraz po 3,92 zł za USD uzyskać można było 420 zł zysku. Trzeba jednak pamiętać, że jeszcze niedawno ten zysk mógł być o 50 zł wyższy.

FRANK SZWAJCARSKI, waluta uznawana za wyjątkowo bezpieczną ze względu na przysłowiową już uczciwość i przezorność Szwajcarów, mógł inwestorowi przynieść znacznie mniejszy dochód. Za tysiąc franków kupionych na początku roku za 2513,5 tys. zł, obecnie inwestor może uzyskać jedynie około 117 złotych więcej. Jeśli weźmie się pod uwagę walutę z tamtego regionu Europy, to na znacznie większy zysk mógł liczyć ten, kto kupił guldena holenderskiego. Jego cena na początku roku wynosiła 1,7253 zł. Przy obecnej cenie 1,8657 zł, ten kto zakupił tysiąc guldenów, mógł uzyskać około 140 zł więcej. Ze względu na kłopoty ekonomiczne nowego organizmu gospodarczego — Eurolandu — marka niemiecka nie była niestety dobrą inwestycją: tysiąc marek mogło przynieść zysk zaledwie 20 złotych, co wziąwszy pod uwagę inflację, która w tym roku osiągnęła 6,4 proc., jest rezultatem dość miernym.

NALEŻY PAMIĘTAĆ, że przy obecnym stanie polskiej gospodarki i aspiracjach naszego rządu do przystąpienia do Unii Europejskiej, skarpeta nie jest odpowiednim miejscem do lokowania pieniędzy. Nawet relatywnie nisko oprocentowana lokata bankowa zwiększa inwestycję. Większość starszych osób — tradycjonalistów — preferuje taki rodzaj lokat. Zdaniem ekspertów, w związku z odbiciem naszej gospodarki, przeciętnemu inwestorowi będzie trudno znaleźć instrumenty finansowe zapewniające znaczną stopę zwrotu. Największy zwrot zapewnia rynek nieruchomości. Jeśli jednak nie dysponuje się większą kwotą, pozwalającą na inwestowanie na tym rynku, trzeba raczej myśleć o podzieleniu swych środków na kilka grup, aby uzyskać nie tylko najwyższą, lecz zarazem pewną, stopę zwrotu.

DO PIERWSZEJ grupy zaliczyć można tradycyjnie obligacje skarbowe jako inwestycje o najmniejszym stopniu ryzyka. Inną grupą są lokaty bankowe o stałym oprocentowaniu. Wreszcie znacznie mniejszą część należałoby przeznaczyć na inwestycje w akcje największych spółek giełdowych. Należy jednak uważnie obserwować sytuację na światowych rynkach.

Analizując wyniki w mijającym roku, celowe wydaje się omijanie funduszy inwestycyjnych (z nielicznymi wyjątkami).

— Wszystko zależy od tego, czy ktoś lubi ryzykować i może poczekać. Największą stopę zwrotu zapewniać będą inwestycje na giełdzie. Do tego jednak potrzebny jest czas i szczegółowa analiza rynku. Dla tych, którzy nie lubią ryzykować, najbezpieczniejszą inwestycją są obligacje Skarbu Państwa — uważa analityk Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

JAK WYNIKA z wieloletnich opracowań, pieniądze, które możemy inwestować, trzeba podzielić na trzy części: na bieżące wydatki, niespodziewane wydatki — na przykład związane z finansowaniem choroby — te dwie części trzeba ulokować na rachunku bankowym. Długoterminowa inwestycja stanowi trzecią część, lokowanie jej na koncie bankowym nie jest opłacalne, nie jest też opłacalna inwestycja w metale szlachetne. Należałoby więc inwestować w akcje i papiery dłużne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Burza

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Obracanie pieniędzmi jest teraz dużą sztuką