Obszerna zmiana ustawowa na politycznym rozdrożu

opublikowano: 30-08-2015, 22:00

W nerwowej atmosferze końca kadencji i perspektywy zmiany władzy koalicja PO-PSL chce uchwalić jak najwięcej ustaw.

Sejm obraduje 9–11 i 24–25 września, a dla rozpatrzenia poprawek Senatu dodano posiedzenie 8–9 października. Sędzią całej transzy ustaw będzie prezydent Andrzej Duda, mający na zastanowienie się 21 dni. Jeśli podpisu odmówi, to Sejm już się nawet nie zbierze dla odbicia weta. Co prawda nowy prezydent już 20 ustaw bezproblemowo podpisał, ale były to akurat przepisy niekonfliktowe politycznie, a przede wszystkim niemające charakteru ustrojowego.

Powyższy wstęp jest konieczny dla zrozumienia wagi czekającej w Sejmie na uchwalenie obszernej zmiany prawa samorządowego.

Ustawa pod ogólnikowym tytułem „o współdziałaniu w samorządzie terytorialnym na rzecz rozwoju lokalnego i regionalnego” ma charakter wybitnie ustrojowy. To najpoważniejsza nowelizacja samorządowa od zmiany podziału kraju w 1998 r., głębsza niż wprowadzenie w 2002 r. bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do druku sejmowego nr 3796, sprawozdanie komisji liczy 48 stron drobnym tekstem. Ustawa wprowadza wiele nowych przepisów oraz zmienia 13 innych ustaw, w tym o samorządzie gminnym, powiatowym i wojewódzkim.

Dzieje ustawy są… dłuższe niż kończąca się kadencja Sejmu. Autorem projektu był prezydent Bronisław

Komorowski, którego kancelaria prawie trzy lata zbierała najróżniejsze propozycje zmian. Po ich przesianiu i usystematyzowaniu powstał ogromny projekt, który trafił do Sejmu 30 sierpnia 2013 r. Prezydent zakładał bardzo szybkie uchwalenie ustawy przez bliską mu koalicję oraz jej podpisanie najpóźniej na początku 2014 r. W założeniu miałaby wielomiesięczne vacatio legis, wchodząc w życie z dniem wyborów samorządowych, czyli 16 listopada 2014 r. Ale nawet w Sejmie opanowanym przez PO projekt prezydenta utknął. Głównym powodem był niewybaczalny błąd popełniony w jednym elemencie — nowelizacji ustawy o referendum lokalnym. Prezydent ugiął się przed lobby wójtów, burmistrzów i starostów, proponując skokowe podwyższenie progu ważności referendum w sprawie odwołania władz. Dotychczas jest to co najmniej 3/5 frekwencji odnotowanej w wyborach danego organu, a miałoby być…

powtórzenie frekwencji z tychże wyborów. Przeliczenie wyników referendów z minionych lat potwierdza, że nowy próg całkowicie wykluczyłby w Polsce możliwość odwołania władz samorządowych w trakcie kadencji! Ta szkodliwa propozycja była jedynie punkcikiem, ale zatrzymała poselskie prace. Komisja procedowała do 10 lipca 2014 r., a potem przez rok projekt przykrył kurz. Ponownie został podjęty niedawno, 8 lipca i 4 sierpnia. Wersja prezydencka została odchudzona, aby choćby kilka wątków udało się uchwalić. Referendalną kość niezgody komisja wyrzuciła, w jej sprawozdaniu utrzymany jest dotychczasowy próg frekwencyjny 3/5.

W niniejszym komentarzu nie mam miejsca na szczegółowe analizowanie nowych przepisów. Niektóre są bardzo rozsądne, np. obywatelska inicjatywa uchwałodawcza czy głosowanie nad gminnymi uchwałami w obowiązkowym trybie imiennym. Niektóre wręcz odwrotnie — niewykonalne i bezsensowne, np. cała koncepcja tzw. gminnych zespołów współpracy terytorialnej, idących w poprzek powiatów, a także wojewódzki konwent funkcjonujący obok sejmiku. Ustawa generalnie przerośnięta jest administracyjnymi tworami ponadgminnymi. Niekorzystnie wyszedł także termin wejścia w życie — początek kadencji już przepadł, zatem z konieczności zapisano 1 stycznia 2016 r. Losy ustawy zależą od rozdania politycznego. Projekt Bronisława Komorowskiego w pierwszym czytaniu w 2013 r. został oprotestowany przez PiS, żądające jego odrzucenia. Partia aspirująca do władzy może obecnie tak samo potraktować sprawozdanie komisji. Jeśli się tak stanie i ustawa na finiszu kadencji zostanie przeforsowana przez PO-PSL-SLD wbrew PiS, to skuteczne weto Andrzeja Dudy jest pewne. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu