Obyśmy za 10 lat pojechali do Davos bez kompleksów

Paweł Narożny
opublikowano: 2000-02-21 00:00

Paweł Narożny: Obyśmy za 10 lat pojechali do Davos bez kompleksów

POPRAWA RATINGU: Dzisiejszy punkt wyjścia jest bardzo dobry, szczególnie na tle innych państw naszego regionu — analizuje Paweł Narożny. fot. Borys Skrzyński

Koniec milenium jest dobrą okazją do podsumowań — także ekonomicznych. Warto zastanowić się, w jakim stanie jest dzisiaj polska gospodarka oraz jak ma wejść w przyszłość. Takim bilansem i stworzeniem planu działania na najbliższą dekadę zajął się rząd, przyjmując w czerwcu 1999 r. strategię finansów publicznych i rozwoju gospodarczego — Polska 2000-2010.

ZASADNICZE CELE tej strategii to szybki i systematyczny rozwój gospodarki oraz obniżenie poziomu jawnego i ukrytego bezrobocia. Są one ze sobą bardzo silnie powiązane. Bezrobocie można zmniejszyć skutecznie i trwale tylko poprzez powiększenie zdolności przedsiębiorstw do tworzenia produktywnych miejsc pracy, a to bez dobrej koniunktury byłoby trudne. Dzisiejszy punkt wyjścia jest bardzo dobry, szczególnie na tle innych państw naszego regionu. Potwierdzają to opinie najważniejszych instytucji ratingowych (patrz tabelka).

DOBRY STAN polskiej gospodarki potwierdzają także opinie najważniejszych ekonomistów, polityków i komentatorów z całego świata, czego przykłady mieliśmy na styczniowym forum w Davos czy w niedawnym raporcie OECD. Ten sukces jest dorobkiem ostatnich 10 lat. W najbliższym czasie rozstrzygnie się, czy w roku 2010 nasze oceny będą równie dobre czy też może w Davos powiedzą: „Polska miała szansę, ale jej nie wykorzystała”.

NA RAZIE polska gospodarka dała sobie radę z kryzysem rosyjskim i jego skutkami — rok 1999 zakończył się wzrostem PKB w tempie 4,1 proc., a na 2000 planujemy 5,2 proc. Niższy od zakładanego okazał się poziom inflacji średniorocznej — tylko 7,3 proc. zamiast przewidywanych 8,5 proc. Wreszcie weszliśmy w rok 2000 z częściowo zreformowanym systemem podatkowym. Nasze stawki CIT będą za kilka lat jednymi z najniższych na świecie, co w dobie globalizacji gospodarki daje Polsce sporą przewagę — konkurencyjność naszych firm relatywnie wzrośnie.

UDAŁO SIĘ przyjąć ustawę budżetową na 2000 r. (wcześniej niż w poprzednich latach), zakładającą znaczny wzrost nakładów na dziedziny prorozwojowe i związane z wypełnianiem przez państwo jego podstawowych funkcji. Wydatki na oświatę i wychowanie realnie wzrosną aż o 5,1 proc., na badania naukowe o 5,2 proc., na inwestycje w szkolnictwie wyższym — o 12,1 proc., na infrastrukturę transportową — o 23,8 proc. Realnie wzrosną także nakłady na bezpieczeństwo publiczne — o 4,3 proc.

WSKAŹNIKIEM niekorzystnym, najczęściej wskazywanym przez opozycję, jest deficyt obrotów bieżących z zagranicą, sięgający 7,6 proc. PKB w grudniu 1999 r. Tegoroczna ustawa budżetowa zakłada zmniejszenie tej relacji do bezpieczniejszego poziomu 6,1 proc., zaś strategia finansów publicznych — dalsze postępy w tej dziedzinie. Oczywiście deficyt będzie mniejszy, gdy polskie przedsiębiorstwa będą bardziej konkurencyjne w stosunku do zagranicznych. Kluczem jest m.in. zmniejszanie ich obciążeń. Paradoksalne, że na wysoki deficyt w handlu zagranicznym narzekają głównie ci, którzy zablokowali obniżkę PIT, płaconego przez ponad milion najmniejszych, rodzinnych firm. W dodatku stało się to właśnie wtedy, gdy nasz główny partner handlowy, czyli Niemcy, zapowiedział reformę podatków u siebie.

WICEPREMIER Leszek Balcerowicz, nagradzając najlepsze spółki notowane na GPW, powiedział inwestorom: „nie słuchajcie polityków, słuchajcie giełdy”. Giełda mówi nam, iż mamy sukces. Zapewne właśnie dlatego, że inwestorzy wiedzą, kogo mają słuchać. Kursy akcji będą jednak mogły rosnąć tylko wtedy, gdy polityka gospodarcza będzie odpowiedzialna. Nie zapominajmy o tym w trakcie gorących dyskusji na temat powszechnego uwłaszczenia, sposobów prywatyzacji czy wyborów.

Paweł Narożny jest doradcą wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza