OC pracodawcy uzupełni wypłatę z ZUS

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2014-01-21 00:00

Świadczenie z ZUS może nie pokryć szkody spowodowanej wypadkiem przy pracy. Lepiej zabezpieczyć się specjalną polisą

OC pracodawcy to obecnie jedno z najchętniej kupowanych rodzajów ryzyka dodatkowego w ramach ogólnej OC działalności gospodarczej — mówią przedstawiciele zakładów ubezpieczeń.

SĄDY PRZYCHYLNE POSZKODOWANYM:
 — Pracodawcy muszą się liczyć
 z liberalną wykładnią przepisów o odpowiedzialności
 przez sądy, dla których najlżejsze
 uchybienie pracodawcy może wystarczyć,
 by uznać jego odpowiedzialność za wypadek
 przy pracy — podkreśla Michał Molęda,
 underwritting director w Leadenhall Polska.
 [FOT. ARC]
SĄDY PRZYCHYLNE POSZKODOWANYM: — Pracodawcy muszą się liczyć z liberalną wykładnią przepisów o odpowiedzialności przez sądy, dla których najlżejsze uchybienie pracodawcy może wystarczyć, by uznać jego odpowiedzialność za wypadek przy pracy — podkreśla Michał Molęda, underwritting director w Leadenhall Polska. [FOT. ARC]
None
None

Co prawda za wypadek przy pracy, zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach społecznych, pracownikowi należy się świadczenie z ZUS. Często jednak nie pokrywa ono szkody.

— Na podstawie analizy zgłoszonych roszczeń z OC pracodawcy można stwierdzić, że szkoda doznana przez pracownika nigdy nie jest w całości pokryta przez ZUS — twierdzi Barbara Słota, broker ubezpieczeniowy, kierownik działu obsługi szkód w MAK Ubezpieczenia.

Zapłatą pozostałej do pełnej rekompensaty kwoty może zostać obciążony pracodawca. W takich sytuacjach przydaje się OC pracodawcy.

— Ma ono na celu objęcie ochroną różnicy pomiędzy wielkością szkody faktycznie poniesionej przez konkretnego poszkodowanego i świadczeniami należnymi z tytułu ubezpieczenia społecznego — mówi Piotr Wójcik, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń OC w AXA.

ZUS nie pomoże

Wysokość świadczeń, do wypłacenia których w razie wypadku przy pracy zobowiązany jest ZUS, określają przepisy ustawy wypadkowej i akty wykonawcze do niej.

— Kwoty te nie są jednak odzwierciedleniem indywidualnych potrzeb poszkodowanego lub jego rodziny — twierdzi Tomasz Miśniakiewicz, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Gospodarczych w Compensie.

— Przykładowo, obecnie wartość jednorazowych świadczeń ustala się w wysokości 704 zł za każdy procent stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu. Natomiast w nieformalnej praktyce ubezpieczeniowej wartość samego zadośćuczynienia ustala się obecnie często w wysokości przekraczającej 2000 zł za 1 proc. A w sądach, jak wiadomo, zapadają wyroki zasądzające znacząco wyższe kwoty — zwraca uwagę Michał Molęda, underwritting director w Leadenhall Polska.

Procentowe ustalanie wielkości uszczerbku na zdrowiu zawsze będzie pewnym uproszczeniem, nieuwzględniającym stanu zdrowia konkretnej osoby. Ponadto świadczenia ZUS nie kompensują w pełni negatywnego wpływu wypadku na zmniejszenie możliwości zarobkowych poszkodowanego pracownika.

— Tak jest na przykład w przypadku ustalania wysokości rent z tytułu wypadków przy pracy. Mechanizm wyliczenia renty oparty jest na wielkości podstawy wymiaru składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, a ta natomiast ma górne ograniczenie — mówi Piotr Wójcik.

Jednak poszkodowany pracownik może zwrócić się z roszczeniem uzupełniającym do pracodawcy o wypłatę odszkodowania oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę na podstawie kodeksu cywilnego.

— Jeżeli pracodawca kupił OC za szkody wyrządzone pracownikom, z odpowiednią sumą gwarancyjną, nie będzie musiał płacić z własnej kieszeni — zauważa Tomasz Miśniakiewicz.

Koszty pokryje ubezpieczyciel. Nie można w takim wypadku liczyć na ogólne OC.

— Standardowa polisa nie zabezpiecza na wypadek roszczeń pracowników, więc jeżeli klauzula OC pracodawcy nie została włączona do polisy, ubezpieczenie nie obejmie roszczeń pracowników, ale jedynie roszczenia pozostałych osób — przestrzega Piotr Wójcik, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń OC w AXA.

Kiedy należy się wypłata z OC

Na podstawie kodeksu cywilnego można dochodzić roszczeń uzupełniających, takich jak odszkodowanie za uszczerbek majątkowy, renta, zadośćuczynienie pieniężne za uszczerbek niemajątkowy, za utratę lub uszkodzenie przedmiotów osobistego użytku oraz przedmiotów niezbędnych do wykonania pracy, z wyjątkiem utraty lub uszkodzenia pojazdów samochodowych oraz wartości pieniężnych. W dodatku nie zawsze pracodawca musi ponosić winę za wypadek, żeby istniała jego odpowiedzialność za szkodę — czasem odpowiada również na zasadzie ryzyka.

— Pracodawca, zgodnie z kodeksem cywilnym, odpowiada na zasadzie ryzyka za wypadki przy pracy spowodowane „ruchem przedsiębiorstwa wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody” lub na zasadzie winy — gdy doszło do zaniedbania obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa warunków pracy po stronie pracodawcy. Przy czym wykazanie zaniedbania, jak również związku przyczynowego pomiędzy zaniedbaniem a skutkiem zaniedbania (czyli wypadkiem) leży po stronie pracownika — tłumaczy Barbara Słota.

O odpowiedzialności na zasadzie ryzyka mówi art. 435 kc.

— Zgodnie z tym przepisem osoby prowadzące na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności itp.) ponoszą odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu wyrządzoną komukolwiek przez ruch tego zakładu, chyba że szkoda powstała wskutek siły wyższej lub wyłącznie z winy poszkodowanego albo osoby trzeciej, za którą nie ponoszą oni odpowiedzialności. Przepis będzie miał zastosowanie w przypadku m.in. zakładów energetycznych, transportowych, budowlanych, kopalni, hut itp.

Tego rodzaju podmioty wykorzystują bowiem siły przyrody z założenia stanowiące zwiększone zagrożenie. Zbędne jest więc ustalanie, czy można pracodawcy przypisać zawinienie lub bezprawne zaniedbanie w zakresie obowiązków dotyczących stworzenia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy — wina lub jej brak nie jest tutaj przesłanką odpowiedzialności — tłumaczy Tomasz Miśniakiewicz.

Na korzyść poszkodowanego pracownika będą również działać sądy.

— Trzeba się też liczyć z liberalną wykładnią przepisów o odpowiedzialności przez sądy, które nawet jeżeli nie znajdą podstaw do zastosowania zasady ryzyka, będą najlżejsze uchybienie pracodawcy np. w zakresie organizacji pracy traktowały jako wystarczające dla uznania odpowiedzialności pracodawcy za wypadek przy pracy — podkreśla Michał Molęda.

Bez chorób i wypadków po drodze

Nie można też jednak na OC pracodawcy liczyć w każdym przypadku. Takie ubezpieczenie nie pokryje wypadków, które się zdarzyły pracownikowi w drodze z pracy albo do pracy, ani chorób zawodowych. Ubezpieczyciele te dwa czynniki ryzyka wyłączają z ochrony. Pierwsze ograniczenie wynika z dużego prawdopodobieństwa wystąpienia szkody.

— Chodzi tutaj przede wszystkim o obawę przed wypadkami komunikacyjnymi — mówi Michał Molęda.

— Nie ma jednak przeszkód, aby klient negocjował rozszerzenie ochrony o wypadki powstałe w drodze do pracy i z miejsca pracy — twierdzi Tomasz Miśniakiewicz.

Natomiast choroby zawodowe budzą obawę ubezpieczycieli, głównie z powodu wartości roszczeń, które tutaj prawie zawsze będą miały charakter rentowy.

— Oszacowanie ryzyka w tym zakresie jest bardzo trudne, ponieważ choroby zawodowe zwykle rozwijają się przez wiele lat, a zasady odpowiedzialności i linia orzecznicza sądów zmienia się w czasie w sposób nieprzewidywalny — tłumaczy Piotr Wójcik.

Ponadto trzeba pamiętać, że na niewiele się zda ubezpieczenie ze zbyt niską sumą gwarancyjną.

— Jeżeli część szkody niezrekompensowana przez ZUS jest stosunkowo niewielka, poszkodowani nie dochodzą swoich roszczeń. Pamiętajmy, że często pracownikowi bardziej zależy na kontynuowaniu zatrudnienia niż na uzyskaniu niewielkiej rekompensaty od pracodawcy. Mimo że jest to praktyka nielegalna, pracownik może obawiać się, że w takiej sytuacji będzie pierwszy do zwolnienia bądź pomijany przy podwyżkach. Dlatego roszczenia dotyczą głównie skutków poważnych wypadków — zauważa Piotr Wójcik.

Co najmniej 200 tys. zł

Trudno podać wysokość sumy, która powinna zaspokoić poważne roszczenia pracowników małego przedsiębiorcy.

— Analizując tendencje w aktualnym orzecznictwie i rozwój instytucji zadośćuczynienia w wymiarze finansowym, należy w takim przypadku przygotować się na roszczenia dochodzące nawet do kilkuset tysięcy złotych. W związku z powyższym bezpiecznym wydaje się limit dla OC pracodawcy na poziomie 1 mln zł, a już na pewno nie mniej niż 500 tys. zł — wylicza Tomasz Miśniakiewicz.

Przedsiębiorcy wybierają dużo niższe sumy.

— Najczęściej stosowane sumy gwarancyjne w klauzuli OC pracodawcy w małych przedsiębiorstwach wynoszą od 50 tys. zł do 500 tys. zł — mówi Barbara Słota. Jej zdaniem, 50 tys. to stanowczo za mało, a minimum to 200 tys. zł — przy założeniu, że pracodawca zatrudnia 2-5 osób, a roczny obrót wynosi do 1 mln zł rocznie. Ile więc będzie kosztować OC pracodawcy?

— Moim zdaniem, minimum to 50 zł od pracownika, w przypadku niektórych branż znacząco więcej. Jednak praktyka wyceny składki przez ubezpieczycieli bardzo się różni. Trudno tutaj o uogólnienie — mówi Michał Molęda.