Dekalog (z greckiego od słów „dziesięć” i „słowo”) — synteza całej religii i moralności, stanowiąca podstawy etyki judaizmu i chrześcijaństwa, zawarta jest w tzw. Dziesięciu Przykazaniach Boskich, spisanych prawdopodobnie w VIII wieku (pierwsza wersja) i VI wieku (druga wersja) p.n.e. Według Starego Testamentu, został on przekazany Mojżeszowi na dwóch kamiennych tablicach, ale jego współczesny zapis mieści się na skrawku papieru, zawiera 50 wyrazów w dziewięciu wierszach, a całość liczy 313 znaków (ze spacjami).
Konstytucja Stanów Zjednoczonych, uchwalona 17 września 1787 roku, liczy siedem artykułów, 21 paragrafów, a całość mieści się na 12 stronach, zawiera 47 akapitów, 374 wiersze (łącznie z przypisami), a składają się na nią 3753 wyrazy, czyli 27 138 znaków (łącznie ze spacjami). Nawet jeżeli dodamy do tego powstałe w ciągu ponad dwóch wieków 27 poprawek (pierwsze dziesięć to tzw. Karta Praw z 1789 roku), czyli 29 akapitów, zawierających 2710 wyrazów, składających się z ponad 20 tys. znaków, a wszystko na 11 stronach, razem wyjdzie z tego niewielka broszurka, raptem z 23 stroniczek.
W imię Boga, w Trójcy Świętej jedynego... — rozpoczyna się preambułą nasza Konstytucja 3 maja z 1791 r. Oprócz preambuły zawiera 11 artykułów w 55 akapitach (jest to nieco ponad 4 tys. wyrazów, niespełna 30 tys. znaków, ze spacjami), a wszystko, łącznie z sygnatariuszami i 33 przypisami, mieści się na dziesięciu stronach.
Traktat akcesyjny, właściwy, Polski do Unii Europejskiej składa się tylko z trzech artykułów poprzedzonych krótką preambułą. Zasadnicza treść merytoryczna projektu traktatu akcesyjnego, czyli warunki przystąpienia, oraz zmiany traktatów, na których opiera się Unia, wynikające z przystąpienia, określone są w akcie akcesji dołączonym do traktatu i stanowiącym jego integralną część. A to już składa się z 70 plików komputerowych o łącznej „wadze” ponad 31 MB, co — mówiąc po ludzku — przekłada się na prawie 6 tys. stron maszynopisu, w tym około 1 tys. o Polsce.
Zjawisko inflacji znane było zapewne jeszcze przed wynalezieniem pieniędzy przez Fenicjan, chociaż inaczej było określane. Kopernik sformułował prawo, w myśl którego zawsze gorszy pieniądz wypiera z obiegu lepszy. Nie można znaleźć lepszego dowodu na te twierdzenia niż właśnie prześledzenie inflacji słowa, jaka dokonuje się na naszych oczach. A trzeba sobie zdawać sprawę, że wszystko, czego doświadczaliśmy do tej pory, jest niczym w porównaniu z tym, co nas czeka wraz z wejściem w orbitę eurobiurokracji. Do tej pory z niejakim rozbawieniem obserwowaliśmy dobiegającą do nas dyskusję toczoną w UE o zawartości czekolady w czekoladzie, stopniu zagięcia banana (by wyczerpywał definicję) czy wielkości korniszona. Od momentu akcesji dyskusje te będą dotyczyły również nas. Jeżeli dodamy do tego, że liczne dokumenty pisane będą w innych językach i dopiero tłumaczone (ze wszystkimi tego niedogodnościami) na język polski, możemy wyobrazić sobie skalę zamieszania. Na razie, z niecierpliwością, czekamy na tłumaczenie traktatu akcesyjnego i wynikające z tego zamieszanie. A później będziemy liczyli skrupulatnie tych, którzy będą się przyznawali do jego przeczytania w całości. Liczenie i weryfikowanie czytelników „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta dostarczyło niezłej zabawy. Czy podobnie będzie tym razem, czy jeszcze zabawniej?