Od plakatów po wizytówki

Agata Ałykow
31-03-2009, 00:00

Druk w technologii offsetowej czy solwentowej to oferta dla zamożnych klientów i na masowe zamówienia. Główny powód to ceny.

Duże drukarnie, duże zamówienia

Druk w technologii offsetowej czy solwentowej to oferta dla zamożnych klientów i na masowe zamówienia. Główny powód to ceny.

Plakaty na billboardy, wydawnictwa albumowe czy efektowne wizytówki — z takim zleceniem warto udać się do dużej drukarni offsetowej.

— Realizacja nawet najprostszych zamówień jest dziesięciokrotnie droższa niż w przypadku druku cyfrowego — przyznaje Andrzej Zamojski, właściciel wrocławskiej drukarni Inter-Card.

Wszystko za sprawą skomplikowanego i pracochłonnego sposobu przygotowania materiału. Zanim projekt dostarczony na pendrive czy płycie zostanie zrealizowany, musi trafić na matryce. Każda używana jest tylko do jednego projektu, a ich cena rozpoczyna się od stu złotych i pnie się w górę wraz z poziomem skomplikowania zlecenia.

Do tego dochodzi cena tradycyjnych farb, papieru zużytego na wydruki próbne, ustawianie maszyn drukarskich oraz obsługa urządzeń przez specjalistów z przygotowalni. Trzeba także pamiętać o opłatach za korzystanie z introligatorni, składu i fachowej wiedzy typograficznej. Przy takich wydatkach realizacja zlecenia jest opłacalna wyłącznie w przypadku dużych zleceń. Najniższe opiewają na 500 sztuk, najwyższe — liczone są na setki tysięcy.

— Z jednym z kontrahentów mamy umowę na druk ulotek informacyjnych oraz instrukcji do obsługi sprzętu radiowo-telewizyjnego. To uznany producent dystrybuujący towar po całym świecie, dlatego jego zamówienia opiewają na ogromne ilości druków — mówi Radosław Iwanicki, właściciel wrocławskiej drukarni Rapid.

Nic od ręki

Kolejna różnica między drukarnią cyfrową i offsetową to szybkość realizacji zamówienia. W offsecie nie ma nic od ręki.

— Klient musi się liczyć z dłuższym oczekiwaniem na zamówione materiały, co wynika choćby z tego, że naniesiona na papier farba drukarska musi wyschnąć — dodaje Andrzej Zamojski.

Ale jest też plus. W drukarni offsetowej można zamówić nawet najbardziej skomplikowany druk, pobawić się doborem papieru, formatem, zdobieniami, sposobem zszywania, kontrastami między podłożem a nadrukiem.

— Opracowaliśmy katalog z nietypowo łamanymi kartkami, z nadrukiem ciemnych połyskujących liter na ciemnym matowym tle. Zamiast tradycyjnego zszycia zastosowaliśmy wiązanie, które uniemożliwiło rozpadanie się stron. To było wyzwanie, ale efekt zapierał dech w piersiach — wspomina Andrzej Zamojski.

Przewaga druku offsetowego nad cyfrowym wynika także z jego większej trwałości i elegancji — mówi Radosław Iwanicki.

Co wychodzi spod maszyn offsetowych? Ich oferta nie różni się od propozycji drukarni cyfrowych. Przygotują plakaty, ulotki, wizytówki, kalendarze, katalogi, książki, a nawet podkładki pod kufle z piwem.

— O zlecenia z uznanych firm należy zabiegać samodzielnie lub postawić na najwyższą jakość usługi, by zadziałała poczta pantoflowa i opinia zadowolonych klientów — uważa Andrzej Zamojski.

Druk jak fotografia

Jeśli klient chce się zareklamować w wielu miejscach w kraju na billboardach, to już zlecenie dla drukarni wielkoformatowych i solwentowych, współpracujących najczęściej z agencjami reklamowymi i domami mediowymi.

Atutem druku solwentowego jest wyjątkowa odporność na działanie promieni słonecznych i deszczu. Plakaty poddane procesowi laminacji wyglądają identycznie przez trzy lata, a druk w rozdzielczości do 1440 dpi jest tak dokładny, jak fotografia.

Solwent korzysta z każdego podłoża: od papieru, przez folie, tkaniny i siatki. Największe formaty drukuje się w kawałkach o szerokości nieco ponad półtora metra. Tę technologię wykorzystuje się nie tylko w przypadku plakatów i billboardów, ale także bannerów, cityligtów, grafiki samochodowej, naklejek podłogowych czy fotografii i grafiki wystawienniczej.

Drukarnie offsetowe, wielkoformatowe czy solwentowe to bardzo kosztowne przedsięwzięcia. W przypadku kupna nowych maszyn w grę wchodzą miliony złotych.

— Ale my nie płacimy stałej opłaty za tzw. klick, która trafia do producenta urządzeń. Takie opłaty obowiązują w drukarniach cyfrowych — mówi Andrzej Zamojski.

Czy kryzys w reklamie dotknął drukarnie offsetowe?

— Absolutnie nie. Nasi kontrahenci, duże firmy zajmujące się produkcją w różnych branżach, nie zmniejszyły liczby zleceń na materiały reklamowe do swoich towarów. Jest wręcz odwrotnie — często pojawiają się zlecenia od nowych firm — zapewnia Radosław Iwanicki.

Agata Ałykow

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Ałykow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Od plakatów po wizytówki