Kijów — Warszawa wspólna sprawa. Dwa parkiety rzucają rękawicę międzynarodowym rynkom.
Wczoraj Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) podpisała deklarację o współpracy z PFTS, czyli kijowską giełdą. Jest to jeden z ośmiu tamtejszych parkietów, jednak skupia blisko 90 proc. obrotu akcjami. To ma być alternatywa dla silnych międzynarodowych rynków.
— W obliczu takiej konkurencji powinniśmy się trzymać razem — deklaruje Irina O. Zarya, prezes PFTS.
Nie ma jednak mowy o związkach kapitałowych. Warszawski parkiet nie ma ochoty przejmować kijowskiej giełdy. Polska chce natomast, żeby ukraińskie spółki, które potrzebują dużego kapitału i planują debiut na międzynarodowych rynkach, trafiały właśnie do Warszawy, a nie do Londynu. Zgodnie z ustaleniami takie firmy, które zdecydują się na debiut na GPW, w dłuższej perspektywie będą notowane podwójnie — w Kijowie i Warszawie. W ten sposób Ludwik Sobolewski, prezes GPW, chce poprawić płynność naszego parkietu i budować jego międzynarodową pozycję. Ale korzyści będą dwustronne.
— Będziemy rozmawiać ze spółkami, które prowadzą działalność gospodarczą na Ukrainie, żeby firmy zależne wprowadzały właśnie na PFTS —wyjaśnia Ludwik Sobolewski.
W ten sposób będą mogły uzyskać zastrzyk gotówki i promować markę na tamtejszym rynku.
Ludwik Sobolewski chce też promować rynek ukraiński wśród polskich graczy.
— Inwestorzy to nasz kapitał. Chcemy się nimi podzielić z PFTS — dodał prezes.
Warto zaznaczyć, że PFTS na początku maja miało 51 mld EUR kapitalizacji, podczas gdy GPW 140 mld EUR. Na kijowskim parkiecie działa obecnie 697 spółek. Warszawski parkiet będzie niebawem świętował wejście 300. spółki.