Odchodzący gabinet debatuje nad budżetem 2002

PROCHEM S.A.
opublikowano: 2001-09-25 14:33

Wojciech Moskwa

WARSZAWA (Reuters) - Odchodzący rząd zakończył wtorkowe obrady nad przyszłorocznym budżetem. Do prac nad nim wrócić powinien w środę, powiedział we wtorek Reuterowi rzecznik rządu, Krzysztof Luft.

Na razie wydaje się, że koalicja SLD-UP zwyciężyła w niedzielnych wyborach, ale nie uzyskała większości w Sejmie, nieodzownej do przeprowadzenia ważnych reform finansów publicznych.

Choć AWSP została przez wyborców wykluczona z przyszłego parlamentu, to jednak działający jeszcze rząd musi do 30 września przedstawić projekt przyszłorocznego budżetu.

Rząd proponuje ograniczenie przyszłorocznego deficytu budżetowego do 40 miliardów złotych, czyli pięciu procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), wobec 3,9 procent planowanych w tym roku.

Bez ograniczenia wydatków i podwyższenia podatków przyszłoroczny deficyt budżetowy mógłby zwiększyć się do 11 procent PKB. Analitycy uważają, że mogłoby to wywołać kryzys zaufania do Polski.

Ministerstwo Finansów wysłało rządowi projekt budżetu na 2002 rok wraz z uzasadnieniem. Projekt został skonstruowany przy założeniu, że w przyszłym roku PKB wzrośnie o 2,5 procent.

Dokument zakłada wpływy do budżetu w wysokości 154 miliardów złotych i wydatki rzędu 194 miliardów złotych.

Jak pisze wtorkowa Rzeczpospolita, Ministerstwo Finansów zrezygnowało z projektu wprowadzenia podatku importowego, ale popiera podwyżkę podstawowej stawki podatku VAT do 24 procent z obecnych 22 procent.

NIEPEWNY MANDAT DLA REFORM

Analitycy uważają, że program ratunkowy dla budżetu zależeć będzie od SLD, bez względu na to, czy stworzy rząd mniejszościowy, czy wejdzie w koalicję z jedną z populistycznych partii.

Liderzy SLD spotkali się we wtorek, by zastanowić się co dalej. Analitycy sądzą, że zwycięzca wyborów poprosi do rozmów koalicyjnych PSL.

PSL sprzeciwia się jednak trudnym propozycjom kandydata na ministra finansów Marka Belki, który zdaniem rynku, jest gwarancją odpowiedzialnej polityki budżetowej.

Rynkom finansowym najbardziej odpowiadałaby koalicja lub porozumienie SLD z Platformą Obywatelską. Pozwoliłoby to na przeprowadzenie reform, koniecznych, by uniknąć kryzysu budżetowego i na przyspieszenie tempa wchodzenia Polski do Unii Europejskiej.

Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Leszek Balcerowicz ostrzegł zaś, że jakkolwiek przyszły rząd by nie wyglądał, będzie musiał przeprowadzić reformy, a nie liczyć na obniżkę stóp procentowych.

"Redukcje stóp procentowych nie mogą zastąpić reform strukturalnych, szybszej prywatyzacji, naprawy rynku pracy" - powiedział Balcerowicz cytowany przez Gazetę Wyborczą.

Analitycy uważają, że niepewność wokół przyszłorocznego budżetu to dla Rady Polityki Pieniężnej główny argument przeciwko obniżce stóp. W tej sytuacji na rozpoczynającym się we wtorek dwudniowym posiedzeniu na redukcję nie ma co liczyć.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))