Oddłużanie państwa to statystyczna fatamorgana

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 20-06-2012, 00:00

Zapowiadane przez rząd obniżenie długu publicznego poniżej 50 proc. to jedynie efekt przeksięgowania OFE – twierdzi BCC

W 2012 r. w Polsce rozpoczął się proces stopniowego oddłużania państwa, czyli ograniczania długu publicznego w relacji do PKB — wynika z oficjalnych rządowych prognoz. Jak przekonywał wielokrotnie Jacek Rostowski, minister finansów, zadłużenie kraju spadnie z 56 proc. PKB w 2011 r. do poniżej 50 proc. w 2015 r. Business Centre Club (BCC) podkreśla jednak, że zapowiadane przez rząd oddłużanie kraju będzie odbywać się jedynie na papierze.

— W rzeczywistości w perspektywie najbliższych lat dług pozostanie na niemal niezmienionym poziomie, czyli w okolicy 55-56 proc. — twierdzi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

Dług oficjalny i ukryty

Jego zdaniem, prognozowany przez ministra Rostowskiego spadek długu publicznego to właściwie wyłącznie efekt statystyczny wywołany zmianami w OFE z 2011 r. Przeniesienie części składek z OFE do ZUS sprawia, że oficjalny, ujęty w międzynarodowych statystykach, dług państwa spada, ale rośnie tzw. dług ukryty. Zobowiązania państwa wobec obywateli pozostają bowiem bez zmian — skoro mniej odkładamy w OFE, państwo będzie musiało samo wypłacić emerytom więcej pieniędzy. Jak wyliczył BCC w specjalnej analizie, w 2015 r. ta księgowa sztuczka zwiększy ukryty dług Polski o 5,2 proc. PKB (z każdym rokiem ta wartość jest większa). To około 80-90 mld zł.

— Łączne — oficjalne i ukryte — zadłużenie sektora publicznego będzie zatem dość stabilne. Nie można mówić, że gospodarka będzie już w najbliższych latach oddłużana — twierdzi prof. Stanisław Gomułka.

Co więcej, według BCC w najbliższych latach dług — ten faktyczny — nie będzie rósł tylko dlatego, że rząd drastycznie zamierza obciąć wydatki na inwestycje, a więc najbardziej pożądany z ekonomicznego punktu widzenia rodzaj wydatków publicznych. Nakłady spadną z 5,8 proc. PKB w 2011 r. do 2,8 proc. w 2015 r.

— Około trzech czwartych zapowiadanego przez rząd do 2015 r. ograniczenia deficytu będzie skutkiem ograniczenia inwestycji

Księgowe sztuczki

Przeksięgowanie składek emerytalnych z OFE do ZUS to niejedyne kontrowersyjne zmiany dokonane w ostatnich latach przez rząd, które mają poprawić wskaźniki fiskalne Polski w oficjalnych statystykach. Głośne było także przeniesienie wielomiliardowych wydatków z budżetu centralnego do Krajowego Funduszu Drogowego czy coroczne zasilanie budżetu kilkoma miliardami złotych z Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Według ekonomistów, takie księgowe przekładanie z kieszeni do kieszeni ma przede wszystkim poprawić wizerunek Polski na rynkach finansowych.

— Zagraniczni analitycy w dużych instytucjach finansowych nie śledzą zwykle niuansów polskiej statystyki. Są znacznie bardziej zajęci szczegółowym analizowaniem kondycji fiskalnej innych krajów — mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte.

Ostrzega jednak, że gdyby nasza gospodarka wpadła w kłopoty, rynki finansowe mogłyby zacząć bardziej dogłębnie analizować polskie finanse.

— Dlatego znacznie bezpieczniej jest realizować prawdziwe reformy w finansach publicznych niż stosować księgowe sztuczki. Chodzenie na skróty zawsze jest ryzykowne, co dobitnie pokazały przykłady Grecji czy Hiszpanii — mówi Rafał Antczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Oddłużanie państwa to statystyczna fatamorgana