Odważne zagranie

opublikowano: 25-11-2022, 11:13
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mazda robi wszystko inaczej. Jedzie w tę samą stronę co rynek, ale innymi drogami. Pod tym względem CX-60 jest jak jabłko. Padło bardzo niedaleko od jabłoni.

Wymiary:
Wymiary:
Mazda CX-60 to spory SUV. Ma nadwozie o długości 4,75 m, szerokości 1,89 m i wysokości 1,68 m przy rozstawie osi wynoszącym 2,87 m.
materiały prasowe

Ktoś kiedyś powiedział (lub napisał), że Mazda jest Rejtanem motoryzacji. I ten ktoś miał rację. Bo choć Mazda jest marką popularną, rzadko płynie środkiem nurtu, często natomiast staje (sic!) okoniem.

Outsider

Osiągi:
Osiągi:
Na razie auto oferowane jest jako hybryda plug-in. Ma 327 KM – jeszcze nigdy seryjna mazda nie była taka mocna. To wypadkowa współpracy 192-konnego benzyniaka i elektrycznej jednostki o mocy 136 KM. SUV rozpędza się od 0 do 100 km/h w 5,8 s, a maksymalnie można nim jechać 200 km/h.
materiały prasowe

Mazda na tle światowych koncernów może się jawić niczym skromna manufaktura. Może, ale nie powinna. Rocznie jej fabryki opuszcza od 1 do 1,5 mln aut (w rekordowym roku 1,9 mln). To sporo mniej niż rekordziści tacy jak Toyota czy Grupa VW, którzy roczne wpychają w rynek po około 10 mln aut. Te 1,5 mln aut rocznie od Mazdy to jednak zdecydowanie zbyt dużo, by mówić o Maździe per manufaktura. To pełnoprawny, wielkoskalowy i globalny producent aut. Do tego jeden z najoryginalniejszych. Niewielu producentów ma odwagę, tak jak Mazda, płynąć z mainstreamem swoim własnym stylem. I choć płynie w tę samą stronę, robi to zupełnie inaczej. Po swojemu.

Z pewnością pamiętacie silniki Wankla. Odwaga konstruktorów Mazdy polegała na tym, że zastosowali to rozwiązanie wówczas, gdy inni punktowali jego wady. Zastosowali, i to w wielu odsłonach i konfiguracjach. Kiedy świat doładowywał silniki Diesla turbinami, Mazda opracowała własne doładowanie (comprex). Podczas gdy na świecie silniki V6 upychane pod maski aut miały raczej duże pojemności, Mazda postawiła na małe (1,8 i 2,0 l), montowane m.in. w modelach MX-3 i Xedos 6. To Mazda zastosowała w seryjnym samochodzie (jako pierwsza) silnik V6, który pracował w cyklu Millera (warto dodać, że silniki tego typu, a i owszem, były stosowane przez innych producentów, z tym że byli to producenci statków). Później, gdy świat szukał rozwiązań pozwalających na oszczędzanie paliwa, stosując układy hybrydowe, Mazda postawiła na swoją technologię – Skyactiv, czyli niehybrydowy pakiet rozwiązań obejmujący nadwozie, podwozie, silniki i skrzynie biegów, przynoszący znaczne obniżenie apetytu na paliwo. Podczas gdy świat sięga po sprawdzone rozwiązania, Mazda sięga po swoje. Co ważne, to innowacyjne i odważne podejście konstruktorów z Hiroszimy nie oznacza, że auta nie dotrzymują kroku konkurencji. Czasem znacznie ją wyprzedzają. To Mazda jest producentem modelu MX-5, czyli najpopularniejszego na świecie auta bez dachu.

Trzy dobre informacje i jedna zła

Oferta dla sceptyków:
Oferta dla sceptyków:
Model CX-60 będzie również dostępny z sześciocylindrowm dieslem o pojemności aż 3,3 l w dwóch wariantach mocy (200 lub 245 KM). Obie seryjnie wyposażone są automat, a mocniejsza ma napęd AWD. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi odpowiednio 8,4 i 7,3 s, a średnie spalanie – 4,9 i 5,3 l/100 km. Pojawi się też sześciocylindrowy benzyniak.
materiały prasowe

Czas płynie, świat się zmienia, zmieniają się przepisy, a Mazda dalej swoje. Najnowsze dziecko tego producenta, model CX-60, jest tego doskonałym przykładem. Niby mainstreamowy, bo cały czas jedzie z prądem (wiecie, SUV i hybryda plug-in), to jednocześnie odstawia Rejtana. Podczas gdy cały świat stawia na elektryfikację napędów, minimalizuje pojemności i liczbę cylindrów i coraz częściej odwraca się od diesla i tylnego napędu, Mazda tworzy nowy model oparty na tylnonapędowej platformie i upycha pod maską sześciocylindrowego diesla o pojemności ponad 3 l – i to jest pierwsza dobra informacja. Ofertę uzupełni – i to jest druga dobra informacja – benzynowy silnik R6. Trzecią dobrą informacją jest ta, że obie wersje trafią do sprzedaży w Polsce (diesla można już zamawiać, dostawa na początku 2023 r., benzyna trafi do cennika za kilka miesięcy, obie wersje z napędem na obie lub tylną oś). Brzmi jak spełnienie marzeń przeciwników przemian w świecie motoryzacji? A jakże! Ale nie samymi marzeniami człowiek żyje. Motorzeczywistość zmusza – nawet takich outsiderów jak Mazda – do wprowadzenia do oferty napędu bardziej przystającego do oczekiwań regulatorów. Dlatego CX-60 zadebiutował z hybrydą plug-in, mającą być przeciwwagą dla pozostałych opcji. I to właśnie taka wersja trafiła w moje ręce.

Układ tworzy 2,5-litrowy, wolnossący silnik na benzynę (192 KM) i elektryk (175 KM). Rezultat współpracy obu to 327 KM mocy i 500 Nm maksymalnego momentu obrotowego (tak na marginesie – wcześniej nie było mocniejszej mazdy). Czy zestawienie 2,5-litrowego benzyniaka z silnikiem elektrycznym, dodanie większej baterii i wtyczki coś wam przypomina? RAV4 plug-in hybrid! Jeśli tak pomyśleliście, to… nie macie racji. Bo jeśli hybrydowa Mazda 2 jest klonem Toyoty Yaris, w przypadku RAV4 i CX-60 tak nie jest. To hybryda made in Mazda. I to jest ta zła informacja.

Zdaniem pleców

Na wakacje:
Na wakacje:
Bagażnik Mazdy CX-60 ma pojemność od 570 do 1726 l (po złożeniu kanapy). Auto jest w stanie holować przyczepę o masie do 2,5 t.
materiały prasowe

Zanim jednak o tym, dlaczego to zła informacja, będzie o zaskoczeniu. Ogromnym i na plus. Mazda reprezentuje segment aut popularnych. Nie pcha się (a przynajmniej tego nie komunikuje) do premium. Tymczasem pierwsze wrażenie (drugie i kolejne zresztą też) po zajęciu miejsca za kierownicą jest tożsame z doświadczaniem aut z wyższego segmentu. Nadwozie eleganckie i niekrzykliwe, rzekłbym z klasą. Płaska, długa maska wespół z delikatnie opadającą linią dachu potęgują wizualnie wymiary auta. Środek to kwintesencja japońskiego rzemiosła. Stosując miłe w dotyku materiały i wzory, Mazda naprawdę się postarała, by klient poczuł się tu wyjątkowo. Brak taniego plastiku, dużo tkanin. Jest naprawdę dobrze.

Połączenie dbałości o detale, schludności, a co najważniejsze – ergonomii wynosi kokpit CX-60 na nowy poziom. Cieszy również, że sterowanie większością funkcji odbywa się za pomocą przycisków. Do obsługi 12,3-calowego ekranu przewidziano pokrętło przy podłokietniku. Fotele wygodne, miejsca nad głowa sporo – trudno się czepiać. Do tego (podobnie jak w nowym Nissanie X-Trail) tylne drzwi otwierają się pod kątem niemal 90 stopni, co znacznie ułatwia zajęcie miejsca na tylnej kanapie lub wpakowanie tam fotelika, no i dziecka. Bagażnik – również przyzwoicie wykończony – ma 570 l. Poczucie przebywania w przestrzeni premium potęguje doskonałe wyciszenie kabiny. Jest coś, co owemu poczuciu ujmuje? Zestrojenie zawieszenia. Po rozpieszczającym dizajnie i miękkich materiałach spodziewałem się równie miękkiego traktowania mojego kręgosłupa. Jest twardo. Nie przesadnie, ale jednak. CX-60 jest zwarty i stosunkowo sztywny. Zdecydowanie sztywniejszy, niż się tego spodziewasz, patrząc na to auto. Ma to plusy w postaci niezłego, bardziej zadziornego prowadzenia, ale ma też minusy (opowiedzą ci o nich plecy).

Raz lepiej, raz gorzej

Po mazdowemu:
Po mazdowemu:
Zawieszenie i układ kierowniczy zestrojone są po mazdowemu. Spodoba się tym, którzy lubią ostrzejszą jazdę, mniej tym, którzy cenią rozpieszczający komfort.
materiały prasowe

Traf chciał, że do CX-60 przesiadłem się prawie bezpośrednio z RAV4. I powiem tak. Hybryda plug-in Toyoty jest najzwyczajniej w świecie lepsza, a przynajmniej ja mam takie odczucie. Akumulator ma w Maździe pojemność 17,8 kWh, a producent obiecuje bezemisyjne przejechanie 63 km. Z bólem i staraniami udało mi się pokonać 45 km (w Toyocie bez starania 65 km). Mam też wrażenie, że w Maździe coś nie gra z systemem zarządzania energią (nie gra = jest inaczej niż w Toyocie). Silnik spalinowy odpala się nie wtedy, gdy się tego spodziewasz, ośmiobiegowy automat nieco szarpie, a cały układ – jak na hybrydę – pracuje dosyć głośno (szczególnie przy małych prędkościach).

Na pokładzie znajduje się co prawda tryb, w którym możemy ręcznie zdecydować o doładowaniu baterii z silnika spalinowego do ustalonego poziomu, ale i bez niego komputer stosunkowo często stwierdzał, że konieczne jest doładowanie akumulatora. Jak to się przekłada na apetyt? Moją wieś od Warszawy dzieli 250 km. Prosta matematyka wskazuje, że w dwie strony to 500 km. I to była moja trasa testowa. 80 proc. ekspresówki i 20 lokalnych dróżek. Zero miasta i dwa ładowania. W Warszawie i na wsi. Rezultat? 7,4 l na 100 km. Kilka dni wcześniej RAV4 zużył o 0,9 l mniej. Tyle. W czym CX-60 jest lepsza od RAV4? We wszystkim innym. Od wyglądu począwszy (choć to oczywiście moje zdanie), na komforcie skończywszy.

Pean z cennikiem

Zaleta:
Zaleta:
Mocną stroną nowej mazdy jest jej dizajn, ale przede wszystkim jakość materiałów użytych do wykończenia wnętrza. Pod tym względem deklasuje bezpośrednich rywali i podgryza tych z segmentu premium.
materiały prasowe

CX-60 może nie jest najlepszym SUV-em z hybrydą plug-in pod maską na rynku. Ale to mi zupełnie nie przeszkadza. Gdybym się decydował na to auto, i tak wybrałbym jedno z tradycyjnych rozwiązań. Z dwóch powodów. Po pierwsze, to jeden z ostatnich modeli tej klasy z dużymi spalinowymi motorami. Po drugie, lubię Mazdę. Nie tylko za to, co podaje, ale przede wszystkim za odwagę i nietuzinkowość. W globalnym świecie multimarkowych koncernów modele poszczególnych marek przestają się od siebie różnić. Brak im osobliwego charakteru – szczególnie w segmencie aut popularnych. Mazda cały czas ma to coś, co czyni z niej prawdziwego rodzynka. Nawet jeśli jej hybryda nie jest najlepsza, warto docenić, że dba nie tylko o tendencje, lecz także o kierowców, podając – póki może – potrawy zarówno dla motoryzacyjnych wegan, jak i mięsożerców. Jak to docenić? Kupić jedną. Hybryda plug-in z Hiroszimy kosztuje od 249 tys. zł, topowa wersja Takumi – od 285,8 tys. zł. Dodając kilka opcji, nietrudno przebić barierę 300 tys. zł – a to już pułap Volvo XC60, BMW X3 czy Audi Q5 i Mercedesa GLC. Przebije się? Zależy, jak wielu z was to nonkonformiści.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane