Zarządzający OFE PZU pierwsi skorzystali z obowiązujących od ponad tygodnia wyższych limitów inwestycyjnych nakładanych na fundusze emerytalne. OFE PZU przekroczył już próg 10 proc. w kapitale Alma Market i ZM Duda. Nowa bariera ustalona na poziomie 20 proc. ma pomóc funduszom, dla których na GPW robi się coraz ciaśniej. Przy okazji zyskać mogą kursy małych i średnich spółek, bo udział części funduszy w kapitałach swych ulubieńców od dłuższego już czasu utrzymywał w okolicach prawnego maksimum. Teraz popyt ze strony OFE odżyje.
Działanie OFE PZU nie jest przypadkowe. Nowe regulacje dotyczyć będą z jednej strony dużych funduszy, których nie dotyczy nowa bariera 1 proc. Z drugiej strony dotknie spółki o dość niewielkiej kapitalizacji, bo tylko w takich zaangażowanie funduszu może znacząco przekroczyć 10 proc. kapitału.
Kto może skorzystać? Najważniejsza jest oczywiście chęć zarządzających do zwiększenia pakietów akcji. Zakładając jednak, że taka istnieje, na pierwszy plan wysuwają się Elektrobudowa i CSS, w których akcjonariatach poważnie zaangażowane są aż trzy fundusze. Podobnie jest w Kętach, ale — choć akcje spółki posiadają trzy największe OFE — wspomniana granica 1 proc. na razie częściowo zneutralizuje zmiany w przepisach. Taka sytuacja dotyczy papierów Dębicy (z OFE CU), Echa (OFE ING NN), Hutmena (OFE Pekao), Permedii (OFE Dom), Ireny (OFE KB) i właśnie Dudy (OFE PZU).
Popyt funduszy może pomóc pozostającym ostatnio w marazmie akcjom Poligrafii, Novity czy CSS. Inwestycje w Elektrobudowę i PGF, któremu nie szkodzi wypadnięcie ze składu WIG20, dobrze sobie radzą nawet bez nowego dopingu. Najważniejsze pozostają bowiem fundamenty, na podstawie których rynek, w tym (miejmy nadzieję) OFE, podejmuje decyzje. Warto też pamiętać, że nadmiar funduszy w akcjonariacie może też szkodzić. Grozi spadkiem płynności i faktycznym przejmowaniem władzy w spółkach przez OFE. A to nie zawsze sprzyja drobnym inwestorom.