Rok 2001 dobiega końca. Pierwszy rok nowego wieku i nowego tysiąclecia nie będzie wspominany z zachwytem. Oby nie okazał się on zwiastunem kolejnych złych lat dla naszej gospodarki. Przez minionych 12 miesięcy najstarszy z indeksów giełdowych — WIG — stracił na wartości ponad 24 proc. To w oczywisty sposób zaważyło na słabych wynikach funduszy emerytalnych, które nie zrażone przeciągającą się bessą na rynku akcji niemal co miesiąc napełniały portfele tymi walorami.
Można oczekiwać, że wraz z ostatnimi dniami grudnia suma wszystkich przelanych środków z ZUS na konta OFE w mijającym roku wyniesie nieco ponad 9 miliardów zł (rok temu było to nieco ponad 7,6 miliarda zł, a w niepełnym 1999 roku prawie 2,3 miliarda zł). Najlepszymi miesiącami pod tym względem były luty i marzec, kiedy na konta emerytalne wpłynęło ponad 800 milionów zł (w 2000 r. najlepszym miesiącem był maj, z sumą przelewów wartości prawie 800 milionów zł). Najsłabszym miesiącem był lipiec, w którym przelano z ZUS do OFE tylko około 650 milionów zł (w 2000 r. najgorszy był kwiecień — niecałe 550 milionów zł).
Na szczęście spadkowy trend w wielkości otrzymanych pieniędzy z ZUS, który trwał od lutego do lipca, został przerwany i od sierpnia do grudnia zastrzyk kapitału dla funduszy emerytalnych ustabilizował się na poziomie około 750 milionów złotych miesięcznie.
Jak wiadomo, większą część kapitału fundusze lokują w papierach dłużnych (głównie obligacje Skarbu Państwa oraz bony skarbowe), a mniejszą w akcjach notowanych na giełdzie oraz w lokatach bankowych. W styczniu 2001 roku udział akcji w portfelach OFE kształtował się przeciętnie na poziomie 30 proc. Do września trwał jednak systematyczny spadek udziału akcji w portfelach. Dopiero w październiku i listopadzie udział akcji w portfelach OFE wzrósł powyżej 26 proc.
Fundusze bardzo nierównomiernie napełniały portfele akcjami notowanymi na GPW. Były miesiące rekordowych zakupów (październik — około 600 milionów złotych wydanych na kupno akcji) oraz miesiące odpoczynku od zakupów (czerwiec, wrzesień i listopad — zakupy wartości około 100 milionów złotych). Miało to oczywisty wpływ na koniunkturę giełdową. Nie ulega wątpliwości, że z miesiąca na miesiąc właśnie fundusze emerytalne stają się najważniejszymi kreatorami bieżących zmian cen akcji notowanych na giełdzie.
Na koniec roku suma wszystkich aktywów OFE przekroczy zapewne 19 miliardów złotych, z czego w akcjach będzie ulokowane około 5 miliardów złotych. W ten sposób fundusze staną się niedługo posiadaczem coraz większych pakietów akcji spółek. Niektórzy analitycy przepowiadają wręcz, że wkrótce OFE wykupią wszystkie akcje i tym samym przyczynią się do długotrwałej hossy na warszawskim parkiecie. Myślę, że do tego czasu może upłynąć jeszcze kilka lat, ale scenariusz taki wydaje się coraz bardziej realny.
Idąc w ślady Giełdy Papierów Wartościowych, która wylicza coraz większą liczbę indeksów giełdowej koniunktury, postanowiłem stworzyć indeks opisujący koniunkturę na rynku OFE. Wykres tego indeksu, który nazwałem IFE-10 (indeks zmian jednostek uczestnictwa dziesięciu największych OFE), pokazuje, że od początku wyznaczania jego wartość wzrosła o niecałe 29 proc. (wartość bazowa z 30 września 1999 roku wynosi 1000 punktów). Biorąc pod uwagę, że OFE inwestują już od 30 września 1999 r. wynik przez nie osiągnięty należy uznać za marny. Co prawda, w tym samym czasie indeks giełdowy WIG zanotował ujemną zmianę, co wpłynęło na słaby wynik OFE, lecz nikt przecież nie zmuszał zarządzających aktywami funduszy do kupowania tracących na wartości akcji.
Być może właśnie ta nonszalancja i brak stosowania reguł inwestycyjnych przyczyniła się dodatkowo do słabych wyników osiągniętych przez fundusze. Być może, gdyby OFE nie miały pewności, że w kolejnych miesiącach otrzymają nowe pieniądze od ZUS, ich decyzje inwestycyjne byłyby zgoła odmienne. A tak najwyraźniej utrwalało się przekonanie: „Kupuję akcje, bo tanie, jeśli będą jeszcze tańsze, to dokupię więcej. Przecież co miesiąc będę otrzymywać nowy zastrzyk kapitału”. W ten oto sposób po ponad dwóch latach 99 proc. członków drugiego filara ma na kontach mniej pieniędzy, niż suma składek przelewanych z ZUS na ich konta.
Warto spojrzeć na porównanie wyników wszystkich siedemnastu działających obecnie funduszy emerytalnych w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W tym celu przyjąłem, iż 29 grudnia 2000 roku cena jednostek uczestnictwa wszystkich OFE wynosiły 10 złotych. Umożliwiło to sprowadzenie wszystkich wyników do porównywalnego stanu. I tak najlepszy w roku 2001 okazał się OFE Sampo, którego jednostka uczestnictwa wzrosła o 8,75 proc. Na drugim miejscu uplasował się Commercial Union, a na trzecim OFE PZU Złota Jesień. Dwa najsłabsze w roku 2001 OFE — Skarbiec- Emerytura oraz Dom — zanotowały nominalny spadek wartości jednostek uczestnictwa. Dla porównania indeks IFE-10 wzrósł w tym czasie o 5,50 proc., a indeks WIG spadł o 24,12 proc.
Interesująca jest analiza krzywych odzwierciedlających zmiany wartości jednostek uczestnictwa czterech największych OFE (dysponują one łącznie prawie 75 proc. wartości wszystkich aktywów zgromadzonych w drugim filarze). Dwa fundusze — Commercial Union oraz PZU idą równolegle już od dłuższego czasu. Nieco z tyłu został Nationale-Nederlanden. Daleko za nimi wlecze się jeden z najsłabszych w całej stawce siedemnastu funduszy — OFE AIG. Temu ostatniemu może nawet grozić dopłata z kapitałów własnych do aktywów funduszu tak, by zagwarantować minimalną wymaganą stopę zwrotu. W poprzednich dwóch kwartałach zmuszony do tego został OFE Bankowy.
Miejmy nadzieję, że rok 2002 będzie trochę lepszy dla wszystkich inwestorów działających na rynkach finansowych w naszym kraju. Oby wreszcie nasze fundusze emerytalne zaczęły pomnażać zgromadzone pieniądze tak, by można było oczekiwać godziwych emerytur za kilkanaście lat. Wierzę, że nadal jest to możliwe, choć zapewne nie będzie łatwe. Warto więc dodatkowo samemu rozpocząć oszczędzanie. Nigdy nie jest za późno na podjęcie takiej decyzji.