W zeszłym roku fala upadłości firm z warszawskiej giełdy przybrała na sile. Niewypłacalność ogłosiło ponad 20 spółek, w tym kilka decyzją sądu postawiono w stan likwidacji. Większość chce się jednak ułożyć z wierzycielami — w tym gronie są m.in. DSS, Bomi czy PBG. W poważnych tarapatach — choć formalnie nie w upadłości — jest też drugi z niedawnych budowlanych gigantów, Polimex-Mostostal. Na koniec 2012 r. OFE posiadały akcje pechowych spółek warte łącznie niecałe 84 mln zł, podczas gdy rok wcześniej kwota ta przekraczała 0,6 mld zł.

Wiele funduszy wyczyściło do zera portfele z trefnych inwestycji, ale nie wszyscy. ING OFE, które choć znacznie ograniczyło zaangażowanie w problematycznychspółkach, to wciąż pozostaje ich największym akcjonariuszem. Jako jedyny wierzy w PBG, gdzie posiada prawie 13 proc. w kapitale spółki. W Polimeksie- -Mostostalu kontroluje 17 proc. akcji, a w Bomi niespełna 3 proc.
— To, co ING OFE już na tych akcjach miało stracić, już straciło. Teraz fundusz najpewniej uczestniczy w negocjacjach dotyczących restrukturyzacji tych spółek, licząc na to, że jak proces rozstrzygnie się pozytywnie — co nie jest niemożliwe — uda się choć częściowo odrobić straty —
tłumaczy prezes jednego TFI, który chce pozostać anonimowy.
Akcja restrukturyzacja...
Na koniec grudnia ubiegłego roku udział funduszy emerytalnych w akcjonariacie Polimeksu-Mostostalu wynosił łącznie ponad 22 proc., podczas gdy dwanaście miesięcy wcześniej sięgał prawie 35 proc. Spośród 14 OFE rakiem ze spółki wycofały się m.in. Aegon OFE, PKO Bankowy OFE i Nordea OFE. Polimex niedawno podpisał z wierzycielami długo oczekiwaną umowę restrukturyzacyjną. Zawarcie porozumienia było warunkiem dokapitalizowania spółki przez Agencję Rozwoju Przemysłu, która do końca stycznia ma wyłożyć na akcje 150 mln zł.
Mocno w ratowanie zadłużonej firmy zaangażował się też ING OFE, który według stanu na koniec grudnia 2012 r. kontroluje 17 proc. akcji spółki, a pod koniec ubiegłego roku przyjął ofertę objęcia kolejnych 20,6 mln akcji po łącznej cenie emisyjnej sięgającej 10,7 mln zł. Na pozytywny efekt restrukturyzacji Polimeksu zdecydowały się też poczekać PZU OFE, Aviva OFE i Generali, które mają nieco ponad 3 proc. udziału w spółce.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w PBG, firmie, która poległa na kontraktach drogowych. Największy fundusz emerytalny w Polsce, jako jedyny spośród 14 OFE, które posiadały akcje jeszcze w grudniu 2011 r., pozostał w akcjonariacie, kontrolując prawie 13 proc. akcji. Na niechlubnej liście znajduje się też spółka Bomi.
W grudniu 2011 r. w sumie sześć funduszy emerytalnych kontrolowało blisko 26 proc. akcji tej firmy. Po dwunastu miesiącach w akcjonariacie pozostało cztery OFE: ING, Aegon, Aviva i AXA, których udział łącznie sięga 5 proc.
To, co ING OFE już na akcjach Polimeksu miało stracić, już straciło. Teraz liczy, że straty przynajmniej częściowo uda się odrobić.
...i ewakuacja
Do nietrafionych inwestycji, z których OFE praktycznie do zera wyczyściły portfele, należy Hydrobudowa Polska. Jej akcje kosztują na GPW ledwie 2 grosze, a w rok cena spadła o grubo ponad 90 proc. W grudniu 2011 r. udział funduszy emerytalnych w akcjonariacie spółki, która wywróciła się m.in. na kontraktach na budowę stadionów, wynosił prawie 15 proc. Jako ostatnie w listopadzie ubiegłego roku z akcjonariatu wycofało się ING OFE, które miało najwięcej akcji Hydrobudowy w portfelu.
Udział w spółce jeszcze we wrześniu 2012 r. przekraczał 10 proc., podczas gdy dziś wynosi niespełna 1 proc. Dużo mniejsze było zaangażowanie OFE w spółki Euromark (5 proc.) — likwidowanego właściciela takich marek, jak Alpinus, Campus i Planet Outdoor, DSS (3 proc.) czy ABM Solid (2 proc.). Portfele funduszy zostały wyczyszczone z ich akcji jeszcze na początku ubiegłego roku.