W minionym tygodniu 60-letnia warszawianka otrzymała emeryturę z nowego systemu. Łączna kwota wynagrodzenia emerytalnego wyniosła 917,8 zł. Na tę kwotę złożył się zasiłek z ZUS, ale też z otwartego funduszu emerytalnego. Z OFE wpłynęło 23,65 zł.
„A miało być tak pięknie” – analizuje wtorkowa „Gazeta Wyborcza”. Dziennik przypomina, jak OFE mamiły Polaków wizjami emerytury na Karaibach.
Tymczasem okazuje się, że świadczenia wypłacane przez OFE przez kilka
kolejnych lat nie przekroczą 10-20 proc. emerytury. Resztę będzie musiał
wypłacić ZUS. Zmianę sytuacji (dwie emerytury: jedna z ZUS, druga z OFE) odczują
ponoć dopiero obecni 30-latkowie.
