Oferta kredytowa w euro jest coraz ciekawsza

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 25-08-2009, 00:00

W sierpniu zmieniły się zasady udzielania kredytów hipotecznych we frankach. Ale nadal można je uzyskać, nawet bez wkładu własnego.

W niektórych bankach stawki marż kredytu w walucie europejskiej są niższe niż dla pożyczek we frankach szwajcarskich

W sierpniu zmieniły się zasady udzielania kredytów hipotecznych we frankach. Ale nadal można je uzyskać, nawet bez wkładu własnego.

Według rankingu Gold Finance, w sierpniu kredyty we frankach szwajcarskich oferowało siedem banków: Deutsche Bank, mBank, Multibank, Nordea, GE Money, Polbank i PKO BP.

Co z tym frankiem

W ciągu ostatniego miesiąca w bankach zmieniły się takie parametry, jak wielkość marży czy wymagania dotyczące wkładu własnego.

— Oprocentowanie kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich waha się od 3,3 do 9,56 proc. Tabela marż w Deutsche Banku jest inna niż w zeszłym miesiącu. Główna zmiana to rozróżnienie cen w zależności od dochodów klienta — im wyższe, tym większa możliwość uzyskania niższej marży — wyjaśnia Rafał Janowicz, analityk Gold Finance.

W Polbanku najważniejsza zmiana to wielkość wkładu własnego. Obecnie, przy kredycie we frankach szwajcarskich, bank wymaga 20 proc. Można skorzystać z promocyjnych warunków uzyskania kredytu z 15-procentowym wkładem własnym, ale trzeba się wykazać minimalnym dochodem 3 tys. zł dla dwóch osób oraz wykupić ubezpieczenie na życie.

— W ostatnim miesiącu zaszły istotne zmiany w udzielaniu kredytów hipotecznych we frankach. Nadal jednak można je uzyskać, także bez obowiązkowego wkładu własnego — sumuje Rafał Janowicz.

Według szacunków Gold Finance, osoby zainteresowane kupnem mieszkania wartego około 250 tys. zł, a nieposiadające gotówki na wkład własny i chcące rozłożyć spłaty na 30 lat, mogą uzyskać najniżej oprocentowany kredyt w obcej walucie — zarówno we frankach szwajcarskich, euro, jak i w dolarach — w mBanku i Multibanku.

— Biorąc pod uwagę kredyt złotówkowy, najniżej oprocentowaną pożyczkę można uzyskać w Eurobanku i w PKO BP. Należy jednak pamiętać, że w wielu bankach wystarczy wykazać się 10-procentowym wkładem własnym, aby móc liczyć na atrakcyjniejszy poziom marż niż w przypadku kredytu bez wkładu własnego — dodaje Rafał Janowicz.

Euro w odwodzie

Ograniczenie dostępności kredytów we frankach zwróciło uwagę kredytobiorców na

dotychczas niezbyt popularne kredyty w euro.

— Coraz więcej osób decyduje się na kredyty w euro, bo w wielu bankach obowiązują promocyjne oferty — zwłaszcza w zakresie wysokości prowizji za udzielenie pożyczki, czy wysokości marż. W niektórych bankach stawki marż kredytu w walucie europejskiej są niższe niż dla tych we frankach szwajcarskich — twierdzi Rafał Janowicz.

Z analiz Gold Finance wynika, że wzięcie kredytu hipotecznego w euro na nieruchomość o wartości 300 tys. zł, przy wkładzie własnym w wysokości 50 tys., zł, można rozważyć w DnB Nord, Deutsche Banku, Nordea, Multibanku, mBanku i Polbanku. Oprocentowanie takiego kredytu kształtuje się na poziomie 4,24-5,29 proc. Miesięczna rata wynosi od 1 183 zł w Multibanku, przy długości kredytowania 45 lat, do 1 390 zł w Polbanku, przy spłacie przez 40 lat.

Najniższe oprocentowanie takiego kredytu ma DnB Nord — około 4,24 proc. Niewiele więcej, bo 4,41 proc., wynosi oprocentowanie kredytu w euro w Deutsche Banku. Prowizja za udzielenie kredytu waha się między 0 a 2,2 proc. Prowizji nie płaci się w DnB Nord, a największą — w wysokości 2,2 proc. — trzeba zapłacić w Multibanku.

— Oferta kredytowa w euro jest coraz ciekawsza. Klienci, którym zależy na pożyczce w innej walucie niż złoty, powinni wziąć pod uwagę także taką możliwość, gdyż kredyt w euro może się okazać korzystniejszy niż we frankach — podkreśla Rafał Janowicz.

Niestety, wciąż pozostaje niepewność — to, że banki mają w ofercie kredyty w obcych walutach, wcale nie oznacza, że są one łatwo dostępne.

Marcin Krasoń, analityk Open Finance

Pierwszym symptomem odwilży na rynku kredytów hipotecznych jest oferta Allianz Banku, który zadeklarował pożyczanie do 105 proc. wartości nieruchomości nawet na 50 lat. Nie ma co oczekiwać, że konkurenci szybko pójdą w jego ślady — jesienią oczekiwany jest wzrost bezrobocia.

Ale nie powinno być gorzej. Po wynikach banków z II kwartału wyraźnie widać poprawę wskaźnika wypłacalności, a umocnienie złotego spowodowało poprawę płynności sektora — wg naszych szacunków banki mają o 30 mld zł więcej niż w czasie rekordowych notowań w lutym 2009 r.

Sytuacja potencjalnych kredytobiorców nie jest prosta. Nadal wiele osób zamiast szukać banku, który im da najatrakcyjniejszy kredyt, musi szukać banku, który w ogóle pożyczy

im pieniądze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu