Tylko Netia złożyła ofertę na zakup od PSE Tel-Energo. I to bardzo słabą. Nici z prywatyzacji?
Coraz bardziej prawdopodobne staje się fiasko trzeciej już próby prywatyzacji Tel-Energo, operatora drugiej co do wielkości (po TP SA) sieci światłowodowej w Polsce. Do Polskich Sieci Elektroenergetycznych (właściciel Tel-Energo) wpłynęła bowiem tylko jedna oferta kupna — od Netii, największego niezależnego konkurenta TP SA. I nie jest to oferta atrakcyjna finansowo — poniżej 300 mln zł za 50 proc. akcji.
— Cena za akcje Tel-Energo nawet nie przekracza wartości księgowej spółki, która wynosi 600 mln zł za 95 proc. akcji. Oczekiwania PSE były zaś znacznie wyższe — mówi nasz informator zbliżony do przetargu.
Różne opcje
Przypomnijmy, że wstępnie wyceniano Tel-Energo na 1,3 mld zł. Jednak nie uwzględniano przy tym długu, który wynosi 500 mln zł. Po odjęciu zobowiązań, wycena spółki powinna więc oscylować wokół 800 mln zł.
Wcześniej zainteresowanie przetargiem wykazywali poza Netią inwestorzy finansowi i Energis. Po badaniach finansowych ta grupa jednak odpadła, została tylko Netia. Czy to oznacza, że przetarg zostanie unieważniony?
— Nie jest to przesądzone. Tak samo jak nie można definitywnie przekreślić oferty Netii. Oferta jest wariantowa. Niektóre z opcji mogą być atrakcyjne dla PSE — mówi źródło zbliżone do Tel-Energo.
Jedna z opcji mówi bowiem nie o odkupieniu akcji od PSE, ale o podwyższeniu kapitału Tel-Energo, w którym chciałaby uczestniczyć Netia. To wariant, który nie zakończyłby prywatyzacji spółki, ale korzystny dla samego Tel-Energo, ze względu na napływ gotówki.
— Nie mogę komentować oferty, gdyż obowiązuje nas tajemnica handlowa. Mogę jedynie powiedzieć, że ją złożyliśmy — mówi Jolanta Ciesielska, rzeczniczka Netii.
Marne szanse
Niektórzy z obserwatorów przetargu już dawno postawili na nim krzyżyk. Od dwóch tygodni mówiło się bowiem o zmianie koncepcji prywatyzacji Tel-Energo i rozgrywkach pomiędzy PSE a Ministerstwem Skarbu Państwa. Według jednego z naszych informatorów, MSP zapragnęło bowiem samo sprywatyzować Tel-Energo (i zarobić na tym), a nie robić to za pośrednictwem PSE. W tle tych rozgrywek pozostaje oczywisty konflikt Andrzeja Arendarskiego, byłego już szefa Tel-Energo i obecnego szefa rady spółki, oraz Stanisława Dobrzańskiego, prezesa PSE. Ten chce zakończenia przetargu, pierwszy ma inną koncepcję.
Obserwatorzy wskazywali, że jedynie atrakcyjność cenowa oferty Netii mogła uratować przetarg. Wydaje się, że nie uratowała.


