Off-road to rozrywka dla prawdziwych mężczyzn

Karolina Guzińska, Krzysztof Kluska
opublikowano: 29-03-2002, 00:00

Kilka razy w roku miłośnicy Jee-pów, członkowie Jeep Klub Poland Autotraper, bawią się wraz ze swoimi gośćmi podczas weekendowych imprez off-road, nazywanych Jeep Jamboree. Ostatnio spotkali się w Bieszczadach, krainie wilka i niedźwiedzia, położonej na granicy trzech państw: Polski, Słowacji i Ukrainy. W zależności od własnych umiejętności oraz możliwości swoich samochodów pokonywali trasy o różnych stopniach trudności — od turystycznej do superekstremalnej.

Jak mówi Maciej Majchrzak, wielokrotny mistrz i wicemistrz Polski w rajdach aut terenowych, właściciel firmy Autotraper, przy której powstał klub, mottem organizowanych przez niego imprez off-road jest dobra zabawa nie tylko dla kierowców, ale także dla ich rodzin.

— Wśród członków klubu są biznesmeni, naukowcy, olimpijczycy. Wielu z nich nie ma czasu dla swoich rodzin. Dopiero klubowe imprezy stwarzają im okazję do oderwania się od zawodowych problemów i poświęcenia wolnego czasu rodzinie. Pozwalają też na lepsze poznanie własnych dzieci — twierdzi Maciej Majchrzak.

Dodaje, że dla najmłodszych organizowane są specjalne konkurencje samochodowe, oczywiście pod nadzorem dorosłych. Ponadto dodatkową atrakcją wielu imprez są loty balonem, skoki na linie, przejścia linowym mostem itp.

Opinię, że największym atutem klubowych wyjazdów jest możliwość spędzenia czasu z rodziną, podziela Grzegorz Zieliński, restaurator.

— Po raz pierwszy wzięliśmy udział w Jeep Jamboree. Nie wiedzieliśmy, jak to będzie wyglądało, więc zostawiliśmy dzieci w domu. Następnym razem zabierzemy je ze sobą, stwierdziliśmy bowiem, że ci, którzy przyjechali z dziećmi, czerpali największą satysfakcję z uczestnictwa w imprezie. Dla dorosłych taki rajd jest tylko interesującą możliwością spędzenia wolnego czasu, natomiast dla dzieci jazda po błocie, wodzie i wertepach, z atrakcjami takimi jak złapanie gumy w głębokiej koleinie, jest prawdziwą przygodą — uważa Grzegorz Zieliński.

Uczestnicy imprezy zapewniają, że Jeep Jamboree jest również doskonałym sposobem na odreagowanie stresów i aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu.

— Udział w takiej imprezie traktuję jako odpoczynek po codziennej pracy i odreagowanie stresów. Jest to także okazja do spędzenia wolnego czasu na świeżym powietrzu. Dla ludzi pochłoniętych pracą zawodową jest to bardzo ważne, więc chętnie korzystają z takiej możliwości. Dodatkowo można podziwiać piękne bieszczadzkie widoki — mówi Adam Polak, właściciel firmy Transkop i kierowca rallycrosowy.

Najliczniej reprezentowanymi podczas imprezy Jeep Jamboree samochodami były Jeepy Grand Cherokee i Wrangler. Typ samochodu był jednym z kryteriów podziału uczestników imprezy na grupy.

— Mam seryjny samochód, Jeep Grand Cherokee, więc przejechałem łatwiejsze trasy. Jednak i na nich było bardzo emocjonująco. Na pewne niespodzianki, np. pęknięcie belki podtrzymującej skrzynię biegów, nie byłem przygotowany. Musiałem też zmienić dwie opony — opowiada Grzegorz Zieliński.

Nawet w opinii Adama Polaka, który jako kierowca startuje w Rallycrosowych Mistrzostwach Polski, udział w Jeep Jamboree może dostarczyć wielu wrażeń.

— Nie ma tu, co prawda, takiej ostrej rywalizacji jak na torze, ale niewątpliwie wszyscy chcą wypaść jak najlepiej i nikt się nie oszczędza. Na takim rajdzie można się po prostu wyżyć — przekonuje Adam Polak.

Podobnego zdania jest Janusz Ciżyński, dyrektor ds. sprzedaży w firmie Man-Star Polska, który wyjazdy w Bieszczady traktuje nie tylko jako odpoczynek. Jest to dla niego również okazja do sprawdzenia swoich możliwości i umiejętności w dziedzinie jazdy terenowej.

— To nie tylko rywalizacja, to także umiejętność radzenia sobie w zespole. Często kilka załóg musi wspólnymi siłami pokonać jakąś przeszkodę. Każdy kierowca wie, że trzeba pomóc innej załodze, jeśli ta ma kłopoty, bo za chwilę on sam może się zakopać i będzie potrzebował pomocnej linki holowniczej — uważa Janusz Ciżyński.

Również Grzegorz Zieliński twierdzi, że najcenniejsza w tego typu imprezach jest solidarność, jaką uczestnicy wzajemnie sobie okazują.

— Wszyscy kochamy Jeepy, a grupa osób mających wspólne zainteresowania jednoczy się. Każdy opowiada o swoim samochodzie i związanych z nim przygodach. Nie chodzi tylko o to, aby przejechać trasę, ale by sympatycznie spędzić wolne dni — dodaje Grzegorz Zieliński.

Uczestnicy są zgodni, że największym wydatkiem, jaki trzeba ponieść, aby wziąć udział w imprezie, jest samochód, który może kosztować nawet grubo powyżej 100 tys. zł.

— Oczywiście każdy kierowca, jeśli chce, może przerabiać swoje auto i dostosowywać je do coraz trudniejszych tras. Jednak jeśli kogoś na takie przeróbki nie stać, to wystarczy, że do auta założy odpowiednie terenowe opony i już może startować — informuje Adam Polak.

Jeep Klub Polska Autotraper jednoczy posiadaczy aut tylko jednej marki: Jeep. Zrzesza ponad 70 członków, właścicieli Jeepów z całej Polski. Jednak posiadanie drogiego samochodu nie jest podstawowym kryterium przyjęcia do klubu.

— Na członkostwo w klubie czeka się co najmniej rok. O tym, czy kandydat zostanie przyjęty, nie decyduje zasobność konta, chociaż wiele osób z kręgu dużego biznesu chciałoby do nas należeć. Najważniejsza jest etyka kandydata. Nie może to być awanturnik, psujący nastrój rodzinnych imprez, ani osoba nadużywająca alkoholu. Aby uniknąć pomyłek, obserwujemy kandydatów. Podczas terenowych, czterodniowych imprez, można się wiele dowiedzieć o charakterach poszczególnych osób — zapewnia Maciej Majchrzak.

Dodaje, że sam klub typuje kandydatów na członków, czasami jednak chętni — zwłaszcza do udziału w imprezach Jeep Jamboree — zgłaszają się sami. Osoba nie będąca członkiem klubu może otrzymać jednorazowe zaproszenie do udziału w imprezie, jednak dopiero po szczegółowej analizie jej CV.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska, Krzysztof Kluska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu