Zakup samolotu wielozadaniowego dla sił zbrojnych RP, czyli mówiąc po ludzku — kupienie od Amerykanów myśliwców F-16, może stać się najlepszą i kluczową dla koniunktury w Polsce inwestycją dziesięciolecia. Żeby uniknąć nieporozumień: kupno Grippena czy Mirage’a również miałoby taką szansę. Chodzi bowiem cały czas o potencjalne możliwości, jakie ten zakup posiada, i oczekiwania, jakie może spełnić.
By osiągnąć właściwy efekt, spełnione muszą być określone warunki:
- transakcja zakupu winna dotyczyć rzeczy absolutnie, z punktu widzenia ekonomicznego, zbędnej (a komu, poza wojskiem, i do czego potrzebny jest myśliwiec, nawet najbardziej nowoczesny) — nie może to natomiast być nic pożytecznego, co można wykorzystać np. w produkcji,
- kontrakt powinien być realizowany na kredyt, najlepiej nisko oprocentowany, ale kluczowy jest okres, po jakim zaczną się spłaty odsetek i rat kredytu — im dłuższy, tym lepszy,
- musi mu towarzyszyć offset w maksymalnej wysokości — najlepiej wielokrotnie przewyższającej wartość kontraktu.
Te warunki, najogólniej rzecz biorąc, spełnia oferta amerykańska. Tyle że teraz zaczynają się szczegóły i pierwsze kłopoty, chociażby prawne. Trzeba zmienić ustawę, by móc skorzystać z dobrodziejstw, zatwierdzonego przez Senat USA, atrakcyjnego kredytu na kwotę 3,8 mld dolarów. Ale to niegodny uwagi drobiazg, w końcu i tak ta pożyczka powiększy najpierw zadłużenie zewnętrzne, a później wewnętrzne, czyli dług publiczny.
Kluczowe znaczenie ma zdolność do zaabsorbowania środków pozyskanych w ramach offsetu i cele, na które zostaną przeznaczone. Główne i najtrudniejsze zadanie rządu polega na tym, by maksymalnie odwlec moment, w którym te pieniądze trafią do konsumentów w postaci np. soczków, chipsów i orzeszków arachidowych. Jeżeli cała kwota offsetu zostałaby przeznaczona na tego typu towary (co prawda nie wiem, kto i w jaki sposób zjadłby i wypił tyle tego wszystkiego za kilka miliardów dolarów), słowem, na konsumpcję, efekt dla koniunktury gospodarczej byłby zbliżony do zera.
Gdyby natomiast całą kwotę przeznaczyć np. na autostrady, i parę razy „przepuścić” przez tego typu biznes, efekt byłby zbliżony do maksimum. To, jak zagospodaruje się te pieniądze, zdecyduje o sensowności całej transakcji, i przy tych rozstrzygnięciach rzeczywiście nie warto się spieszyć.