Do redakcji „PB” napływają sygnały od osób zaniepokojonych losem pozwów grupowych skierowanych przeciwko Marcinowi P. i jego piramidzie finansowej Amber Gold (AG). Poszliśmy tym tropem. Od wniesienia dwóch pozwów grupowych minęło wiele miesięcy, a żaden proces jeszcze nie ruszył.
![GRUPOWY PROBLEM: Jedna z największych w Polsce kancelarii prawnych Chałas i Wspólnicy, kierowana przez radcę prawnego Jarosława Chałasa, próbuje pomóc oszukanym przez Amber Gold. Jednak na przeszkodzie procesom zbiorowym stanęły zawiłości proceduralne. [FOT. WM] GRUPOWY PROBLEM: Jedna z największych w Polsce kancelarii prawnych Chałas i Wspólnicy, kierowana przez radcę prawnego Jarosława Chałasa, próbuje pomóc oszukanym przez Amber Gold. Jednak na przeszkodzie procesom zbiorowym stanęły zawiłości proceduralne. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/e064d48c-9ad5-48d6-b9d9-9fc47596d435/9c578a30-8222-56bb-b4e7-b11e006e3957_w_830.jpg)
Na razie klapa
Część osób, które utopiły oszczędności w parabanku Marcina P., postanowiło nie czekać na upadłość Amber Gold, tylko wziąć sprawy w swoje ręce. 31 sierpnia ubiegłego roku stołeczna kancelaria prawna Chałas i Wspólnicy w imieniu 678 poszkodowanych, wniosła pozew grupowy do gdańskiego sądu. Łączne roszczenie sięgnęło 41 mln zł. Prawnicy zdawali sobie sprawę, że po ogłoszeniu upadłości AG pozew grupowy przeciwko spółce zostanie zawieszony lub umorzony. Tak też się stało.
— Sprawa przeciwko Amber Gold jest zawieszona z uwagi na ogłoszenie upadłości spółki — informuje Rafał Terlecki, wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku. Jeszcze w ubiegłym roku kancelaria Chałas i Wspólnicy uruchomiła plan awaryjny. W październiku skierowała pozew zbiorowy przeciwko członkom zarządu AG, czyli Marcinowi P. i jego żonie. W pozwie wydzielono 137 podgrup osób poszkodowanych. Łączna wartość ich roszczeń wyniosła 41,6 mln zł. Jednak ten proces także się nie toczy.
— Sprawa przeciwko członkom zarządu została zwrócona z uwagi na braki formalne pozwu. Na zarządzenie to złożono zażalenie i sprawa jest przekazana do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku — informuje sędzia Rafał Terlecki. Kancelaria potwierdza.
— Zwrot pozwu z przyczyn formalnych jest nieprawomocnym orzeczeniem sądu, na które kancelaria już złożyła zażalenie — mówi Paweł Borowski, adwokat z kancelarii Chałas i Wspólnicy. Odmówił podania, na czym polegały braki i czy kancelaria je usunęła. Dowiedzieliśmy się w sądzie.
— W pozwie brakowało ponad 160 pozycji m.in. adresów powodów, podpisów itp. Większość braków uzupełniono ale sędzia zarządził zwrot pozwu. Kancelaria uzupełniła brakujące pozycje ale jednocześnie wniosła zażalenie na zwrot pozwu. Do czasu rozstrzygnięcia zażalenia sprawie nie można nadać biegu. A dlaczego pełnomocnik powodów wniósł zażalenie wiedząc że to przedłuża postępowanie to nie mnie proszę pytać — mówi sędzia Rafał Terlecki.
Dodaje, że rozpatrywanie zażalenia może potrwać nawet 3 miesiące. Kancelaria nie odpowiedziała nam, dlaczego wniosła zażalenie.
Zapłacili i czekają
Ile kosztowały poszkodowanych oba pozwy zbiorowe? Z informacji uzyskanych w kancelarii jak również u jej klientów wynika, że kto starał się o odzyskanie np. 10 tys. zł, musiał za udział zapłacić 800 zł. Stawki rosły wraz z wielkością roszczeń. Można więc szacować, że prawnicy zainkasowali co najmniej 0,5 mln zł. Kancelaria odmówiła ujawnienia kwoty wpływów, zapewniła tylko, że klienci nie płacili za udział w drugim pozwie.
— Członkowie grupy nie musieli ponosić z tego tytułu żadnych dodatkowych opłat. Ze względu na toczące się postępowanie, a także mając na uwadze interes poszkodowanych, jak również klauzule poufności oraz tajemnicę zawodową, obecnie nie jesteśmy upoważnieni do przekazania bardziej szczegółowych informacji — mówi Paweł Borowski.
Do Prokuratury Okręgowej w Łodzi zgłosiło się już około 10 tys. osób poszkodowanych przez AG. Straty szacują na ponad 667 mln zł. Dotąd syndyk uzyskał z licytacji majątku AG niecałe 8 mln zł.