Nowy łącznik BŚ
i środowiska biznesowego
ma pomóc polskim
inwestorom w zdobywaniu
zagranicznych kontraktów.
Polscy przedsiębiorcy od dawna mogą uczestniczyć w przetargach ogłaszanych przez pożyczkobiorców Banku Światowego (BŚ). Do tej pory zainteresowanie nimi było jednak niewielkie.
— Choć Polska jest ważnym beneficjentem naszych kredytów (w 2009 r. pożyczyła od BŚ 2,5 mld USD, co dało jej 4. miejsce na świecie i 5,5- -procentowy udział w całości kredytów), polscy inwestorzy prawie nie uczestniczą w przetargach na zamówienia publiczne finansowanych z pożyczek udzielanych przez Bank Światowy — mówi Małgorzata Dworzyńska z warszawskiego biura BŚ.
Być może wkrótce sytuacja się zmieni bo do akcji wkracza nowo powołany oficer łącznikowy sektora prywatnego z grupą Banku Światowego (z ang. PSLO). Funkcję tę z ramienia Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych objął Richard Mbewe.
— Będę informował firmy o zbliżających się przetargach. Na początek z branży, w których Polska ma największe szanse wygrywać, m.in. budowlanej, IT, konsultingu gospodarczego i prawnego — tłumaczy Richard Mbewe.
Jego zdaniem, małe zainteresowanie przetargami wynika głównie z bariery języ- kowej.
— Wszystkie informacje Banku Światowego dla naszego regionu są podawane po angielsku, więc czasem ciężko przez nie przebrnąć. Dlatego zaoferuję firmom newsletter po polsku, żeby mogły zrozumieć, jak funkcjonują procedury i gdzie szukać informacji — mówi Richard Mbewe.
Wbrew pesymizmowi polskich przedsiębiorców szanse na zwycięstwo w tego typu przetargach są duże. Pomagają w tym wymogi BŚ.
— Każdy pożyczkobiorca musi zapewnić dywersyfikację uczestników przetargu pod względem geograficznym. Na przykład w tych na usługi konsultingowe, na krótkiej liście musi być sześciu wykonawców, w tym tylko dwóch z państwa organizującego przetarg — tłumaczy Karina Mostipan, specjalista Banku Światowego.
Daje to pole do popisu dla polskich firm, zwłaszcza w przetargach organizowanych przez pożyczkobiorców zza wschodniej granicy, takich jak Ukraina, Białoruś, Albania czy Mołdawia.
W grę wchodzą zamówienia publiczne na usługi konsultingowe lub na wykonawstwo inwestycji.
— W pierwszym przypadku o zwycięstwie decyduje przede wszystkim jakość, która stanowi 80 proc. oceny. W przetargach na wykonawstwo i dostarczenie towarów zwykle w 100 proc. decyduje cena, o ile firma spełnia wymogi specyfikacji technicznej — wyjaśnia Karina Mostipan.
Doświadczenie innych państw pokazuje, że działalność PSLO sprawdza się.
— W krajach, które mają takich łączników, liczba uczestników i zwycięzców przetargów znacząco wzrosła — tłumaczy Małgorzata Dworzyńska.