Co piąta akwizycja w Europie Środkowo-Wschodniej w tym roku odbyła się w Polsce
W regionie rynek zamarł, nad Wisłą — liczba i wartość transakcji wzrosła dwukrotnie.
Prawnicy, audytorzy i doradcy wyspecjalizowani w przejęciach na brak pracy nad Wisłą narzekać nie mogą. Od stycznia, według danych serwisu Mergermarket, doszło w Polsce do 32 fuzji i przejęć. To dwa razy więcej niż w takim samym okresie ubiegłego roku. Łączna wartość transakcji wzrosła z 456 mln do 840 mln EUR. Tymczasem w Europie Środkowo-Wschodniej rynek zamarł (patrz wykres).
— Pod wieloma wskaźnikami, Polska jest postrzegana jako kraj, który na kryzysie najmniej stracił, podczas gdy np. na Ukrainie czy w krajach bałtyckich kryzys okazał się o wiele głębszy. Jeśli ktoś chce inwestować kapitał w naszym regionie, to nie ma wątpliwości, że Polska jest najwłaściwszym miejscem — mówi Adam Górecki, wiceprezes Access CF.
Polska w centrum
Dzięki ożywieniu znacząco wzrosło znaczenie Polski. W tym roku co piąta transakcja odbyła się u nas. Przed rokiem co dziesiąta, a w rekordowym pod względem liczby transakcji 2008 r. co ósma. To, że oczy szukających okazji do kupna zwrócone są na Polskę, ekspertów nie dziwi.
— Inwestorzy zawsze mają tendencję do szukania lidera w regionie, a Polska się bez trudu w tę rolę wpisała. Jako jedyna miała wzrost gospodarczy, jest rynkiem z dużym potencjałem. Dla wielu jesteśmy punktem wejścia do regionu, np. fundusze private equity otwierają u nas regionalne biura — mówi Jacek Byrt, partner firmy doradczej Azimutus.
Atrakcyjność naszego kraju potwierdzają fundusze, które inwestują w całym regionie.
— Na tle regionu jesteśmy w lepszej sytuacji. Znikła niepewność co do losów gospodarki, która była w ubiegłym roku, dzięki czemu można przewidywać wyniki. I widać, że polskie firmy wychodzą z kryzysu najlepiej — mówi Rafał Bator, partner Enterprise Investors.
Jednak to nie fundusze grają pierwsze skrzypce. Bardziej aktywni w przejęciach są inwestorzy branżowi.
— Inwestorzy finansowi ponieśli w czasie kryzysu spore straty i muszą odbudowywać pozycję. To sprawiło też, że są dużo ostrożniejsi — dogłębniej badają firmy, podejmowanie decyzji trwa dłużej. Inwestorzy branżowi, którzy są silni, chcą wykorzystać atrakcyjne wyceny i większą skłonność właścicieli do sprzedaży firm, by umocnić pozycję lub wejść na rynek. Każdy, kto ma możliwość przejmowania, powinien to robić, bo teraz jest ten czas— mówi Adam Górecki.
Wielka kumulacja
Poruszenie na rynku napędziło pracy prawnikom.
— Mamy dużo więcej pracy związanej z transakcjami przejęć niż w ubiegłym roku. Oczywiście nie wiadomo, ile projektów zakończy się transakcją, ale z czystej statystyki wynika, że w tym roku w Polsce fuzji i przejęć będzie więcej niż w ubiegłym — mówi Dariusz Greszta, partner CMS Cameron McKenna.
Ożywienie na rynku fuzji w Polsce dostrzegły banki inwestycyjne. W ciągu kilku ostatnich miesięcy uruchomienie biura zapowiedziały: Goldman Sachs, Morgan Stanley, Citi i UBS. Pełną parą pracują obecne od dawna Deutsche Banki i Credit Suisse.
Eksperci nie mają wątpliwości, że w tym roku transakcji będzie więcej niż w 2009 r.
— W tym roku kumulują się transakcje nowe i te, do których nie doszło w 2009 r. oraz ambitne plany prywatyzacyjne. W 2009 r. nastąpił remanent — liczono straty i przymierzano wyniki do realnej wartości firm. Na to nakładała się różnica oczekiwań co do ceny między kupującymi oczekującymi niskich cen, a sprzedającymi pamiętającymi jeszcze wysokie wartości ich biznesów sprzed kryzysu. Teraz wyniki za lata 2008 i 2009 są już zaudytowane i z większą pewnością oraz na twardych danych można dyskutować o wycenie. Ponadto grupy kapitałowe w czasie kryzysu decydują się na sprzedaż biznesów, które nie są kluczowe, a realizacja tego zajmuje wiele miesięcy — mówi Adam Górecki.