Olbrzym z północy

Agata Hernik
29-05-2006, 00:00

Powołany do eksploatacji norweskich złóż ropy Statoil spełnia pokładane w nim nadzieje... z nawiązką.

Odkrycie w późnych latach sześćdziesiątych złóż ropy naftowej i gazu pod dnem Morza Północnego postawiło przed Norwegami ogromne wyzwania technologiczne, związane zarówno z wydobyciem ropy spod dna, jak i przesyłaniem jej rurociągami na ląd. Teraz, trzydzieści lat później, Norwegia jest siódmym co do wielkości krajem produkującym paliwa oraz trzecim eksporterem ropy naftowej na świecie. Jest także najważniejszym dostawcą gazu ziemnego dla Europy Zachodniej. W 2003 r. eksport ropy naftowej i gazu ziemnego wyniósł ponad 40 proc. całkowitego eksportu krajowych dóbr i usług. Technologia tworzy technologię — gdy Norwegia uporała się z budową i eksploatacją największych na świecie urządzeń na morzu, okazało się że powstał zupełnie nowy przemysł. I to przemył, w którym właśnie to państwo wyznacza trendy.

W skrócie

Dla zagospodarowania odkrytych złóż w 1972 r. norweski parlament powołał do życia Statoil. Jego poligonem doświadczalnym było pole naftowe Statfjord. Dzięki zdobytemu doświadczeniu i know-how, w 1981 r. firma uzyskała prawa operatora na następnym odkrytym polu naftowym – Gullfaks. Później było już z górki. W latach 1985–1986 Statoil odkupił od Esso stacje benzynowe w Szwecji i Danii. Wtedy to firma pierwszy raz zaproponowała swoje usługi klientom indywidualnym za granicą. W tych latach zaczęła też przesyłać gaz ziemny do odbiorców w Europie. W 1991 r., w wyniku zawartego z BP porozumienia w sprawie działalności międzynarodowej, Statoil przejął jego stacje benzynowe w Irlandii. W połowie lat 90. koncern rozpoczął eksploatację największej na świecie instalacji morskiej (licząc od dna morskiego ma ponad pół kilometra wysokości!) — platformy gazowej Troll, zakotwiczonej u wybrzeży Norwegii, nieopodal Bergen. W 2001 r. firma zadebiutowała jednocześnie na giełdach w Oslo i Nowym Jorku. Olav Fjell, prezes koncernu, ogłosił wtedy, że Statoil wszedł w nową erę. W tej „nowej erze” też radzi sobie dobrze — rok po wejściu na giełdę rozpoczął eksploatację złóż gazu ziemnego pod Morzem Barentsa.

Dziś Statoil prowadzi wydobycie na kilkunastu polach naftowych i gazowych. Przerabia część wydobywanej ropy na produkty naftowe i oleje w czterech rafineriach — Kalundborg w Danii, Mongstad w Norwegii, Melaka w Malezji i Pernis w Holandii. Jest koncernem globalnym, działa w 31 krajach, zatrudnia 24 tys. pracowników.

Koncern stosuje też, jako jedyny na świecie, innowacyjną technologię eksploatacji podmorskich złóż surowców energetycznych. Surowce są wydobywane dzięki statkom produkcyjnym Norne i Asgard. Po zakończeniu eksploatacji złoża okręty są po prostu odholowywane. Znika problem „sprzątania” niepotrzebnych już instalacji wydobywczych z powierzchni morza. Krajobraz nie jest zepsuty, a instalacje wydobywcze nie są pozostawiane własnemu losowi, by niszczały i zanieczyszczały wody. Nie jest to jedyna innowacja w koncernie. Do 2003 r. Statoil opatentował i wdrożył 415 projektów.

Pracownicy poszukiwani

W Polsce Statoil działa od 1992 r. Pierwszą stację uruchomił w 1993 r. w Zakroczymiu pod Warszawą. Nie wiadomo, jak rozwinęłaby się firma, gdyby nie norwescy specjaliści.

— Zaczynaliśmy we dwoje z dyrektorem generalnym. Potem stopniowo przybywali ekspaci. Dyrektor finansowy, dyrektor marketingu, dyrektor do spraw budowy stacji — to byli Norwegowie. Z czasem zastępowali ich pracownicy polscy. Teraz w Statoil w Polsce pracuje dwóch Norwegów — dyrektor generalny i dyrektor finansowy — opowiada Krystyna Antoniewicz-Sas z polskiego oddziału koncernu. Dziś firma jest właścicielem sieci ponad 230 stacji benzynowych w Polsce i zainwestowała tu około 1,2 mld. zł. W ciągu tych lat Statoil utworzył ponad 2,7 tys. miejsc pracy. Dyrektorem generalnym polskiego oddziału koncernu nie jest jednak Polak.

— Zarówno na początku naszej działalności, jak i teraz dyrektorem generalnym Statoil w Polsce jest Norweg. Współpraca Norwegów z polskim personelem układa się naprawdę dobrze — tłumaczy Krystyna Antonowicz-Sas.

Odpowiedzialnie

Jak na skandynawską firmę przystało, Statoil bardzo się troszczy o pracowników. Co roku przeprowadzane jest wśród nich korporacyjne badanie środowiska i organizacji pracy WEOS.

— Dzięki corocznie przeprowadzanym ankietom WEOS dowiadujemy się o wszelkich ewentualnych problemach i bolączkach pracowników. Wyniki są szczegółowo analizowane w ramach poszczególnych jednostek organizacyjnych, a następnie w ramach indywidualnych potrzeb podejmowane są konkretne rozwiązania — opowiada Jan Tar, dyrektor działu personalnego i bezpieczeństwa pracy w Statoil Polska.

Takim indywidualnym rozwiązaniem może być na przykład współpraca ze związkami zawodowymi.

— Dział personalny i bezpieczeństwa pracy na bieżąco współpracuje z przedstawicielami Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność, działającej przy jednej ze spółek Statoil, w której zatrudnieni są pracownicy stacji paliw. Na roboczych spotkaniach omawiane są bieżące problemy, wspólnie podejmowane są decyzje w ważnych kwestiach pracowniczych. Dobre kontakty między stronami pozwalają efektywnie rozwiązywać problemy, co w konsekwencji prowadzi do większego zadowolenia pracowników.

W tym roku, po intensywnych przygotowaniach, rozpoczętych wiele miesięcy temu przy współpracy z Komisją Zakładową NSZZ Solidarność, udało się z sukcesem wprowadzić program grupowego ubezpieczenia na życie „Mulitiochrona” dla pracowników oraz ich małżonków czy konkubentów i pełnoletnich dzieci. Głównym celem programu jest maksymalne zabezpieczenie życia i zdrowia pracowników oraz ich najbliższych. Wszyscy pracownicy Statoil objęci są również ubezpieczeniem od następstw nieszczęśliwych wypadków — mówi Jan Tar.

Jak co roku, we wrześniu w polskich szkołach ruszy akcja informacyjno-edukacyjna „Bezpieczeństwo dziecka na drodze”. Akcja ma na celu zapoznanie najmłodszych uczniów z zasadami bezpiecznego korzystania z dróg publicznych.

— Nie wszystkie dzieci są dostatecznie informowane i uświadamiane przez rodziców o zasadach ruchu drogowego. Duża rola przypada w tym zakresie szkołom. Przy współpracy z nimi Statoil chce apelować do najmłodszych uczestników ruchu drogowego. Kampania Statoil organizowana w 2006 r. po raz kolejny w skali ogólnopolskiej obejmie ponad 20 tysięcy dzieci z pierwszych klas szkół podstawowych w ponad 100 miastach w Polsce — tłumaczy Krystyna Antoniewicz-Sas.

Wszystkie dzieci uczestniczące w akcji dostają elementy odblaskowe, dzięki którym będą lepiej widoczne na drodze. Polski kodeks drogowy nakazuje dzieciom do 15 roku życia noszenie odblasków. W ciągu ostatnich sześciu lat Statoil przekazał uczniom ponad 120 tysięcy sztuk. Według statystyk, co roku w wypadkach drogowych giną setki dzieci a tysiące jest rannych. Jak widać po tej akcji, Statoil nie zajmuje się wyłącznie ropą i gazem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Hernik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Olbrzym z północy