Oliwa przerzuca się z ropy na gaz

opublikowano: 29-02-2012, 00:00

Znana menedżerka chce zamienić fotel członka zarządu Orlenu na gabinet prezesa PGNiG. Musi pokonać 15 rywali

Niemal rok temu Grażyna Piotrowska-Oliwa była najgłośniejszą kadrową bombą w konkursach do zarządu państwowych firm. Była prezes telekomunikacyjnego Orange’ zamarzyła o posadzie szefa sprzedaży największego detalisty w Polsce — Orlenu.

I choć konkursu nie wygrała, to marzenie się spełniło. Ze statutowego uprawnienia do wskazania członka zarządu skorzystał skarb państwa. Po niespełna dziewięciu miesiącach pracy w naftowym koncernie znów stanie w konkursie. Według naszych informacji, ubiega się o stanowisko prezesa Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazu (PGNiG). Grażyna Piotrowska-Oliwa odmówiła nam wczoraj komentarza.

— Prezesura PGNiG to wielkie wyzwanie, ale Grażyna Piotrowska-Oliwa znana jest z tego, że nie obawia się wyzwań. Skoro wystartowała w konkursie, to znaczy, że widzi się w tej roli. Na pewno wie, czego chce, i spełnia wszystkie wymagania postawione przed kandydatami do fotela prezesa — mówi nasz informator zbliżony do kancelarii premiera.

A są to m.in.: co najmniej 10-letnie doświadczenie zawodowe, trzyletnie doświadczenie w pełnieniu funkcji członka zarządu spółki kapitałowej i doświadczenie w restrukturyzacji przedsiębiorstw.

Za namową ministra

Wydawało się, że zarząd Orlenu to wystarczająco prestiżowe miejsce dla znanej menedżerki. Ale osoby znające Grażynę Piotrowską-Oliwę wskazują, że jej ambicje sięgają stanowiska prezesa. Na rynku plotkowano nawet, że szykuje się do zastąpienia Jacka Krawca, gdyby minister skarbu go odwołał.

Mikołaj Budzanowski, minister skarbu, wysoko ceni kompetencje oboja menedżerów, więc znalazł salomonowe rozwiązanie. Według naszych informacji namawiał Grażynę Piotrowską-Oliwę, by wystartowała w konkursie gazowej spółki.

— Ministrowi bardzo zależy, by na czele kluczowych spółek skarbu państwa stali profesjonaliści, a za taką uważa Oliwę. Cieszy nas, że do konkursów — zarówno w PGNiG, jak i PGE — zgłaszają się menedżerowie z bogatym doświadczeniem zdobytym w prywatnych spółkach — mówi osoba związana ze skarbem.

Podobnie postępowali urzędnicy resortu skarbu w poprzedniej kadencji — m.in. namawiali menedżerów do startu w konkursie PKO BP.

Tłum pretendentów

Przesłuchania kandydatów przez radę nadzorczą rozpoczęły się wczoraj w siedzibie head-huntera Russell Reynolds Associates. Konkurencja jest spora.

Według naszych informacji, o fotel prezesa ubiega się 16 kandydatów. Po około 20 na stanowisko wiceprezesów: ds. handlowych i ds. korporacyjnych.

Jeśli każdemu rada będzie chciała poświęcić pół godziny, przesłuchania potrwają kilka dni. Według pierwotnych założeń rada nadzorcza miała rozstrzygnąć konkurs 7 marca.

Ale może to nastąpić później, bo skarb nie może być pewny większości w radzie. Zasiada w niej trzech urzędników resortu skarbu: Wojciech Chmielewski, Józef Głowacki i Marcin Moryń, jeden z resortu gospodarki: Janusz Pilitowski, trzech przedstawicieli związków zawodowych: Agnieszka Chmielarz, Jolanta Siergiej i Mieczysław Kawecki, oraz reprezentujący akcjonariuszy mniejszościowych Mieczysław Puławski, który ma opinię bardzo niezależnego.

Wniosek — skarb (mimo że ma 72,4 proc. akcji PGNiG) może nie zdołać przeforsować kandydata. I właśnie jako zabezpieczenie przed taką ewentualnością odbierane jest zwołanie na jego wniosek na 19 marca walnego z punktem powołania członka rady nadzorczej. Wejście do gry Grażyny Piotrowskiej- Oliwy zmienia układ sił w wyścigu.

Na początku faworytem był Marek Karabuła, wiceprezes ds. górnictwa naftowego, który przejął stery w zarządzie PGNiG po odejściu Michała Szubskiego. Należy do zaufanych ministra Budzanowskiego, odpowiada za najistotniejszą z punktu widzenia ministra działkę — wydobycie. Regularnie przysyła mu raporty na temat postępów w wierceniach. Potem na czoło wysunął się Wojciech Heydel, były prezes PKN Orlen, a ostatnio szef Ruchu.

Teraz wydaje się, że największe szanse ma Grażyna Piotrowska-Oliwa. O ile gdy startowała w konkursie do Orlenu, nie miała żadnego doświadczenia w branży paliwowej, to teraz po kilku miesiącach pracy w płockiej firmie je ma. Bo choć Orlen i PGNiG działają w różnych branżach, to ich biznesy się przenikają, np. obie spółki szukają ukochanego przez ministra Budzanowskiego gazu łupkowego.

Menedżerka ma dobre notowania u ministra. Podobnie jak jej mąż Robert Oliwa, który w grudniu wszedł do rady nadzorczej PLL LOT, a w styczniu do nadzoru KGHM. Obojgu w karierze na pewno pomagapoparcie Pracodawców RP (Grażyna Piotrowska-Oliwa jest wiceprezydentem, a Robert Oliwa doradcą podatkowym prezydenta). Szefem organizacji jest Andrzej Malinowski, który wciąż ma duże wpływy w PSL (był posłem z ramienia tej partii). Na galach jego organizacji politycy ludowców grają pierwsze skrzypce.

Pianistka w biznesie

Grażyna Piotrowska-Oliwa ukończyła Akademię Muzyczną w Katowicach oraz Krajową Szkołę Administracji Publicznej. Karierę rozpoczęła w 1997 r. w resorcie skarbu.

W 2001 r. przeszła do Telekomunikacji Polskiej, zajmowała się m.in. współpracą z regulatorem. Dała się poznać jako twardy gracz i według plotek odeszła, gdy uznano, że polityka ostrej konfrontacji z regulatorem jest błędna. Od marca 2007 r. do września 2009 r. była prezesem Orange. Po niespodziewanym odejściu zrobiło się o niej cicho.

Zasiadała w radzie nadzorczej PZU, ABC Data, działała w organizacji Pracodawcy RP. W czerwcu 2011 r. została członkiem zarządu Orlenu. Zasiada też w radzie nadzorczej Orlen Deutschland.

OKIEM ANALITYKA

Potrzebny negocjator

PAWEŁ BURZYŃSKI

analityk DM BZ WBK

Najważniejszym wyzwaniem dla nowego zarządu PGNiG będą: poszukiwanie gazu łupkowego i przygotowanie firmy do liberalizacji rynku. Nowym prezesem powinien zostać sprawny negocjator, który będzie potrafił porozumieć się z regulatorem rynku w procesie uwalniania rynku gazu. Nie musi mieć bardzo dużej wiedzy o wydobyciu. Branżowe doświadczenie jest bardzo ważne, ale w PGNiG na stanowiskach kierowniczych jest wiele kompetentnych osób, więc prezes nie musi być gazownikiem z wieloletnim doświadczeniem. Ważne, żeby był sprawnym menedżerem, który wykorzysta potencjał wewnątrz firmy. Potrafię sobie wyobrazić, że prezesem będzie wytrawny menedżer bez doświadczenia w branży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane