Po ponad dekadzie prosperity operatorzy telefonii komórkowej myślą o zaciskaniu pasa. Operatorzy przyznają, że może być ciężko.
- Cięcie kosztów w przypadku telefonii komórkowej może objąć wszystkie obszary działalności: od redukcji zatrudnienia po obniżenie wydatków reklamowych – mówiła na sympozjum świata telekomunikacji Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PTK Centertel, operatora sieci Orange.
Operatorzy komórkowi przez lata prosperity obrośli tłuszczykiem. Dobrym przykładem jest liczba pracowników – każdy z trzech głównych graczy zatrudnia ponad 3 tys. osób. Branża komórkowa słynie też z wysokich wydatków reklamowych. Czterej najwięksi gracze ostro rywalizują o klientów - w ubiegłym roku przeznaczyli na reklamę 1,5 mld zł (dane cennikowe Expert Monitor). Jednym słowem – jest gdzie ciąć. Szczególnie, że przychody branży mogą być w tym roku niższe niż w ubiegłym roku, bo spowolnienie gospodarcze nakłada się na obniżkę stawek międzyoperatorskich MTR. Jakby tego było mało, wysoki kurs euro zwiększa koszty zakupów telefonów. Grażyna Piotrowska-Oliwa uważa, że różnice kursowe to strata 1 mld EUR na zakupach aparatów. To może wymusić rewolucję na rynku.
- Może nadchodzi w Polsce czas na odejście od subsydiowania terminali – mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa.
Kryzys to też dobra okazja do konsolidacji rynku. Jeśli operator ma wolną gotówkę, zyskuje szansę na coraz tańsze zakupy konkurencyjnych firm.
- Konsolidacja może objąć w najbliższym czasie największe kablówki - dotychczas na tym rynku dotyczyła tylko mniejszych graczy. Na rynku komórkowym celem do przejęcia jest zapewne Play, który pewnie nie będzie w stanie samodzielnie prowadzić agresywnej polityki cenowej połączonej z inwestycjami w budowę nowej sieci – mówi prezes PTK Centertel.
Co na ten temat sądzą inni operatorzy? O tym w dzisiejszym wydaniu
Pulsu
Biznesu.