Akcjami One-2-One wciąż można handlować na GPW, jednak to zajęcie dla osób o wyjątkowo mocnych nerwach. Były organizator loterii SMS nie tylko nie spłaca długów, ale również nie prowadzi żadnej działalności operacyjnej, a więc nie generuje jakichkolwiek przychodów.
— Z uwagi na brak perspektyw rozwoju rynku mobilnego skupiamy się na usługach z zakresubezpieczeństwa transakcji i podpisu elektronicznego, czym zajmuje się nasza spółka zależna Mobitrust — tłumaczy Tomasz Długiewicz, założyciel, a dziś wiceprezes i największy akcjonariusz One-2-One.
W całym 2012 r. grupa One-2-One wykazała ledwie 726 tys. zł przychodów ze sprzedaży. A w trzecim kwartale 2012 r. w tej rubryce widnieje „0”. Ratunkiem dla spółki miał być inwestor. Już w sierpniu 2012 r. One-2-One podpisała list intencyjny w tej sprawie z MR Development, spółką budującą supermarkety i hipermarkety, m.in. dla Tesco, Lidla i Biedronki. W październiku Piotr Majchrzak, jeszcze
kilka miesięcy temu prezes One-2-One, a dziś wiceprezes państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu, twierdził w „Pulsie Biznesu”, że inwestor powinien pojawić się w spółce do końca października. Nie pojawił się do dziś.
— Moje działania koncentrują się na pozyskaniu inwestora strategicznego. Prace związane z wejściem do One-2-One spółki MR Development trochę się przeciągają, ale liczymy, że przed końcem roku uda nam się to sfinalizować — mówi Tomasz Długiewicz.
Rozmów z pewnością nie ułatwia fakt, że — jak wynika z raportu spółki za trzeci kwartał — według stanu na połowę listopada sądy wydały na rzecz wierzycieli spółki aż 23 nakazy zapłaty na ponad 4 mln zł. A na One-2-One ciąży też kara 3,5 mln zł, nałożona przez celników za organizację nielegalnej loterii (spółka odwołała się do sądu administracyjnego). Co więcej, już w sierpniu audytor One-2-One odmówił wydania pozytywnej opinii o sprawozdaniu spółki za pierwsze półrocze 2012 r., zwracając uwagę m.in. na to, że długi znacznie przewyższają wartość jej majątku.
— Biorąc pod uwagę zaawansowanie procesu pozyskania inwestora, nie widzę potrzeby składania wniosku o upadłość — mówi Tomasz Długiewicz.