Gdyby dopuścić taką możliwość, część pozabankowych instytucji finansowych dwa razy by się zastanowiła, czy warto im pożyczać pieniądze

Latem, w sezonie ogórkowym dla wielu mediów, jednym z głównych tematów była katastrofalna sytuacja liczącej 2,6 tys. mieszkańców zachodniopomorskiej gminy Ostrowice. Jej zadłużenie trzykrotnie przekraczało dochody. Nad gminą pojawiło się widmo likwidacji. Sytuacja była na tyle dramatyczna, że wójt Ostrowic rozpoczął w internecie zbiórkę pieniędzy, by zgromadzić 10 proc. kwoty zadłużenia, czyli ponad 3,3 mln zł. Odwiedzając zachodniopomorską gminę Beata Szydło, kandydatka PiS na premiera, podkreśliła, że potrzebne są rozwiązania systemowe, które pozwolą wyjść takim samorządom na prostą. Zaznaczyła, że nie ma mowy o umorzeniu długów na pokaz.
Naturalny mechanizm
Ciekawy pomysł na rozwiązanie problemu Ostrowic, choć na razie prawnie niemożliwy do zrealizowania, przedstawił na łamach internetowego dziennika „Warto wiedzieć” Grzegorz P. Kubalski, ekspert Związku Powiatów Polskich (ZPP). Jego zdaniem warto byłoby przemyśleć przyznanie jednostkom samorządu terytorialnego możliwości kontrolowanego bankructwa.
— Upadłość, która nie jest połączona z likwidacją, leży w interesie zadłużonego podmiotu. Przykładem jest upadłość konsumencka — można zacząć życie z czystym kontem. To rozwiązanie ma jeszcze jedną zaletę. Jeśli wierzyciele będą mieli świadomość, że mogą ponieść straty, będą zmuszeni do wykazywania większej ostrożności — mówi Grzegorz P. Kubalski. Zaznacza, że w obecnej sytuacji prawnej, gdy samorządy nie mogą upadać, różne podmioty pozabankowe nie mają oporów, by pożyczać pieniądze samorządom, które są w trudnej sytuacji. Co więcej, inkasują wysokie odsetki przy stosunkowo niewielkim ryzyku.
„W obowiązującym stanie prawnym dług gminy zostanie bowiem wcześniej czy później ze środków publicznych spłacony. Wprowadzenie zdolności upadłościowej skończyłoby z taką praktyką i stanowiło naturalny, rynkowy mechanizm ograniczający zadłużenie jednostki — lepszy niż indywidualny wskaźnik zadłużenia wynikający z przepisów o finansach publicznych. Wtedy sytuacja taka jak w gminie Ostrowice byłaby trudna do powtórzenia” — puentuje swój tekst Grzegorz P. Kubalski.
Zaznacza, że w literaturze przedmiotu ideę upadłości jednostek samorządu terytorialnego od dawna proponuje Arkadiusz Babczuk z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
Liczą na państwo
Pomysł spodobał się Piotrowi Zgorzelskiemu, byłemu radnemu, a obecnie posłowi i przewodniczącemu sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
— Upadłości nie można utożsamiać z likwidacją podmiotu. Paradoksalnie upadłość jednostek samorządu terytorialnego skonstruowana w sposób analogiczny do upadłości konsumenckiej dawałaby gminom czy powiatom szansę na dalsze funkcjonowanie bez brzemienia długów niemożliwych do spłacenia — uważa poseł PSL.
Według Piotra Zgorzelskiego perspektywa takiej upadłości powstrzymywałaby podmioty gospodarcze przed udzielaniem kredytów czy pożyczek tym jednostkom samorządu, które nie mają zdolności kredytowej.
— W wielu przypadkach kredyty czy pożyczki są dziś udzielane z pełną świadomością, że gmina nie jest w stanie ich spłacić, ale zrobi to za nią Skarb Państwa — uważa Piotr Zgorzelski.
Gęsia skórka
Dariusz Giza, ekspert ds. finansów samorządowych, uważa, że pomysł Grzegorza Kubalskiego jest wart rozważenia. Zaznacza jednak, że są już mechanizmy, które pomagają samorządom wyjść na prostą. Na wezwanie Regionalnej Izby Obrachunkowej mogą przejść maksymalnie trzyletni program naprawczy. Jego realizacja wiąże się jednak z koniecznością wprowadzenia ograniczeń: brakiem możliwości finansowania inwestycji długiem i ograniczeniem wynagrodzeń.
— To jednak nic strasznego. Niektórym samorządom wystarcza rok na poprawę sytuacji. Regionalne Izby Obrachunkowe powinny zachęcać do tego zadłużone gminy, a nie zawsze, niestety, tak się działo — mówi Dariusz Giza.
Inna sprawa, że samorządowcy na myśl o wdrożeniu programu naprawczego muszą dostawać gęsiej skórki. Mają w tyle głowy perspektywę wyborów, a przecież takie postępowanie to amunicja dla opozycji. Dlatego wolą brnąć w zadłużenie, co dobrze się skończyć nie może.
OKIEM EKSPERTA
Niech wyborcy poniosą odpowiedzialność
DOROTA ŁUKOMSKA, burmistrz Stąporkowa
Jeżeli wójt i rada jakiegoś samorządu zaciągali długi w bankach czy parabankach, finansując populistyczne działania, które — jak każde rozdawnictwo — podoba się mieszkańcom, to niech zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Pytam, gdzie byli radni, gdy wójt zadłużał gminę? Rozwiązanie jest proste: za nieodpowiedzialnych włodarzy takich gmin niech wezmą odpowiedzialność ich wyborcy. Skoro takich przedstawicieli chcieli, niech zostaną im podniesione podatki o 300 proc., zlikwidowane szkoły, wyłączone światło, zaprzestanie się dostarczania wody, odbioru śmieci, ścieków, koszenia traw — do czasu uregulowania zobowiązań. Może wtedy dotrze do nich prosta prawda, że jak nie mam na chleb, to nie kupuję mercedesa z tłumaczeniem: „Chcieliśmy poprawić sobie standard życia”.
OKIEM EKSPERTA
Niech wyborcy poniosą odpowiedzialność
DOROTA ŁUKOMSKA, burmistrz Stąporkowa
Jeżeli wójt i rada jakiegoś samorządu zaciągali długi w bankach czy parabankach, finansując populistyczne działania, które — jak każde rozdawnictwo — podoba się mieszkańcom, to niech zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Pytam, gdzie byli radni, gdy wójt zadłużał gminę? Rozwiązanie jest proste: za nieodpowiedzialnych włodarzy takich gmin niech wezmą odpowiedzialność ich wyborcy. Skoro takich przedstawicieli chcieli, niech zostaną im podniesione podatki o 300 proc., zlikwidowane szkoły, wyłączone światło, zaprzestanie się dostarczania wody, odbioru śmieci, ścieków, koszenia traw — do czasu uregulowania zobowiązań. Może wtedy dotrze do nich prosta prawda, że jak nie mam na chleb, to nie kupuję mercedesa z tłumaczeniem: „Chcieliśmy poprawić sobie standard życia”.