Zaczynamy od maila Roberta Pardeli, menadżera IT, któremu doskwiera temat opcji.
Opcyjni bohaterowie
Od dłuższego czasu w środkach masowego przekazu słyszy się głosy o złych bankach i naszych dzielnych managerach, którzy zostali przez bankowców oszukani i zmanipulowani. Mam na myśli tytułowe opcje. Słuchając wywodów niektórych polityków o konieczności ratowania zadłużonych zobowiązaniami z tytułu wykonania opcji firm poprzez unieważnienie tych opcji, śmiać mi się chce.
Śmieję się zarówno z polityków, którzy gotowi są unieważniać prawomocne umowy, jakimi są opcje oraz z managerów, którzy zdecydowali się na wykorzystanie instrumentów finansowych, o których chcieli wiedzieć tylko tyle, że czasami pozwalają osiągać spektakularne dochody. Wiadomo, że na rynkach finansowych i w biznesie rządzi strach i chciwość. Szczególnie ta druga cecha daje znać o sobie w przypadku opcji. Managerowie liczyli na duże zyski nie zwracając uwagi na wysokie ryzyko związane z wystawianiem opcji. Tego rodzaju opcje narażają często ich wystawcę na nieograniczone ryzyko finansowe. Staje się tak, jeśli wykorzystuje się je w celach spekulacyjnych a nie np. zabezpieczających przychód ze sprzedaży przed niekorzystną zmianą kursów walutowych.
Chciwość spowodowała stłumienie instynktu managerów i ich wyczulenie na
niebezpieczeństwa czyhające w biznesie. Doradcom finansowym (inwestycyjnym)
ułatwiło to wpływ na decyzję nieświadomych inwestorów o wystawieniu opcji. Atak
polityków i oskarżenia „poszkodowanych” managerów spowodowały spadek zaufania do
rynków finansowych i zwróciły uwagę świata na próby ręcznego sterowania rynkiem
finansowym przez polskich polityków. Raczej nie należy oczekiwać korzystnych
komentarzy ze świata, jeśli doszłoby do bezprawnego unieważnienia
opcji.
Nieodpowiedzialne decyzje przedsiębiorców mają też inny
wymiar. Upadają przedsiębiorstwa uprzednio rentowne, których jedynym bieżącym
problemem jest zadłużenie wymuszone decyzjami spekulacyjnymi. Zwalniani
pracownicy mają prawo do wyrażania dezaprobaty w stosunku do managerów, którzy
postawili zarządzane przez siebie przedsiębiorstwa w zakładzie i przegrali.
Najbardziej smutne jest to, że ci managerowie inwestowali w instrumenty, o
których nie mieli zielonego pojęcia. Nie zadali sobie trudu zweryfikowania szans
i zagrożeń wynikających z wystawiania opcji. Nie najlepiej świadczy to o
mądrości zarządzających. Czy będzie to dla innych przestrogą? Czy w przyszłości
chciwość przedsiębiorców nie zaślepi potrzeby stabilnego rozwoju ich firm?
Smutne są też pomysły polityków. Być może zamiast ratować status quo managerów poprzez uznanie opcji jako nieważnych, powinni dokapitalizować upadające spółki i przekazać ich akcje pracownikom? Pracownicy pilnowaliby decyzji zarządów, koncentrując je na podstawowej działalności i uniemożliwialiby podejmowanie ryzykownych działań spekulacyjnych.
Dlaczego w tytule użyłem zwrotu „bohaterowie”? Otóż gdyby spekulacje przedsiębiorców okazały się zyskowne środki masowego przekazu prześcigałyby się w tworzeniu list 100, 500, itp. najbardziej „zarobionych” managerów. Wszyscy okrzyknęliby ich wizjonerami i znakomitymi fachowcami. Byłyby wywiady, artykuły w prasie a może nawet książki dokładnie opisujące zastosowane strategie inwestycyjne. Mimo dobrych chęci wyszło jak zwykle. Ciekawe czy powstanie lista 100, 500, itp. najbardziej „przegranych” przedsiębiorców?
Piszcie na [email protected]