Podobne komunikaty opublikowały też banki centralne Czech i Węgier. Ten ostatni - zgodnie z oczekiwaniami - pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie (9,5 proc.) po dzisiejszym posiedzeniu, co także należy odczytywać jako próbę zatrzymania deprecjacji forinta. Skoordynowana interwencja banków centralnych regionu to pierwsze tego typu działanie w obecnym kryzysie. Rynek co prawda ma powody by powątpiewać, czy banki centralne mogą skutecznie przejść od słów do czynów (zwłaszcza w przypadku Węgier interwencja jest problematyczna), ale zwraca uwagę na nasz region, który odcina się w ten sposób od kłopotów walutowych Ukrainy czy Rosji i w domyśle sugeruje, że trzy wymienione kraje zasługują na odrębne traktowanie.
SYTUACJA NA GPW
Na otwarciu notowań WIG20 rósł prawie o 4 proc., ale
inwestorzy, którzy liczyli na więcej pod koniec dnia z rozczarowaniem patrzyli
na spadek indeksu o 1,3 proc. Ministerstwo Finansów na dzisiejszym przetargu
sprzedało bony skarbowe o wartości ok. 2,4 mld PLN, a fakt ten jest tym bardziej
godny odnotowania, że to o ponad 500 mln PLN więcej niż zakładano. Popyt na
polskie papiery przed praktycznie przesądzoną obniżką stóp procentowych, która
nastąpi w środę, był niemal pięciokrotnie większy od dolnej granicy oferty
ministerstwa. Pomysł rządu odnośnie finansowania przez państwo rat kredytu dla
osób, które na skutek recesji utraciły pracę, ma wejść w życie za ok. dwa
miesiące, a na dzień dzisiejszy znacznie posiada zbyt wiele niewiadomych by
można jednoznacznie określić czy kwota ok. 400 mln przeznaczonych na ten cel ma
jakiekolwiek szanse złagodzenia sytuacji. W poniedziałek handel na GPW
koncentrował się na papierach banków.
GIEŁDY W EUROPIE
Jeden z przedstawicieli ECB stwierdził, że
dotychczasowy model bankowości powinien ulec zmianie na bardziej ostrożny, w
którym kredyty walutowe odgrywać będą mniejszą rolę. Być może w takim kierunku
będą zmierzać drastyczne zmiany systemu finansowego, których według wypowiedzi
A.Merkel czy G.Browna należy spodziewać się po zaplanowanym na kwiecień
spotkaniu dwudziestu gospodarczych potęg świata. Niemcy i Wielka Brytania
opracowały w ciągu ostatnich kilku dni zmiany legislacyjne ułatwiające
nacjonalizację banków, na co Komisja Europejska wyraźnie kręci nosem obawiając
się, że takie działania mogą nosić znamiona nieuczciwej konkurencji. Na
europejskim rynku akcji tydzień rozpoczął się od wzrostów, lecz po niezbyt
udanym otwarciu sesji na Wall Street inwestorzy zaczęli pozbywać się akcji i ok.
godz. 17 czasu warszawskiego indeksy znajdowały się na ok. jednoprocentowych
minusach.
WALUTY
Złoty miał dziś dobrą passę, która trwała mniej więcej do 15:30
- niedługo wcześniej NBP wydał komunikat o nieuzasadnionej słabości złotego. Sam
komunikat nie powinien mieć jednak tak negatywnego wpływu na rynek, chyba że
został odczytany jako zapowiedź interwencji banków centralnych, a przez to jako
zaproszenie do tanga na rynku walutowym. I tak jak frank spadał do 3,06 PLN ok.
15:30 to godzinę później kosztował już 3,13 PLN. Dolar spadał do 3,56 PLN, ale
po południu był już o 10 groszy droższy, natomiast euro najpierw spadło do 4,56
by po południu wrócić do 4,64 PLN. Okazji do zarabiania na rynku walutowym dziś
nie zabrakło.
Na rynku międzynarodowym dolar rano tracił, ale kiedy euro
dotarło do 1,30 USD, trend zmienił się jak po dotknięciu różdżką. Po południu
euro kosztowało już 1,274 USD.
SUROWCE
W ciągu poniedziałkowej sesji cena złota była już nawet o 30
dolarów niższa od piątkowych szczytów, po południu jednak kupujący wracali
nieśmiało na rynek i za uncję płacono ok. 990 USD. Po tym jak złoto podrożało w
ciągu kilkunastu tygodni o blisko 200 USD sytuacja robiła się nerwowa, bo
inwestorów przekonanych, że realne jest trwałe pokonanie magicznej bariery 1000
USD za uncję, jest niemal tyle samo co chętnych do realizacji pokaźnych zysków.
Cena ropy naftowej na skutek spekulacji nad kolejnymi cięciami produkcji przez
OPEC powróciła powyżej 40 USD za baryłkę. Dubaj, który finansował inwestycje na
olbrzymią skalę głównie zagranicznym kapitałem, zapowiedział, że wyemituje
obligacje warte ok. 20 mld USD z czego połowa zostanie wykupiona przez
Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jak widać przychody z ropy naftowej przeszacowały
nie tylko Wenezuela czy Rosja.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Łukasz Wróbel, Emil Szweda - Open Finance.