Klienci TFI wypłacili z funduszy 9 mld PLN, a wpłacili do nich 7 mld PLN - poinformowały dziś Analizy OnLine. Wcześniej ta sama firma podała, że najwięcej środków straciły fundusze mieszane (prawie 1,1 mld PLN) oraz fundusze akcji polskich (ok. 330 mln PLN). Warto odnotować, że pomimo utrzymujących się odpływów z funduszy, a tym samym środków wycofywanych przez TFI z giełdy, w marcu indeksy giełdowe nie pogłębiły swoich dołków ze stycznia, zatem przynajmniej w tym okresie odpływ środków z TFI był rekompensowany przez zakupy akcji przez innych inwestorów - najprawdopodobniej Otwartych Funduszy Emerytalnych.
SYTUACJA NA GPW
Szansa na wzrosty, która rysowała się rano okazała się
czysto iluzoryczna. Po neutralnym otwarciu rynek osuwał się do wczesnego
przedpołudnia, a kiedy WIG20 dotarł do 2930 pkt ustabilizował notowania. Łatwo
się zorientować, że nie była to specjalnie emocjonująca sesja, co poświadczają
również obroty, które na całym rynku akcji podliczono na nieco ponad 800 mln
PLN. Emocje, jeśli się pojawiały to raczej negatywne - o 40 proc. przeceniono
akcje IDM SA, ponieważ rynek spekuluje, że Dom Maklerski ma na koncie
nietrafione inwestycje, które mogą kosztować go utratę płynności. Od szczytu w
lipcu zeszłego roku papiery IDM spadły już o ponad 80 proc. (z 25 do 4 PLN). Ale
sesja generalnie nie należała do udanych dla posiadaczy akcji - podrożały
papiery 48. spółek, przy 243. taniejących. Obroty przy papierach taniejących
były 10-krotnie większe niż przy drożejących. Nie mniej sytuacja techniczna
indeksów po dzisiejszej sesji nie zmieniła się istotnie.
GIEŁDY W EUROPIE
Giełdy europejskie odreagowały piątkowe wzrosty,
które wypchnęły je najwyżej od półtora miesiąca. O godz. 17.15 niemiecki DAX
tracił 1 proc., francuski CAC 1,2 proc., a brytyjski FTSE100 zaledwie 0,2 proc.
Impulsem do realizacji zysków była rosnąca cena ropy, na czym najbardziej
ucierpiały akcje linii lotniczych oraz producentów samochodów. Sporym wahaniom
podlegały również spółki finansowe, po ogłoszeniu planu Banku Anglii, który chce
zwiększyć płynność w sektorze bankowym o kolejne 50 mld GBP. Ta informacja nie
wzbudziła jednak zbyt dużego entuzjazmu, ponieważ pojawiły się wraz z nią
zapowiedź nowej emisji akcji przez bank RBS oraz obniżenie rekomendacji dla
Barclays przez Merrill Lynch. Na czerwono rozpoczęła również tydzień giełda
amerykańska, m.in. za sprawą słąbych wyników Bank of America. Dwie godziny po
rozpoczęciu notowań S&P i Dow Jones traciły po 0,6 proc.
WALUTY
W ciągu dnia euro podrożało do ponad 1,59 USD, mimo że tydzień
rozpoczynało od poziomu niższego o ok. dwa centy. Powrót euro w okolice
historycznych szczytów wobec dolara był możliwy dzięki wypowiedziom
przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego, którzy dali do zrozumienia, że
problem zażegnania wysokiej inflacji bynajmniej nie został rozwiązany. Po drugie
dzisiejsza seria raportów kwartalnych ze strony amerykańskich spółek raczej
rozczarowała inwestorów i obawy o recesję w USA powróciły na rynek.
Jen
umocnił się dziś o 0,3 proc. do dolara i spadł w takim samym stopniu wobec
euro.
U nas dolar powrócił już w okolice 2,14 PLN, euro staniało do 3,413
PLN, frank spadł natomiast do 2,125 PLN. O umocnieniu złotego nadal decyduje
dysparytet w stopach procentowych między Polską i strefą euro, oraz układ
notowań na światowych rynkach.
SUROWCE
Ropa kontynuuje wzrosty, które trwają praktycznie bez przerwy
od początku kwietnia. Londyńska baryłka brent ustanowiła dziś nowy rekord na
poziomie 114,75 USD, a nowojorska crude na poziomie 116,90 USD. To wynik reakcji
na komentarz OPEC o pozostawieniu produkcji na dotychczasowym poziomie oraz na
doniesienia z Nigerii, gdzie ataki rebeliantów zakłóciły wydobycie. Miedź
zaczęła dzień od lekkiej zwyżki, która była odreagowaniem po piątkowej przecenie
oraz reakcją na spadek zapasów na giełdzie w Londynie do poziomów najniższych od
początku stycznia. Po południu zyski jednak zostały oddane i cena tony spadła do
poziomu 8.550 USD, czyli 0,3 proc. poniżej piątkowego zamknięcia. Inwestorzy
ciągle obawiają się o wpływ rekordowych cen miedzi na popyt zgłaszany przez
Chiny, więc za każdym razem gdy cena zbliża się w okolice historycznych maksimów
fundusze hedgingowe wstrzymują się z zakupami.
Złoto pozostaje w okolicach
917 USD, pomimo umocnienia eurodolara. Najwidoczniej inwestorzy uważają, że jest
ono tymczasowe.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
OPEN FINANCE: Łukasz Mickiewicz - giełdy w
Europie, surowce;
Emil Szweda - wydarzenie dnia, sytuacja na GPW, waluty