OPINIE ANALITYKÓW-Plan reformy finansów publicznych MF

Naftobudowa Spółka Akcyjna
opublikowano: 2003-02-28 13:34

WARSZAWA (Reuters) - Poniżej przedstawiamy komentarze analityków na temat planu reformy finansów publicznych przedstawionej w piątek przez ministra finansów. Plan ten zakłada spełnienie w 2006 roku kryteriów niezbędnych do przyjęcia euro.

GAVIN GRAY, EKONOMISTA HSBC W LONDYNIE

"Plan ten oznacza, że Polska wejdzie do EMU (Europejskiej Unii Monetarnej) w 2008 roku, czyli o rok później niż pierwotnie zakładano.

To zmiana polityki. Rząd chce przede wszystkim skupić się na wzroście gospodarczym.

Uzyskanie dostępu do rezerwy rewaluacyjnej banku centralnego niewątpliwie pomogłoby rządowi. Sektor prywatny odczuje korzyści z przystąpienia do Unii Europejskiej, ale budżet poniesie koszty z tego tytułu.

Bank centralny może sprzeciwiać się temu rozwiązaniu, ale pamiętajmy, że w przyszłym roku zmieni się skład Rady Polityki Pieniężnej."

ZSOLT PAPP, ANALITYK BANKU ABN AMRO W LODNYNIE

"Na pierwszy rzut oka wygląda to optymistycznie. Kołodko nie zmienił w sumie priorytetów swojej polityki fiskalnej. Minister zakłada jednak, że zrealizuje się najlepszy z możliwych scenariuszy.

Nawet jednak przyjmując budżetowe kryteria Unii Europejskiej, w latach 2005-2006 będzie musiało dojść do poważnych cięć. Rok 2005 jest rokiem wyborczym, więc nie wiem, czy ministrowi uda się w nim obniżyć deficyt o 0,5 procent PKB. A jego plany na 2006 rok nie pozostawiają miejsca na popełnienie błędu."

KATARZYNA ZAJDEL-KUROWSKA, ANALITYK BANKU HANDLOWEGO

"Wciąż brakuje szczegółów i scenariusz reformy nie jest jasny, ale przynajmniej kalendarz (wchodzenia do strefy euro) jest zgodny z propozycją banku centralnego.

Przynajmniej w tym punkcie rząd zgadza się z bankiem centralnym. Jedni i drudzy chcą wejść do strefy tak szybko jak to możliwe. To pozytywny sygnał. Czy jednak to się uda, czy nie, pokaże czas.

Niektóre pomysły z ekonomicznego punktu widzenia wyglądają bardzo dobrze i niewątpliwie stanowią reformę finansów publicznych. Nie wiemy jednak, czy zaaprobuje je parlament."

((Tłumaczył: Tomasz Krzyżanowski; Redagował: Marcin Gocłowski; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected])