Anton Ferreira
WASZYNGTON (Reuters) - Świat nie może się otrząsnąć z szoku po wtorkowych samobójczych atakach terrorystycznych na USA.
Zniszczenie bliźniaczych wież World Trade Center w Nowym Jorku i uszkodzenie Pentagonu w Waszyngtonie było najgorszym atakiem jakie przeżyły Stany Zjendoczone od czasów Pearl Harbour.
W ataku przeprowadzonym za pomocą porwanych wcześniej samolotów zginęły prawdopodobnie dziesiątki tysięcy ludzi. Z całego świata płyną wyrazy potępienia dla terrorystów. Na rynkach finansowych początkowo zapanował chaos.
Przez całą noc w Waszyngtonie i Nowym Jorku pracowały ekipy ratunkowe, próbując poradzić sobie z ogromem zniszczeń.
Wciąż nie wiadomo, kto stoi za zamachami, ale według amerykańskich polityków wysoki poziom organizacyjny terrorystów wskazuje na Osama bin Ladena, Saudyjczyka mieszkającego obecnie w Afganistanie.
Wcześniej USA obwiniały bin Ladena o ataki na ambasady amerykańskie we Wschodniej Afryce oraz inne ataki wymierzone w Amerykę.
Pakistańska gazeta Khabrain napisała, że bin Laden nie przyznaje się do ataków. "Ten akt terroru to dzieło samych Amerykanów. Nie mam z tym nic wspólnego" - cytuje gazeta bin Ladena, powołując się na źródła wśród afgańskich Talibów.
Talibowie, którzy kontrolują obecnie większość terytorium Afganistanu także uważają, że bin Laden nie miał nic wspólnego z zamachem.
ORGANIZACJE MIĘDZYNARODOWE OPUSZCZAJĄ KABUL
W obawie o swoje bezpieczeństw ze stolicy Afganistanu wyjeżdząją pracownicy zachodnich organizacji pomocowych, którzy boją się że USA może podjąć kroki odwetowe.
Specjalny samolot Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ), zabrał już z Kabulu część swoich pracowników. Nie wykluczone jest ewaukowanie całego personelu.
Administracja prezydenta George'a W. Busha podjęła bezprecedensowe środki bezpieczeństwa po wtorkowych zamachach, które były największymi atakami na teryterium USA od czasu japońskiego nalotu na Pearl Harbour, który miał miejsce 7 grudnia 1941 roku.
Na nadzwyczajnym posiedzeniu ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej zaoferowali USA zarówno moralne jak i praktyczne wsparcie.
"Mocno i wyraźnie wesprzemy zarówno prezydenta jak i obywateli USA" - powiedział Javier Solana, odpowiedzialny w UE za politykę zagraniczną.
Szef rosyjkiego wywiadu SVR wydał oświadczenie, że podległe mu służby blisko współpracują z agencjami w USA, Europie i na Bliskim Wschodzie, po to by zapobiec kolejnym aktom terroru.
Papież Jan Paweł II nazwał atak "czarnym dniem w historii ludzkości" ale dodał, że Amerykanie muszą mieć odwagę by przetrwać, ponieważ "zło nie może zatryumfować".
Papież w bezprecedensowym geście rozpoczął swoją cotygodniową audiencję od zdecydowanego potępienia ataków, które nazwał "potwornymi".
W telewizyjnym wystąpieniu prezydent Bush powiedział, że "tysiące istnień ludzkich skończyło się w jednej chwili z powodu nieopisanego aktu terroru".
"Nie będziemy robić różnicy miedzy terrorystami, którzy dopuścili się tych czynów, a tymi którzy udzielają im schronienia" - powiedział Bush sygnalizując tym samym, że Talibowie mogą stać się celem ataku, jeżeli Ameryka uzna, że to Laden stoi za zamachem.
Edward Plaugher, szef oddziałów straży pożarnej które walczyły z pożarem w Pentagonie powiedział w środę rano, że w kwaterze głównej amerykańskich sił zbrojnych zginęło od 100 do 800 osób. Dodał jednak, że minie wiele dni zanim będzie można poznać dokładne dane.
GIULIANI MÓWI O "POTWORNYCH STRATACH"
W Nowym Jorku burmistrz Rudolph Giuliani powiedział, że dolny Manhattan będzie zamknięty dla osób cywilnych przynajmniej do czwartku. Dodał też, że zginęła "przerażająca liczba" ludzi.
"Kiedy otrzymamy ostateczne dane, może się to okazać ponad nasze siły" - powiedział.
W liczących 110 pięter wieżowcach pracowało około 44.000 ludzi. Oba budynki zawaliły się po pół godziny od momentu, kiedy w odstępie 15 minut trafiły w nie dwa porwane odrzutowce.
Pod gruzami zginęło prawdopodobnie ponad 300 strażaków i 85 policjantów. Po katastorofie grube pokłady pyłu i gruzu pokryły okoliczne kwartały domów. Piesi rzucili się do panicznej ucieczki w chmurach dymu, przy wtórze wyjących syren.
Burmistrz powiedział, że spod gruzów wyciągnięto dwóch ocalałych policjantów. Inne ofiary wzywają desperacko pomocy przez telefony komórkowe.
W Waszygtonie burmistrz Dystryktu Columbia, Anthony Williams ogłosił stan wyjątkowy w mieście, a wszystkie szpitale postawione są w stan najwyższej gotowości. We wtorek po ataku zamknięto większość budynków federalnych.
INWESTORZY STAWIAJĄ NA BEZPIECZEŃSTWO
W Europie na giełdach doszło do stabilizacji, a ceny obligacji rządowych spadły. We wtorek po ataku, który według części analityków może doprowadzić w konsekwencji do światowej recesji, na giełdach doszło do panicznej wyprzedaży akcji, a na rynku obligacji do gwałtownej zwyżki.
W środę spadły także nieco ceny złota, które we wtorek również mocno podrożało. Nieco potaniała ropa, której cena wzrosła we wtorek, ponieważ rynek obawiał się, że po ataku zaostrzy się sytuacja na Bliskim Wschodzie.
Dolar, po znacznej przecenie po zamachu, odrobił część strat wobec pozostałych głównych walut.
Lekkie zwyżki panowały na europejskich giełdach, które we wtorek spadły do najniższego poziomu od czasu kryzysu rosyjskiego na jesieni 1998 roku.
Według maklerów dzień będzie przebiegał nerwowo, bo rynek wciąż analizuje potencjalne konsekwencje polityczne i ekonomiczne wtorkowego ataku.
"Nie tylko USA, ale cała światowa gospodarka otrzymała potężny cios i minie trochę czasu zanim się z niego otrząśnie" - powiedział Robert Lees, sekretarz generalny Rady Ekonomicznej Basenu Pacyfiku.
Główne giełdy i centra finansowe w USA będą w środę zamknięte.
Sekretarz Skarbu Paul O'Neill skrócił swoją wizytę w Japonii i wrócił do USA, by uspokoić rynki finansowe po ataku.
Przedstawiciele administracji Busha szacują, że do każdego z czterech samolotów weszło od trzech do pięciu porywaczy, uzbrojonych w noże do cięcia tektury. Wszystkie cztery samoloty leciały do Kalifornii. Dwa z Bostonu i po jednym z lotnisk Newark i Dulles pod Waszygtonem.
Według gazety Boston Herald policja w stanie Massachuttes zidentyfikowała pięciu arabskich mężczyzn, których podejrzewa się o przeprowadzenie ataku na WTC.
Pod międzynarodowym lotniskiem Logan znaleziono wynajęty samochód w którym był podręcznik nauki pilotażu w języku arabskim. Według gazety jeden ze wspomnianych mężczyn był zawodowym pilotem.
DZIEŃ KTÓRY ZMIENIŁ ŚWIAT
Atak potępiły nawet kraje wrogie USA, takie jak Libia i Iran. Z tecgo chóru wyłamał się rządzony przez Saddmama Husseina Irak który oświadczył, że Ameryka zasłużyła na to co ją spotkało za "swoje zbronie przeciw ludzkości".
Konserwatywne gazety irańskie piszą, że USA płacą cenę za popieranie Izraela.
Fotografie zniszczeń widnieją na większości pierwszych stron gazet, a miliony ludzi nie odrywało się we wtorek od telewizorów. "Wojna z Ameryką" głosi wiele tytułów prasowych.
"Te dzień zmienił świat. To straszne wydarzenie, którego skali nie jesteśmy jeszcze w stanie ocenić" - powiedział w Helsinkach prezydent Niemiec Johannes Rau.
Amerykańskie gazety piszą, że atak pokazał, jak bezbronne są USA w konfrontacji z nowymi rodzajami broni. Większość komentatorów uważa jednak, że Ameryka jest na tyle silna, by przetrwać ten trudny okres.
Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego (IATA) wezwało 275 linii lotniczych które są jego członkami, by zaostrzyły procedury bezpieczeństwa, powiedział w środę rzecznik IATA.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))